Spis treści
"Podlasie" trafiło do Netflixa, jako kontynuacja "Nic na siłę". Gatunkowo jest to komedia, a jak na komedię przystało - musi nas bawić. I bawi, między innymi za sprawą Piotra Pręgowskiego, który dołączył do obsady jako ksiądz niegrzeszący cierpliwością (a już zwłaszcza wobec wybryków głównej bohaterki). Anna Szymańczyk, filmowa Oliwka, zdradziła mi, że niektóre z tych bardziej zabawnych scen zostały przez obsadę zaimprowizowane. "Szczególnie Piotr Pręgowski, czyli nasz filmowy ksiądz, się w tym specjalizuje, i mnie on naprawdę bawi w tym filmie, jest przezabawny, i on dużo rzeczy wyimprowizował" - powiedziała.
Piotr Pręgowski szczerze o swojej karierze. Dlaczego ukochał akurat komedię?
Nie omieszkałam zapytać Pana Piotra, czy ta zdolność do improwizacji i zabawiania widzów jest talentem wrodzonym, czy też nabytym.
Jeśli chodzi o mnie i te wrodzone talenty, to nie jest moja zasługa. Ja próbowałem jakoś analizować tę sytuację i ten stan, który trwa nie od dziś. Niewykluczone, że to polega na tym, że cofając się bardzo do czasów dzieciństwa, podejrzewam, że wybrałem sobie rolę śmieszka. Pochodzę z wielodzietnej rodziny i prawdopodobnie dość szybko się zorientowałem, że wywołując radość otoczenia albo śmiech, nawet kiedy zrobiłem coś nagannego, to uchodziło mi to na sucho. I to mi tak później zostało do tego stopnia, że nawet jak siedziałem w podstawówce na lekcjach, to zamiast słuchać, co mówi nauczyciel albo nauczycielka, cały czas główkowałem, co powiedzieć głupiego, żeby sala gruchnęła śmiechem. No i tak mi to zostało - wyznał.
PRZECZYTAJ TEŻ: "Film nie zawsze musi dawać nam przez łeb siekierą". Anna Szymańczyk o "Podlasiu" i polskich "comfort movies"
Co jest trudniejsze - komedia czy dramat?
Mówi się, że wzruszyć widza nie jest łatwo, ale rozbawić go? To już zupełnie inna, znacznie trudniejsza, para kaloszy. W podobnym tonie wypowiadało się wielu aktorów i aktorek, z którymi miałam przyjemność rozmawiać. Piotr Pręgowski uważa jednak, że jego miłość do komedii ma nieco inne podłoże.
Ja sądzę, że dla utalentowanych ludzi trudności są zupełnie oczywiste podczas pracy, bez względu na to, czy to jest aktor, czy malarz, czy rzeźbiarz, to ten niepokój twórczy pozostaje i jest czasem większy, czasem mniejszy. Inaczej bym to nazwał - ja wolę grać komediowe role. Ale nie dlatego, że one są trudniejsze. Nie wyobrażam sobie dziś na przykład, żebym grał w Teatrze Narodowym jakąś poważną sztukę - bo takie są, na szczęście, podobno - żeby przez dwie godziny nikt na sali się nie zaśmiał. Ja bym chyba zwariował.
Zresztą ostrzegam reżyserów, nie róbcie tego, nie bierzcie mnie do poważnych sztuk, bo może się okazać, że ta rola dramatyczna, która przez tyle lat dawała zadumy i otwierała wam obszary jakiejś tajemnej wiedzy czy egzystencji, to mogłoby się okazać, że to chyba są śmieszne jakieś może monologi czy inne rzeczy. Nie róbcie tego - przyznał.
PRZECZYTAJ TEŻ: 83-letnia Anna Seniuk zszokowała na planie filmu. "Ona się wyżywa tam po prostu aktorsko i emocjonalnie"
"Za to jestem gotowy oddać duszę"
By zobrazować skalę tego "zjawiska", Piotr Pręgowski opowiedział mi o swej zabawnej przygodzie w teatrze.
Dam wam przykład - grałem w takim przedstawieniu, bardzo trudnym, "Życie jest snem" Pedro Calderóna. Ja tam nie grałem głównej roli, byłem niezapomnianym żołnierzem III, ale co ja wyczyniałem, żeby było się śmiesznie. Słuchajcie, chodziłem do magazynu, wybierałem z niego buty o 10 numerów za duże, takie jakbym chodził w nartach. [...] Brałem jakieś masakryczne miecze czy dzidy, większe ode mnie, no wyglądałem w tym jak skrzat. No ale stałem z boku i słuchałem tych strasznie mądrych, pięknych monologów, kiedy mój kolega, aktor dramatyczny, cierpiał i ja musiałem to widzieć, jak on cierpi z miłości czy z innych problemów i tak mnie to śmieszyło zawsze, ale ciągle mi było mało i ciągle tylko kombinowałem. Nawet doprowadziłem do tego, że jak przechodził orszak i ja musiałem się ukłonić jako jakiś tam strażnik, to jak się kłaniałem, to zakładałem za duże hełmy albo za duże czapki po to, żeby to mi spadało i toczyło się pod czyjeś nogi. Ja wolę po prostu grać role komediowe. Spełniam się, ale mam też w związku z tym satysfakcję, jak widzę uśmiech na twarzy wśród ludzi na widowni. Jak widownia gruchnie śmiechem, to mnie to tak cieszy, bo wiem, że dramat jest potrzebny, ale mamy tyle dramatu na co dzień wszędzie. [...] Więc, jak ja mam chwilę, że ktoś się może zaśmiać i uśmiechnąć, to ja za to jestem gotowy oddać duszę. Nie powiem komu - skwitował.
PRZECZYTAJ TEŻ: Polacy pokochali tę komedię, teraz wraca z 2. częścią. "Aż wam zazdroszczę, że będziecie to oglądać"
"Podlasie" już w Netflixie
"Podlasie" obejrzycie w Netflixie. W rolach głównych występują Anna Seniuk i Artur Barciś, a na ekranie towarzyszą im m.in. Anna Szymańczyk, Mateusz Janicki, Filip Gurłacz, Cezary Żak, Piotr Pręgowski, Joanna Trzepiecińska i Wiktor Zborowski.