Spis treści
W ostatniej drodze Edwarda Linde-Lubaszenki zmarłemu artyście towarzyszą prawdziwe tłumy. Nic dziwnego – artysta przez dekady budował swoją pozycję w sercach widzów, wychowując przy tym kolejne pokolenia aktorów. Choć odszedł w wieku 86 lat, zostawił po sobie pustkę, którą trudno będzie wypełnić jego najbliższym, znajomym i fanom. Tego dnia szczególną uwagę zwracały wieńce, które stały się niemym świadectwem szacunku dla mistrza.
Piękna karta historii Edwarda Linde-Lubaszenki. Artysta zmarł w wieku 86 lat
Zanim Edward Linde-Lubaszenko na dobre zagościł w blasku fleszy, jego życiorys mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Urodzony w cieniu wojny, w sierpniu 1939 roku, początkowo planował leczyć ludzi, studiując medycynę. Ostatecznie jednak to scena stała się jego przeznaczeniem. Od lat 60. czarował w teatrze, by chwilę później podbić świat kina. Współpraca z topowymi reżyserami zaowocowała rolami, które zna chyba każdy Polak. Zwieńczeniem tej wybitnej kariery był Złoty Krzyż Gloria Artis, przyznany w 2024 roku. O śmierci cenionego aktora poinformował jego syn, Olaf Lubaszenko, który z powodzeniem kontynuuje artystyczną sztafetę pokoleń.
ZOBACZ TEŻ: Pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Gest Roberta Janowskiego wzruszył wszystkich
Wymowne pożegnanie mistrza. Te słowa na szarfach wyciskają łzy
Uroczystość miała charakter państwowy, więc nie zabrakło pożegnania ze strony władz oraz miasta stołecznego Warszawy. Hołd zmarłemu oddali także koledzy z Teatru Stu i Związku Artystów Scen Polskich. Jednak to gesty najbliższych chwytały za gardło najmocniej. W morzu kwiatów można było dostrzec wiązanki od dzieci, wnuków i innych krewnych. Napisy na szarfach, takie jak „Żegnaj, Tato”, „Kochanemu Wujkowi” czy „Wybitnemu Artyście i Drogiemu Współdziadkowi”, stanowiły najpiękniejszą recenzję życia zmarłego aktora. Zdjęcia przepięknych kwiatów znajdziecie w galerii poniżej.