Spis treści
Magda Gessler komentuje temat napiwków
Magda Gessler to niekwestionowany autorytet w gastronomii. Prowadząca "Kuchennych rewolucji" i jurorka "MasterChef", a także właścicielka wielu renomowanych restauracji, zdradziła, jakie jest jej stanowisko w kontrowersyjnym temacie napiwków. W rozmowie z dziennikarzem Eska.pl gwiazda TVN zdradziła, że dla niej przykładami do naśladowania są Francja i Włochy.
ZOBACZ TAKŻE: Magda Gessler wspomina Dolly Parton: "to była postać, która zaznaczyła moje życie"
Ja jestem za Francją, Włochami. Włosi tak biorą napiwek, że nawet tego nie czujesz i jeszcze dziękują - mówi Magda Gessler.
Najgorzej jest w USA!
Magda Gessler nie ma wątpliwości, w jakim kraju panują najgorsze zasady dotyczące napiwków. Wskazały Stany Zjednoczone.
Jeśli chodzi o Amerykę, to jest tragedia, bo jednak niezależnie od tego, co jesz, a często, na przykład, jadłam w restauracji Gordona Ramsaya w Las Vegas steki, które były niejadalne, a mimo to musiałam zapłacić 30% napiwku! I wręcz wybiegają za tobą, jeśli tego napiwku nie dostaną i są groźni – to nie jest miłe. Uważam więc to za barbarzyństwo totalne.
Obowiązkowy napiwek tylko przy dużych grupach
Gwiazda "Kuchennych rewolucji" uważa, że obowiązkowe napiwki mają sens tylko wtedy, kiedy kelner ma zapewnić profesjonalną obsługę dla dużego stołu.
Uważam, że powyżej sześciu osób należy wliczać – ale ze świadomością gościa – 10% napiwku, bo to jest wyjątkowy wysiłek dla ekipy, tak? A la carte, sześć osób, powyżej sześciu osób – to się wpisuje w kartę.
Ostateczna decyzja należy do gościa
W przypadku mniejszych stołów jest inaczej. Magda Gessler uważa, że kelner musi pracować tak, aby zachęcić gościa do pozostawienia większej kwoty.
Kiedy czują się dobrze, mają wtedy sami naturalną ochotę jakby zjednoczyć się z tym wszystkim, co ich spotkało, z tym wspaniałym przeżyciem i wtedy zostawić napiwek. I to jest rolą kelnera, żeby sprowokował tę chęć, tę radość wspólnego dzielenia się udanym posiłkiem.