Spis treści
Premiera trzeciego albumu Julii Rockiej, zatytułowanego "SAVOIR-VIVRE", zbliża się wielkimi krokami, obiecując nową, elektroniczną i eksperymentalną odsłonę twórczości artystki, znanej z takich hitów jak "Oficjalna wersja zdarzeń", "Blow-Up" czy "Siostra". Zanim jednak płyta trafi do przedsprzedaży, a Julia Rocka ogłosi szczegóły klubowej trasy koncertowej, wokalistka postanowiła uraczyć swoich słuchaczy dwoma nowymi singlami.
Julia Rocka prezentuje "Opium". Zaskakująca historia z Demi Moore
Jednym z zaprezentowanych utworów jest "OPIUM", singiel, na który społeczność Julii Rockiej wyczekiwała z ogromną niecierpliwością od miesięcy. Jego premiera była podsycana przez viralową zapowiedź, w której artystka pojawiła się w spektakularnej sukni z piór. Historia tej kreacji jest niezwykła: Julia Rocka stworzyła ją własnoręcznie na początku tego roku, a kilka tygodni później, w łudząco podobnej stylizacji, świat obiegła fotografia Demi Moore z ceremonii wręczenia Oscarów. Ten zaskakujący zbieg okoliczności sprawił, że Julia została niejako zmuszona do pokazania efektów swojej pracy na długo przed planowaną premierą teledysku. Artystka dzięki tej historii gościła w największych programach śniadaniowych w Polsce, gdzie opowiadała o swojej pasji do mody i projektowania ubioru w nietuzinkowy sposób.
- To jeden z pierwszych utworów, które powstały na album "SAVOIR-VIVRE". Kiedy tylko napisaliśmy z Maurycym refren, poczułam, że jest w nim jakaś magia. Do dziś nie potrafię opisać emocji, które towarzyszą mi, gdy go słucham. Wiem tylko, że pióra i wszechobecny wiatr w teledysku idealnie oddają ten nocny vibe - zapowiada sama Julia Rocka.
"Nie pocieszę się" - premiera dzięki fanom
Równolegle, ukazał się drugi singiel, "NIE POCIESZĘ SIĘ". Co ciekawe, utwór ten początkowo nie miał znaleźć się na nadchodzącym albumie Julii Rockiej. Jego ostateczne wydanie to zasługa oddanych obserwatorów artystki na TikToku, którzy zachęcili ją do zaprezentowania tego numeru.
- Ten numer powstał bardzo szybko i spontanicznie, ale razem z moim managerem uznaliśmy, że jest zbyt banalny, żeby znaleźć się na płycie. Po jakimś czasie wróciłam jednak do tego utworu i stwierdziłam, że dam mu szansę. Podzieliłam się fragmentem demówki z moimi słuchaczami, a oni przyjęli go o wiele bardziej entuzjastycznie niż zakładałam! - wytłumaczyła wokalistka.
- To numer o tym, że nie zawsze musimy być gotowi na wysłuchanie i pocieszanie drugiej osoby. Mamy prawo nie mieć siły czy przestrzeni, żeby nieustannie kogoś ratować. Brzmi to trochę brutalnie i egoistycznie, ale może właśnie z tego powodu poczułam, że to piosenka, która ma to "coś"? Postawiłam w niej na bardzo pastiszową formę wyrazu - przeróżne problemy drugiej osoby (w które świadomie ta osoba się wplątuje) spersonifikowałam. Podstawiłam w miejsca tych problemów - polskie, męskie imiona. Najbardziej randomowe jakie przyszły mi do głowy. Problemy związkowe o których śpiewam są dla mnie świadomym uproszczeniem i metaforą - dodała.
Julia Rocka rozwija się także poza muzyką
Poza sceną muzyczną, Julia Rocka aktywnie rozwija się również jako aktorka. W tym roku zagrała jedną z głównych ról w krótkometrażowym filmie "How to End a Love Story?", który został zaprezentowany podczas 79. Festiwalu Filmowego w Cannes w sekcji Short Film Corner. Produkcja ta znalazła się w programie festiwalu po zwycięstwie w międzynarodowym konkursie 48 Hour Film Project, co stanowi kolejny ważny krok w artystycznym rozwoju Julii Rockiej poza muzyką.
Od lat konsekwentnie buduje ona swój unikalny artystyczny świat, a jej społeczność na TikToku liczy już ponad 600 tysięcy obserwujących, z którymi regularnie dzieli się kulisami swojej twórczości. Julia Rocka tworzy spójny, wyjątkowy język wizualny, w którym jej liczne zainteresowania i umiejętności – od muzyki, przez modę, po aktorstwo – funkcjonują na równych prawach, wzajemnie się uzupełniając i inspirując.
Zobacz też: Bedoes z ważnym apelem do uczniów. Podzielił się swoim trudnym doświadczeniem