Spis treści
Andrzej Grabowski odtwórcą roli Ferdynanda Kiepskiego. Serial przyniósł mu sławę
Andrzej Grabowski zalicza się do grona najbardziej cenionych polskich aktorów, sprawdzających się zarówno w repertuarze komediowym, jak i w poważnych rolach. Prawdziwą sławę zyskał jednak dzięki kultowej postaci Ferdynanda Kiepskiego w produkcji "Świat według Kiepskich". Artysta wielokrotnie w swojej drodze zawodowej stykał się z problematyką uzależnień, odgrywając takie wątki na ekranie oraz obserwując je w środowisku aktorskim. Sam szczerze przyznawał, że dawniej alkohol towarzyszył mu w życiu, zwłaszcza w okresie, kiedy realia pracy na planie diametralnie różniły się od dzisiejszych standardów.
Zobacz też: Andrzej Grabowski szczerze o rozstaniu z "Tańcem z gwiazdami". Edward Miszczak zadzwonił osobiście
Andrzej Grabowski pijany podczas występu. Dramatyczne chwile na scenie
Temat dawnych incydentów został poruszony w najnowszym wydaniu podcastu "WojewódzkiKędzierski". Prowadzący przypomnieli jedno z głośniejszych wydarzeń z przeszłości aktora, dotyczące nagle przerwanego występu scenicznego w jednej z nadmorskich miejscowości.
Według przekazów Grabowski miał wówczas z rozbrajającą szczerością ogłosić widzom ze sceny, że nie jest całkowicie trzeźwy, i poprosił ich o przyjście na show kolejnego dnia. Wieść o tym wydarzeniu błyskawicznie rozeszła się w branży, stając się jednym z najczęściej omawianych incydentów w jego aktorskim dorobku. Co zadziwiające, nazajutrz na sali pojawiła się podobno jeszcze większa liczba osób.
Gwiazdor ustosunkował się do tej sytuacji w swoim unikalnym stylu, nie uciekając od trudnych faktów. Potwierdził, że feralnego dnia faktycznie nie czuł się najlepiej, dlatego podjął kontrowersyjną, lecz niezwykle szczerą decyzję o stanięciu przed publicznością i wyznaniu prawdy.
Jak relacjonował, starał się spojrzeć na ten błąd z przymrużeniem oka i pewną dozą autoironii. Posłużył się przy tym metaforą "kamyczka", dając do zrozumienia, że nikt nie jest idealny, a w ocenianiu potknięć innych powinniśmy wykazywać więcej pobłażliwości. Słowa te stanowiły formę przyznania się do słabości, a zarazem próbę rozładowania napiętej atmosfery.
Zobacz też: Tyle naprawdę zarabiali "Kiepscy". Równości nie było
Wziąłem sobie kamyczek do kieszeni i powiedziałem: "Wiecie państwo, byłem pijany, ale kto jest bez winy? Ja tu mam taki kamyk. Proszę, niech rzuci we mnie tym kamieniem" - powiedział Grabowski w podcaście.