Spis treści
Marcin Prokop komentuje rozstanie i podbite oko
W połowie kwietnia w mediach z hukiem gruchnęła wiadomość o końcu małżeństwa Marcina i Marii Prokopów. Od razu w kuluarach zaczęto plotkować, że powodem rozpadu relacji jest rzekoma zażyłość prezentera z wokalistką Mery Spolsky. Dziennikarz nie kazał długo czekać na swoją reakcję.
Trzy dni później gospodarz programów rozrywkowych zamieścił na swoim profilu na Instagramie fotografię, na której widać było jego podbite oko. Wykorzystał tę okazję do gorzkiego podsumowania swoich 25-letnich osiągnięć w branży medialnej.
Pracuję w szołbiznesie od 25 lat. Nagrałem w tym czasie kilkadziesiąt różnych programów, byłem naczelnym kilku gazet, napisałem kilkanaście książek, udzieliłem setek wywiadów (w których czasem mówiłem niegłupie rzeczy), dostałem parę nagród (w tym tak prestiżową i oczywiście w pełni zasłużoną jak "Viva! Najpiękniejsi") oraz stałem na zdjęciu obok Britney Spears.
Marcin Prokop stwierdził, że cały jego dorobek zawodowy nie wygenerował ułamka tego rozgłosu, co po prostu informacja o rozwodzie.
Chyba muszę przemyśleć swoją pracę i przewartościować wiele rzeczy
- napisał Prokop na Instagramie.
Marcin Prokop żartuje z urazu twarzy
Prezenter w swoim stylu odniósł się do zasinienia wokół oka. Zaśmiał się, że to sprawka jego byłej partnerki. Według jego opowieści, Maria miała wrócić do kraju i dowiedzieć się o Mery Spolsky od pani z zieleniaka. Ten dowcip wywołał skrajne emocje: część fanów doceniła poczucie humoru, inni krytykowali trywializowanie problemu przemocy w rodzinie.
Nie przegap: Mery Spolsky jest w końcu z Prokopem? Ujawniła prawdę o swoim związku
Prawda o podbitym oku prezentera TVN
Zaledwie parę dni później Prokop zagościł w krótkim nagraniu Julii Wieniawy, w którym piosenkarka wypytuje znajomych z show-biznesu, "co sobie zafundowali". Tym razem dziennikarz zrezygnował ze śmieszkowania i wyjawił prawdę.
W tym tygodniu dałem sobie w twarz za pomocą rękawicy bokserskiej mojego trenera, który podczas sparingu niestety nie minął się z moją głową. Teraz to jest zamalowane akurat, ale niestety śliwa kwitnie pod makijażem. Przykro mi. Dałem sobie... odrobinę bólu
- wyznał otwarcie Prokop.
Okazało się więc, że uraz na twarzy prezentera to wynik niefortunnego zdarzenia na sali treningowej.