Spis treści
Śmierć Talaya Rileya w Londynie. Znany producent zginął od noża
Krwawy incydent miał miejsce w ubiegły piątek rano we wschodnich dzielnicach Londynu. Służby medyczne i mundurowi ruszyli na aleję Pankhurst po informacji o mężczyźnie zaatakowanym niebezpiecznym narzędziem. Na terenie jednej z posesji odkryto potężnie wykrwawiającego się Talaya Rileya, którego mimo intensywnej reanimacji nie zdołano uratować. Otrzymane rany okazały się bezpośrednią przyczyną zgonu. Podczas tego incydentu ranny został również inny młody człowiek. Ratownicy przetransportowali go do pobliskiej placówki, gdzie personel ocenił jego stan jako stabilny.
Zobacz też: Nie żyje uczestnik "Must Be The Music". Ciężko chorował!
Śledztwo w sprawie morderstwa Talaya Rileya i reakcja rodziny
Brytyjska policja natychmiast rozpoczęła dochodzenie w sprawie tego zabójstwa. Funkcjonariusze aresztowali łącznie trzy osoby, w tym dwóch mężczyzn i jedną kobietę. Po pierwszych przesłuchaniach część zatrzymanych odzyskała wolność bez postawienia zarzutów, natomiast jeden podejrzany wyszedł z aresztu za kaucją. Śledczy wciąż pracują nad odtworzeniem przebiegu wypadków i ustaleniem motywu napaści.
Informacja o nagłym zgonie twórcy wywołała ogromne poruszenie w przestrzeni internetowej. Platformy cyfrowe zapełniły się wyrazami współczucia i wspomnieniami załamanego środowiska. Wielbiciele muzyka oraz jego współpracownicy wspólnie podkreślają gigantyczny wkład Rileya w rozwój światowego popu i R&B.
Najbliżsi zamordowanego opublikowali oświadczenie pożegnalne, nazywając go człowiekiem pełnym pasji i bezinteresownego dobra. Podkreślono w nim oddanie zmarłego jako syna, brata i przyjaciela. Głos zabrał też spokrewniony z ofiarą Scribz Riley, który prężnie działa w branży muzycznej. Producent wyznał publicznie swój ból i ogromne trudności z zaakceptowaniem utraty brata. Zaznaczył przy tym z żalem, że podczas ich ostatniej rozmowy snuli konkretne plany dotyczące nowych projektów artystycznych i nikt nie spodziewał się nadchodzącego dramatu.
Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat