Smutne sceny na pogrzebie
Ten scenariusz napisało samo życie, choć nikt nie chciałby w nim zagrać. 24 lutego w Warszawie odbył się pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki, wybitnego aktora, który odszedł w wieku 86 lat. Tłumy bliskich, fanów i przyjaciół zgromadziły się w Kościele Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym, by towarzyszyć mistrzowi w jego ostatniej drodze. Najwięcej emocji budził widok pogrążonego w żałobie syna zmarłego. Olaf Lubaszenko nie potrafił ukryć ogromnego bólu, chowając twarz w dłoniach. To był moment, w którym nawet najtwardsi twardziele polskiego kina musieli uronić łzę.
ZOBACZ TAKŻE: Edward Linde-Lubaszenko odprowadzony w ostatnią drogę. Widok trumny chwyta za serce
Robert Janowski okazał wsparcie
Wśród zgromadzonych gwiazd, to zachowanie Roberta Janowskiego przykuło największą uwagę i pokazało, czym jest prawdziwa przyjaźń w show-biznesie. Prezenter nie ograniczył się do kurtuazyjnego uścisku dłoni. Jak podaje Super Express, wokalista podszedł do Olafa i przez długi czas obejmował go, dodając otuchy w tych dramatycznych chwilach. Widać było, że panowie wspierają się poza blaskiem fleszy. Na uroczystości, by oddać hołd zmarłemu, pojawili się również inni znani artyści, w tym Maja Komorowska, Michał Milowicz, Tomasz Iwan czy Irena Karel.
Legenda kina odeszła
Edward Linde-Lubaszenko zmarł 8 lutego 2026 roku, pozostawiając po sobie pustkę, której długo nie uda się wypełnić. Miał 86 lat i dorobek, który mógłby obdzielić kilku aktorów. Zagrał w ponad 70 filmach, a tytuły takie jak "Chłopaki nie płaczą", "Poranek kojota" czy "Sztos" to absolutne klasyki. Jego role na zawsze zapisały się w historii polskiej komedii i dramatu, a on sam pozostanie w pamięci widzów jako postać nietuzinkowa. Odszedł wielki aktor, ale jego kreacje zostaną z nami na zawsze.