Spis treści
Twórca takich szlagierów jak „Najwięcej witaminy”, „Czterdzieści lat minęło” oraz „Chłopcy radarowcy” szykuje się do treningów. Mający obecnie 82 lata Andrzej Rosiewicz wystąpi w „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”, zostając najstarszym zawodnikiem w dziejach programu. Jego obecność na liście gwiazd wzbudziła ogromną dyskusję wśród widzów Polsatu. Fani show błyskawicznie przypomnieli poglądy i ostre wypowiedzi artysty. W sieci zawrzało na wspomnienie skrajnych opinii muzyka dotyczących społeczności LGBT+ czy też piosenek pisanych specjalnie dla prawicowych polityków.
Andrzej Rosiewicz w programie "Taniec z Gwiazdami". Najstarszy uczestnik dzieli widzów
Stacja Polsat systematycznie odkrywa karty przed 32. sezonem najpopularniejszego tanecznego formatu w kraju. Wiadomo na pewno, że na parkiecie zaprezentuje się Andrzej Rosiewicz, bijąc rekord wieku w trwającej 21 lat polskiej historii „Tańca z Gwiazdami”. Muzyk kojarzony z potężną muchą pod szyją dorobił się w czasach PRL-u ogromnej rzeszy fanów, a jego hity zna do dziś cała Polska. Jednak angaż 82-latka do projektu bazującego na wysiłku fizycznym wywołał falę krytyki. Część odbiorców uważa decyzję produkcji za nieodpowiedzialną ze względów zdrowotnych, z kolei inni krytykują udział piosenkarza z kompletnie innych powodów. Kością niezgody są mocno kontrowersyjne poglądy artysty na tematy społeczne oraz polityczne.
Piosenkarz śpiewał o paleniu tęczy. Na koncie ma więcej słów o osobach LGBT+
Najcięższe działa wytaczane przeciwko 82-letniemu muzykowi dotyczą stosowania przez niego mowy nienawiści. Chodzi przede wszystkim o regularne od lat uderzanie w osoby LGBT+, co artysta wielokrotnie uskuteczniał w przestrzeni publicznej. Warto przywołać tu konkretne sytuacje. Andrzej Rosiewicz wyjątkowo chętnie komentował temat mniejszości seksualnych w 2014 roku, czyli w okresie słynnych podpaleń tęczowej konstrukcji na Placu Zbawiciela w Warszawie.
"Samiec z samcem się malują, biustonosze noszą, trzymają się za dupę. I języki: "Eeeeee" - tak wywalają. Normalni ludzie nie chcą tego oglądać. [...] Może gej geja uderzył. To się zdarza, oni są tak zazdrośni o swoich kochanków, że mogą nawet zabić" - mówił piosenkarz w wywiadzie z "Gazetą wyborczą" w roku 2007.
"Protestuję przeciwko tęczy w Warszawie, która jest symbolem narzucających swój styl kochających inaczej. Kochający inaczej to jest, proszę pana, gej, a po polsku pe****sta" - padło w programie "Świat się kręci" w 2014 roku.
"Płonie tęcza i płaczą geje, Bufetowa jest wśród nas, odbudują znów tęczę złodzieje, podpalimy ją nieraz" - śpiewał muzyk również w 2014 roku.
"U nas na wsi tęczy nie będzie. Bo jak przyjdą członkowie partii Wiosna, to chłopi przegonią ich widłami po prostu" - powiedział "Gazecie Polskiej" w roku 2019.
Jak na ten bagaż doświadczeń zareaguje stacja Polsat oraz pozostali uczestnicy „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”? Można się domyślać, że w tanecznym środowisku obecność postaci z takimi wypowiedziami również może budzić spory niesmak. Narzeczona tancerza Alberta Kosińskiego, aktorka Olga Frycz, podsumowała całą sytuację na Instagramie wymownym, krótkim komentarzem „XD”.
Trzeba zaznaczyć, że w polskiej edycji tego telewizyjnego hitu dwukrotnie rywalizowały pary jednopłciowe. Wśród nich znalazły się Janja Lesar oraz Katarzyna Zillmann, które ostatecznie związały się ze sobą w życiu prywatnym po zakończeniu show. O swojej orientacji otwarcie mówią także tancerze Michał Kassin oraz Piotr Musiałkowski. Co więcej, w kuluarach mówi się, że w nowym sezonie wystąpi Kuba Szmajkowski – wokalista, który dokonał głośnego coming outu w ubiegłym roku.
ZOBACZ TEŻ: Michał Kassin zamieszkał z partnerem. Tancerz zdradza, co z oświadczynami
Andrzej Rosiewicz śpiewał dla polityków. W repertuarze "Antek", Trump i Ziobro
Działalność 82-letniego uczestnika „Tańca z Gwiazdami” budzi opór nie tylko z powodu homofobicznych wypowiedzi. Od wielu lat wokalista nie kryje też swojej sympatii do Prawa i Sprawiedliwości, chętnie komentując polską scenę polityczną. Gdy partia ta rządziła po raz pierwszy w latach 2005 - 2007, artysta nagrał utwór „Wystarczy cztery Ziobra, by Polska była dobra”. Dekadę później pochwalił się słuchaczom Polskiego Radia, że stworzył dedykowany kawałek z okazji wizyty amerykańskiej pary prezydenckiej w Polsce. Wypuszczona do sieci piosenka „Trumping and jumping” wygenerowała olbrzymie poruszenie, notując setki tysięcy odtworzeń w serwisie YouTube zaledwie w kilka dni.
To nie był koniec muzyczno-politycznej twórczości artysty, bo nieco później zaprezentował on Polakom utwór „Antek, come back!”. Piosenka zachęcająca Antoniego Macierewicza do powrotu na szczyty władzy została wykonana na żywo w polsatowskim formacie „Skandaliści”, gdzie Andrzej Rosiewicz przekonywał, że działacz PiS doprowadzi do odkrycia prawdy o zamachu w czasie katastrofie smoleńskiej z 2010 roku. Muzyk zapisał się w pamięci opinii publicznej także żarliwą obroną o. Tadeusza Rydzyka, której dokonał na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.
"Nie widzę tego, żeby on przeznaczał pieniądze na jakieś bogactwa, szaleństwa. To jest jakieś zakłamanie. [...] Nie mam żadnych zarzutów do o. Rydzyka. Fala liberalizmu i lewactwa próbuje zniszczyć to, co robi ojciec. Kiedyś normalne szkoły były, nikt nie uczył dzieci, w dodatku w tak wulgarny sposób, o płci. Atakują, żeby dżenderyzm wchodził do szkoły" - stwierdził.
"Żeby bezpieczna była Polska, Antek przystojnych porywał do wojska. Byłem pierwszy na liście i Antka porwali. I kto mnie teraz porwie, i kto mnie ocali?" - brzmiał fragment odśpiewanej w 2018 roku na antenie Polsatu piosenki.