Dlaczego Izrael rujnuje Eurowizję? To dlatego kraje zdecydowały się na bojkot

Rozpoczyna się 70. Konkurs Piosenki Eurowizji w Wiedniu - jubileusz, który odbywa się z najgorszą frekwencją uczestników od 23 lat. Wszystko za sprawą grupowej rezygnacji krajowych nadawców, którzy nie zgadzają się z dalszą obecnością reprezentacji Izraela. Tuż przed startem widowiska przeanalizowaliśmy cały skandal z nim związany.

Wiedeń, miasto bogatej tradycji muzycznej, miał być idealną scenerią dla celebrowania 70. edycji Konkursu Piosenki Eurowizji – wydarzenia, które od pokoleń łączy Europę w muzycznej różnorodności i rywalizacji. Zamiast tego, nad Dunajem unosi się atmosfera napięcia w związku z bojkotem spowodowanym dalszym udziałem Izraela. Wprowadzenie nowych zasad głosowania wielu osób nie przekonało do tego, by dać widowisku kolejną szansę, a szerokim echem wciąż odbijają się praktyki izraelskich uczestników z poprzednich lat. Oto wielkie podsumowanie skandalu.

Eurowizja 2026 - bojkot. Pięć państw zrezygnowało z udziału

Ostateczna decyzja o tym, czy Izrael weźmie udział w jubileuszowej edycji konkursu, zapadła 4 grudnia podczas spotkania członków Europejskiej Unii Nadawców (EBU) w Genewie. Przyjęcie nowych zasad głosowania na Eurowizji automatycznie oznaczało pozostanie izraelskiej telewizji KAN w stawce. Od razu swój zapowiadany wcześniej bojkot przypieczętowały zatem telewizje z Hiszpanii, Holandii, Irlandii i Słowenii, a kilka dni później dołączyli do nich Islandczycy.

  • Telewizja irlandzka RTE najgłośniej podkreślała wagę zbrodni wojennych, do których doszło w Strefie Gazy po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. W 2024 roku irlandzki nadawca protestował też wraz ze swoją reprezentacją - Bambie Thug, przeciwko zachowaniu izraelskich komentatorów konkursu, którzy obrażali na antenie uczestników przeciwnych udziałowi Izraela. Delegację norweską nazwano w telewizji na żywo "dziećmi Alameka", czyli biblijnego wroga Żydów.
  • Stacja hiszpańska RTVE zwracała uwagę na m.in. masowe głosowanie na Izrael, wnioskując wraz z innymi europejskimi nadawcami o audyt wyników televotingu, który albo wbrew zapewnieniom się nie odbył, albo został utajniony. Według nowego dochodzenia "The New York Times", w finale Eurowizji 2025 izraelska propozycja zdobyła 33% głosów w Hiszpanii, pięć razy więcej niż druga Ukraina i więcej niż zdobywcy dziewięciu kolejnych miejsc razem wzięci.
  • W swoich komunikatach holenderska ekipa z AVROTROS zaznaczała nie tylko na szerszy kontekst izraelskich działań zbrojnych, ale na sam fakt śmierci ponad 200 dziennikarzy oraz blokowania dostępu mediów do Gazy. Kiedy wcześniej z Eurowizji wykluczono nadawców z Białorusi i Rosji, EBU podkreślała, że nie przestrzegano tam standardów dziennikarstwa. Pracownicy izraelskiego KAN tymczasem podpisywali się na broni używanej w Strefie Gazy, a w preselekcjach do Eurowizji 2024 występowano w mundurach IDF i najwidoczniej nikomu to nie przeszkadzało w kontekście "apolitycznego konkursu dla nadawców".
  • Słoweński nadawca RTV SLO również podważył wyniki głosowania i jako jedyny publicznie zabrał głos w sprawie potencjalnego wpływu sponsorów i partnerów Eurowizji na jej kształt. Choć nie stwierdził tego wprost, z pewnością chodziło o głównego partnera imprezy, którym od 2020 roku jest firma kosmetyczna związana z Izraelem i posiadająca tam sporą część produkcji.
  • Islandia dołączyła do bojkotu, uznając w zarządzie publicznej telewizji, że Eurowizja nie łączy już widzów jak dawniej. Transmisja odbędzie się tam jednak na mniejszym kanale, podobnie do Holandii. Eurowizji nie pokażą zaś wcale Hiszpania, Irlandia oraz Słowenia, która podobnie do stacji VRT z Belgii przygotowała na dzień finału dokument poświęcony łamaniu praw człowieka w Palestynie.

Dlaczego Izrael sprawia problemy? Nie chodzi tylko o politykę

Nadawcy mieli zatem szereg argumentów do zakwestionowania udziału izraelskiej telewizji KAN i w ogóle obecnego stanu Eurowizji, wskazując na dokumentowane przez międzynarodowe instytucje zbrodnie jako tylko jeden z powodów, dla których nie chcą stać na jednej scenie z reprezentacją tego kraju.

Jeśli chodzi o wewnętrzną sytuację w Izraelu, w 2024 roku reprezentowała go pochodząca z Rosji wokalistka Eden Golan, która miała wykonać na Eurowizji utwór "October Rain". Nawiązującej w oczywisty sposób do ataku Hamasu piosenki organizatorzy nie przyjęli, jednak po interwencji prezydenta Izraela nadawca zmienił tekst tak, by kraj mógł wystąpić w Malmö. Tam Izrael z 323 punktami od widzów otarł się o wygraną w rankingu widowni i skończył na piątym miejscu. W 2025 roku Juwal Rafael, wokalistka ocalała z ataku z 7 października na festiwal Nova, głosowanie widowni już wygrała, z sumą 297 punktów. Jej numer "New Day Will Rise" nawiązywał do biblijnej "Pieśni nad Pieśniami" i ostatecznie był na Eurowizji w Bazylei drugi.

Obie artystki dysponowały podczas konkursu budżetem przekraczającym milion dolarów, a szczególne kontrowersje wzbudziły szeroko zakrojone kampanie reklamowe. Eden Golan i Juwal Rafael przemawiały w filmikach w językach różnych krajów uczestniczących, namawiając do głosowania na nie maksymalną liczbę razy. Tego typu reklamy wyświetlane na YouTube sponsorowała agencja reklamowa należąca do rządu Izraela, który otwarcie przeznacza duże środki na hasbarę, czyli strategię marketingu mającego budować na świecie proizraelskie nastroje.

Nie było demokratycznej decyzji. Tak Europejska Unia Nadawców zaaranżowała dalszy udział Izraela

Wspomniane spotkanie w Genewie odbyło się po anulowaniu pierwotnie zaplanowanego nadzwyczajnego zjazdu, który miał dotyczyć wyłącznie tematu Izraela w konkursie. Jak ujawnił właśnie "The New York Times", w tym czasie po zmianie daty izraelskie ambasady dokonały lobbyingu na rzecz wsparcia ich udziału w Eurowizji w co najmniej trzech europejskich nadawcach publicznych.

W kilku wywiadach obecny Dyrektor Konkursu Piosenki Eurowizji, Martin Green, stwierdził, że decyzja o udziale Izraela w Eurowizji 2026 była podjęta demokratycznie. Fakty są takie, że w rzeczywistości - takiego głosowania nie było. Spotkanie w Genewie zostało skonstruowane tak, że jeśli członkowie EBU poprą nowe zasady Eurowizji, których wpływ na potencjalny wynik izraelskiej piosenki nie jest pewny, to bezpośrednie głosowanie nad obecnością Izraela już się nie odbędzie. Tak się faktycznie stało. Według nieoficjalnych przekazów, wniosek mediów publicznych z Algierii, Belgii, Czarnogóry, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Słowenii i Turcji o odrębne przegłosowanie występu Izraela na Eurowizji 2026 - odrzucono. Nie jest to w pełni demokratyczne rozwiązanie, dlatego że przecież można głosować "za" proponowanymi zmianami w systemie głosowania, ale i tak chcieć zagłosować "przeciw" dalszym startom Izraela.

Eurowizja 2026 z nowymi zasadami. Co się zmieniło?

Zaproponowane reformy, których przyjęcie w grudniu automatycznie oznaczało udział Izraela w Wiedniu, dotyczą wspomnianych kampanii reklamowych i masowego wysyłania dużej liczby głosów. Dodatkowo, zmieniły się reguły dotyczące jury.

  • Zamiast 20 głosów - z jednego urządzenia lub karty płatniczej będzie ich można oddać maksymalnie 10.
  • Do półfinałów powraca głosowanie jury, które w każdym kraju zamiast 5 ekspertów liczy teraz 7 osób, w tym przynajmniej 2 w wieku do 25 lat.
  • Zakazane są nieproporcjonalne kampanie reklamowe prowadzone przez "trzecią stronę", np. agencje rządowe i dyplomację. Izraelska delegacja zdążyła już złamać tę zasadę i otrzymać oficjalne ostrzeżenie od EBU. Tegoroczny reprezentant Izraela, Noam Bettan, nagrał wielojęzyczne reklamy namawiające do wysyłania na Izrael maksymalnej liczby 10 głosów. Organizatorzy potwierdzili wysłanie do delegacji KAN ostrzeżenia, ponieważ mimo że reklam rzekomo nie sponsorowała tym razem "trzecia strona", to nowo napisane zasady zakazują także wzywania do wysyłania wszystkich dostępnych głosów na ten sam utwór.

Ile kosztował bojkot i kto wspierał Izrael? Co się stanie i gdzie odbędzie się Eurowizja, jeśli wygra?

Bojkot 5 państw oznaczałby udział zaledwie 32 ekip. Do udziału powróciły jednak Bułgaria, Mołdawia oraz zadłużona w EBU na miliony euro telewizja z Rumunii, która zorganizowała preselekcje sponsorowane przez wspomnianego już izraelskiego partnera Eurowizji. Łącznie jubileusz 70-lecia Eurowizji liczy zatem 35 państw, co jest najmniejszą liczbą od 2003 roku. Według "The New York Times", bojkot kosztował Europejską Unię Nadawców minimum 600 tysięcy euro ze składek członkowskich. Otwarcie mówi o tym Christer Björkman - związany z EBU szwedzki producent siedmiu edycji konkursu, który w podcaście telewizji SVT przyznał, że powroty małych państw nie załatały dziury finansowej, jaką spowodowała rezygnacja przede wszystkim Hiszpanii.

Kto bronił udziału Izraela w Eurowizji 2026? Nieoficjalnie mówiło się o delegacjach z Estonii, Grecji czy Ukrainy, ale jawnie robiły to państwa niemieckojęzyczne, w tym gospodarz - Austria. Lokalni politycy, a wśród nich burmistrz Wiednia, potępiali antyizraelskie nastroje w kontekście konkursu. Z kolei ówczesny szef telewizji ORF (niedawno podał się do dymisji przez skandal związany z zarzutami molestowania), która organizuje 70. Eurowizję, spotkał się w listopadzie w Izraelu zarówno z telewizją KAN, by zapewnić o swoim wsparciu, jak i z prezydentem Izraela - Jicchakiem Herzogiem. Miał on zresztą wtedy stworzyć sztab prawników lobbujących w Europie na korzyść udziału jego kraju w Eurowizji. Warto przypomnieć, że choć dziś Austria potępia bojkot, był to nadawca, który jako pierwszy w historii zbojkotował imprezę. W 1969 roku ORF wycofało się z Eurowizji organizowanej przez frankistowską Hiszpanię, a potem kilka razy wycofało się też przez niezadowolenie z zasad głosowania lub polityczną atmosferę.

Jeśli Izrael wygrałby Eurowizję 2026, najpewniej nie zorganizowałby kolejnej edycji w Tel Awiwie ze względów bezpieczeństwa. Możliwe, że jeszcze bardziej kontrowersyjny konkurs trafiłby wtedy do wspierających Izraelczyków stacji z Niemiec, które należą do krajów Wielkiej Czwórki z największym wkładem finansowym w Eurowizję. Czy Izrael realnie chce wygrać, a może tylko buduje sobie iluzję wsparcia widowni, ale nie chce ryzykować utraty organizacji albo rozpadu całego wydarzenia? Być może dowiemy się wkrótce. Więcej szczegółów poznacie, oglądając na youtubowym kanale Radia ESKA materiał Kamila Polewskiego i Adriana Rybaka z gościnnym udziałem dziennikarzy z Hiszpanii, Holandii i Irlandii.

Alicja Szemplińska przed wylotem na Eurowizję 2026