Spis treści
"Podlasie" to poniekąd kontynuacja komedii "Nic na siłę", która, za sprawą Netflixa, zyskała publikę na całym świecie. Tym razem prym wiodą jednak Halinka (Anna Seniuk) i Jan (Artur Barciś), a grana przez Annę Szymańczyk Oliwka zeszła na dalszy plan. Aktorka przyznała jednak, że cieszy się, że to właśnie filmowa babcia zajęła jej miejsce na piedestale.
"Podlasie" to idealny film na Wielkanoc i przedstawiciel gatunku, którego popularność nigdy nie zmaleje
Choć "Podlasie" bawi i opowiada o miłości dwojga ludzi, w opinii Ani Szymańczyk daleko mu do komedii romantycznej. "Przede wszystkim ja bym się zastanawiała, czy te dwa filmy ["Nic na siłę" i "Podlasie" - przyp. red.] w ogóle są komediami romantycznymi, czy są po prostu filmami obyczajowymi albo o naszej obyczajowości". Komercyjny sukces "Dalej jazda 2" i - z pewnością - "Podlasia" zadaje kłam dominującemu w ostatnich latach przekonaniu, że widzów interesują wyłącznie romantyczne perypetie bohaterów młodych i najlepiej bajecznie pięknych.
Na pewno jest to film skierowany do widza dojrzałego, ale muszę przyznać, że ostatnio chyba ze trzy czy cztery dni temu byłam w kinie i tam nie ma młodych ludzi. Tam są ludzie w sile wieku albo już w wieku emerytalnym, więc warto, żeby dla nich to kino też było. I tutaj "Podlasie" wychodzi z tą propozycją, bo jednak widzowie mogą się utożsamić z tym filmem. Poza tym, jeżeli chodzi o Podlasie, to myślę, że to jest tak naprawdę historia międzypokoleniowa. Zresztą oba te filmy mają taki pień rodziny, rodziny czy przynależności do danego miejsca i myślę, że to jest jakiś ważny temat i dobrze, że powstają takie filmy. Ja się cieszę, że mogę siąść i z moją mamą i z moim wujem i z moim kuzynostwem, które jest młodsze, i obejrzeć taki film - przyznała Ania w naszej rozmowie.
PRZECZYTAJ TEŻ: Polacy pokochali tę komedię, teraz wraca z 2. częścią. "Aż wam zazdroszczę, że będziecie to oglądać"
"Podlasie", "Znachor" i nasza tęsknota do filmów po prostu przyjemnych, niekoniecznie o wygórowanych ambicjach
Zeszłoroczny sukces "Domu dobrego" Wojciecha Smarzowskiego pokazał, że widzowie nie boją się konfrontacji z trudnymi tematami, niemniej w kinie (i streamingu) winno znaleźć się miejsce zarówno dla produkcji ambitnych, podejmujących ważne tematy, jak i tych przyziemnych, których wyłącznym celem jest nas rozbawić i przynieść otuchę po męczącym dniu - w końcu podstawą życia jest równowaga.
Brakuje nam filmów, które nam wlewają [do serc] nadzieję. Brakuje nam filmów, które podnoszą nas na duchu, a które zarazem są inteligentne, zabawne czy chociażby urocze. Tak naprawdę wzruszyć widza to jest bardzo duże osiągnięcie. Wzruszyć, czy na przykład ruszyć do tego, żeby odezwał się do swojej rodziny, albo pomyślał miło o swojej rodzinie, albo pojechał na te wiochę, z której przyjechał. Bo większość z nas jest z jakiejś wsi. Ja mam korzenie wiejskie, więc myślę, że to są ważne funkcje tego filmu. Film nie zawsze musi nam dawać przez łeb siekierą. Dobrze jak daje, bo czasami są pewne tematy, których nie da się inaczej podjąć, ale też film ma być rozrywką dla całej rodziny. Czasami ukojeniem, bo jesteśmy w różnych momentach życia i nie zawsze chcemy oglądać kino czy filmy, które są w jakiś sposób bardzo agresywne. Czasami potrzebujemy po prostu wyciszenia i takiego "comfort movie" - stwierdziła Ania Szymańczyk.
Trudno w tym momencie nie pomyśleć o "Znachorze", do którego Polacy wracają rokrocznie - Ania zagrała zresztą w jego netflixowej wersji, kreując rolę Zośki.
Myślę, że na tym też polega fenomen tego filmu, zarówno tej wersji Hoffmanowskiej, jak i naszej [netflixowej], że po prostu wiadomo, co nas tam spotka, wiadomo, że to jest miła historia i nie najgłupsza, więc myślę, że takie kino też powinno powstawać. Po prostu dla ludzi, którzy też są zmęczeni pracą, albo siedzimy, jest zima i chcemy zobaczyć miłe podlasiańskie lato i sobie włączamy coś takiego i nas to trochę rozgrzewa od środka. To jest bardzo ważne - skwitowała aktorka.
"Podlasie" obejrzycie w Netflixie. W rolach głównych występują Anna Seniuk i Artur Barciś, a na ekranie towarzyszą im m.in. Anna Szymańczyk, Mateusz Janicki, Filip Gurłacz, Cezary Żak, Joanna Trzepiecińska i Wiktor Zborowski.