Jeszcze niedawno wydawało się, że Doda i Smolasty to duet idealny, a ich utwór „Nim zajdzie słońce” zdominował polską scenę muzyczną. Jednak po sylwestrowym występie w Toruniu, atmosfera między artystami gwałtownie zgęstniała. Gdy na scenie u boku rapera pojawiła się inna wokalistka, w sieci zawrzało. Doda postanowiła nie milczeć i w mocnych słowach oceniła zachowanie swojego scenicznego partnera.
Wszystko zaczęło się podczas „Sylwestra Marzeń” w Toruniu. Smolasty, wykonując wielki przebój „Nim zajdzie słońce”, zaprosił na scenę młodą piosenkarkę IMI. Choć debiutantka poradziła sobie znakomicie i zebrała mnóstwo pochlebnych opinii, sama obecność zastępstwa dla Dody wywołała u piosenkarki prawdziwy szok. Zdaniem gwiazdy, taki ruch bez jej wcześniejszej wiedzy był niedopuszczalny. Doda uważa, że Smolasty wykazał się kompletnym brakiem profesjonalizmu, angażując do wspólnego numeru kogoś, kto w jej odczuciu pełnił rolę „sobowtóra”.
(...) jest to wina Smolastego, który nie szanuje zasad. (...) Jest pogubionym człowiekiem bardzo, natomiast ja jako artysta, jako współtwórca tej piosenki, nie wchodziłabym w tą współpracę, gdybym wiedziała, że piszę ten utwór i poświęcam temu czas po to tylko, żeby później stworzyć jakąś narrację, że mój sobowtór będzie ją odtwarzał. Uważam, że to jest brak szacunku dla artysty i to są zasady, których artyści topowi, którzy się ze sobą łączą w celu współpracy i stworzenia takiego hitu, powinni przestrzegać
- powiedziała Doda.
Polecany artykuł:
"To jest tchórz"
Konflikt przybrał na sile, gdy Doda zaczęła odsłaniać kulisy ich prywatnych relacji. Okazuje się, że problemem nie był sam fakt wykonania piosenki z inną osobą, a brak zwykłej, ludzkiej rozmowy. Piosenkarka przyznała, że gdyby Smolasty zadzwonił do niej wcześniej i zapytał o zgodę, prawdopodobnie nie robiłaby mu przeszkód. Najbardziej zabolał ją jednak brak kontaktu ze strony muzyka przed samym wydarzeniem, co uznała za przejaw lęku przed konfrontacją. W rozmowie z serwisem „Jastrząb Post” Doda nie gryzła się w język, nazywając kolegę z branży wprost:
Co ty, przecież to jest tchórz (...). Ale co on miałby mi powiedzieć? Jedyne, co bym chciała, żeby mi powiedział, to żeby się odezwał przed samym sylwestrem i normalnie porozmawiał ze mną jak z koleżanką, bo wydawało mi się, że jesteśmy bardzo dobrymi znajomymi. Zwłaszcza, że ja przymykałam oko na wiele jego różnych akcji, włącznie z tym, że na pierwszy nasz teledysk w ogóle ludzie go nie byli w stanie spionizować, więc nie przyszedł
Czy to definitywny koniec duetu?
Fani pary artystów zastanawiają się, czy to już koniec ich wspólnej drogi zawodowej. Pytanie o przyszłość współpracy padło bezpośrednio w jednym z wywiadów. Początkowa reakcja Dody była krótka i stanowcza, jednak po chwili gwiazda postanowiła nieco złagodzić swój przekaz, dając Smolastemu pewną nadzieję na rozejm. Choć na pytanie o kolejną współpracę najpierw odpowiedziała twardym „nie”, to szybko dodała:
Ale szczerze mówiąc, to pewnie tak. Jak mnie zacznie przepraszać, to pewnie się złamię
Wszystko wskazuje więc na to, że losy tego duetu leżą teraz w rękach Smolastego. Jeśli muzyk zdecyduje się na szczere przeprosiny i „posypanie głowy popiołem”, być może jeszcze usłyszymy ich razem na jednej scenie.