Wzruszony Baron w "The Voice of Poland". Poszło o "podryw na synka"

2026-10-11 9:01

Takiego poruszenia w "The Voice of Poland" dawno nie było! Wszystko za sprawą Barona, który po występie jednej z uczestniczek nie potrafił ukryć ogromnego wzruszenia. Muzyk podzielił się na wizji bardzo prywatnym wspomnieniem, przyznając, że jej głos skojarzył mu się z kołysanką śpiewaną dla jego synka, Leosia. To wyznanie błyskawicznie podchwycił Kuba Badach, który nazwał je "podrywem na synka".

Baron rozczulony na wizji. "Podryw na synka" w "The Voice of Poland"

Ostatnie przesłuchania w ciemno do programu "The Voice of Poland" przyniosły ogromne emocje, a jeden z trenerów dał się ponieść wyjątkowo osobistym wspomnieniom. Wszystko za sprawą występu Zuzanny Łukawskiej, studentki musicalu, która na co dzień pracuje w teatrze. Jej wykonanie utworu "Have I Told You Lately" Roda Stewarta sprawiło, że fotele odwrócili wszyscy trenerzy.

Najbardziej poruszony wydawał się być Baron, który podzielił się z publicznością bardzo prywatnym wyznaniem. - Jak zaczęłaś śpiewać w taki piękny, urokliwy, delikatny sposób - to poczułem jakbyś śpiewała kołysankę do snu mojemu Leosiowi. I mnie to tak rozczuliło - mówił wyraźnie wzruszony. - Cały czas pamiętam początek tego utworu, kiedy śpiewałaś bardzo stonowanie, delikatnie - jakbyś właśnie nie chciała obudzić mojego synka. I tak bardzo mnie to dotknęło. Dziękuję Ci za to - dodał. Jego słowa nie umknęły uwadze Kuby Badacha. - Powiem Ci, że to był jeden z lepszych tekstów na podryw jakie słyszałem - zażartował. - Podryw „na synka” - wtórował mu rozbawiony Baron.

Zobacz również: Julia Szarek zachwyciła jurorów "The Voice of Poland". Odwróciła wszystkie fotele! Kto jeszcze przeszedł dalej?

Walka o największe talenty

Trenerzy stoczyli zacięte bitwy o najbardziej obiecujących wokalistów. Prawdziwe zamieszanie wywołał występ Katarzyny Jarzyńskiej, która sięgnęła po "Midnight Sun" Zary Larsson. Jej pasja do magii, ziół i folku przełożyła się na oryginalną interpretację, która początkowo wprawiła jurorów w osłupienie. - Podczas pierwszych taktów powiedziałem do Barusia: „Boję się” - przyznał Tomson. - A ja miałem inne wrażenie, bo Ty śpiewałaś cały czas czysto - tylko my mieliśmy problem, by złapać tonację tego utworu - dodał Baron. Ostatecznie swoje fotele odwrócili wszyscy, a Edyta Bartosiewicz skwitowała: - Jesteś poza jakimikolwiek ramami. Kasia postanowiła dołączyć do drużyny Michała Szpaka.

W programie swoich sił po raz kolejny spróbowała Sandra Rusin, która w piątej edycji dotarła aż do odcinków na żywo. Tym razem jej wykonanie "Pillowtalk" Zayna Malika zachwyciło absolutnie wszystkich. - Ale dziewczyna! - ekscytowała się Edyta Bartosiewicz jeszcze w trakcie występu. - Ale głos! - wtórował jej Baron. - W twoim występie wszystko się zgadzało, wszystko - podsumował Kuba Badach. Sandra zdecydowała, że swoją muzyczną drogę będzie kontynuować pod okiem Edyty Bartosiewicz.

Zobacz również: Ania Karwan wraca do "The Voice of Poland". Piosenkarka komentuje obecność Edyty Bartosiewicz w jury

Osobiste historie i spełnione marzenia

Na scenie nie zabrakło uczestników, którzy podzielili się swoimi poruszającymi historiami. Małgorzata Sikora, matka trójki dzieci, zaśpiewała utwór "Nikt tak pięknie nie mówi, że się boi miłości" z repertuaru Pidżamy Porno. - Po prostu chcę śpiewać - mówiła skromnie przed wejściem na scenę. Jej głos przekonał Michała Szpaka i Kubę Badacha. - Twój głos brzmiał kryształowo. Ja nie miałem się do czego przyczepić - chwalił ją Badach i to właśnie do jego drużyny trafiła Małgosia.

Swoją szansę wykorzystała też Marysia Majewska, która w przeszłości wystawiła monodram o Kalinie Jędrusik. Uczestniczka przyznała, że widzi w sobie podobieństwo do gwiazdy PRL, "zarówno mentalne, jak i podobną aparycję". Wykonaniem "Dreams" z repertuaru The Cranberries skradła serce Edyty Bartosiewicz. - Usłyszałam też takie przyśpiewy, takie elementy w głosie, które są zupełnie Twoje - komplementowała ją trenerka. Do kolejnego etapu przeszła również Paulina Taraska-Tarasińska, która na co dzień śpiewa zawodowo, ale często jako wokalistka "na zastępstwo". - Chciałabym być pierwszym wyborem - wyznała. Udało się - trafiła do ekipy Michała Szpaka.

Zobacz również: Piotr Kupicha odrzucił propozycję z "The Voice of Poland". To dlatego nie został jurorem!

Druga szansa dla odrzuconych

Okazało się, że brak odwróconych foteli nie dla wszystkich oznaczał koniec przygody z programem. Wszystko dzięki Orange Comeback Stage, gdzie szansę na powrót daje uczestnikom Ania Karwan. Taki los spotkał Martynę Łukaszczyk z Podhala. Choć jej interpretacja "Psalmu stojących w kolejce" Krystyny Prońko nie przekonała głównego składu trenerskiego, wokalistka pozostała w grze.

Na scenie pojawił się także gość z zagranicy. Axel Feige przyjechał z Hamburga, gdzie żyje z muzyki. Pasją zaraził go ojciec, który zmarł w tragicznych okolicznościach, zamordowany przez szaleńca. Występ Axela z piosenką The Rolling Stones nie odwrócił żadnego fotela, ale on również otrzymał zaproszenie do drużyny Ani Karwan.

Zobacz również: Jasiek Piwowarczyk ponownie w studiu "The Voice of Poland". Tym razem jako wsparcie dla przyjaciółki

Gorzkie pożegnania na scenie

Niestety, nie wszystkim dopisało szczęście. Z programem musiała pożegnać się Izabela Sobota, samotna mama, która swój występ zadedykowała córce Tatianie będącej w spektrum. - Jestem tutaj, w telewizji, też dla mojej córki - mówiła wzruszona. Jej wersja "Try" z repertuaru P!nk nie zyskała jednak uznania jurorów.

Do domu wrócił także Jakub Wierzbowski z podwarszawskiej Małej Wsi, który marzył, by wyrwać się z rodzinnego gospodarstwa "po coś więcej". Swoich sił spróbowało też małżeństwo, Wiktoria i Joachim Ryczkowie, których połączyła miłość do muzyki na studiach. Niestety, ich wspólny występ nie okazał się przepustką do kolejnego etapu. Z programem pożegnała się również Ewa Siewieja, nauczycielka śpiewu z Kalisza.

The Voice: My podajemy artystę z programu, a Ty zgadujesz która to jego piosenka!
Pytanie 1 z 10
Która piosenka należy do Rafała Brzozowskiego?

ROLKI