Spis treści
Znany dziennikarz, konferansjer, prezenter i specjalista od wizerunku zaskoczył tysiące swoich obserwatorów 4 października. W niedzielne popołudnie Tomasz Kammel ujawnił, że pod koniec zimy dowiedział się o złośliwym nowotworze. Teraz postanowił opowiedzieć o swoich przeżyciach związanych z chorobą i leczeniem, namawiając do zadbania o swoje zdrowie.
Tomasz Kammel zachorował na raka. Choroba zaatakowała niespodziewanie
Dziennikarz w obszernym wpisie opisał całą historię. Tomasz Kammel od dawna nie ukrywa przed światem, że stroni od używek i ceni sobie zdrowy tryb życia. Diagnoza choroby często utożsamianej z nałogowym paleniem tym bardziej była więc zaskoczeniem. Prezenter zapadł na złośliwy nowotwór pęcherza - tę samą chorobę, na którą chorował jego ojciec po kilku dekadach nałogu. Co więcej, testy genetyczne wcześniej wykluczyły skłonność do tak poważnej choroby.
- W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy. U mnie?! Abstynent, zero używek. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam i ogólnie nieźle się prowadzę. Jaki rak? Wprawdzie u mojego ojca zdiagnozowano przed laty ten sam nowotwór. Ale on miał wtedy 70-kę i przez kilkadziesiąt lat bardzo dużo palił. A rak pęcherza jest nawet nazywany rakiem palacza - czytamy na Instagramie Kammela.
W dalszej części wpisu dziennikarz zdradził, że chorobę udało się wykryć na wczesnym etapie - zmiana miała zaledwie 2 milimetry. Okazało się również, że miała niski stopień złośliwości.
Zobacz też: Natasza Urbańska pokazała się publicznie po diagnozie raka. Przemówiła w ramach kampanii Dotykam Wygrywam
Dziennikarz wrócił do sił po operacji. Teraz namawia do badań
Diagnoza padła po wykryciu zmiany w trakcie rezonansu magnetycznego i cystoskopii. Jak tłumaczy Tomasz Kammel, to znajomi lekarze namówili go na profilaktyczne badanie, a potem wspierali w leczeniu. Zmiana nie wymagała chemioterapii i dziś prezenter wraca do siebie po przebytej operacji.
- Ale po co ja Wam o tym piszę? Przecież to prywatne, wręcz intymne sprawy. Powód jest prosty. Chcę, żebyście się badali. Nie co tydzień czy co miesiąc, ale raz na jakiś czas. Nie wiem, co byłoby u mnie, gdybym nosił w sobie tego dziada przez kolejne trzy miesiące. Ale wiem, że jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany - to było warto się tym podzielić - napisał 55-latek.
Warto przypomnieć, że trwa różowy październik - obchodzony na całym świecie Miesiąc Świadomości Raka Piersi.