Andziaks nadaje znad basenu w ostrzeliwanym Dubaju. Z córką usłyszały wybuchy

2026-03-02 15:00

W związku z wojną na Bliskim Wschodzie zapanował prawdziwy chaos w ruchu turystycznym. Wśród osób, które utknęły chociażby w Dubaju nie brakuje influencerów, co stało się przedmiotem wielu internetowych dyskusji. Sytuację zrelacjonowała swoim obserwatorom Andziaks. Prosto z urlopu zaapelowała, by nie wierzyć we wszystkie filmiki w sieci.

Atak amerykańsko-izraelskich sił na Iran diametralnie zmienił sytuację w całym regionie i spowodował niemały chaos także w innych krajach Bliskiego Wschodu. Drony i rakiety pojawiły się na terytorium Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie tłumy turystów - mimo ostrzeżeń władz wielu krajów - byczyły się z dala od europejskiego chłodu. Wśród obecnych w dubajskich luksusach nie brakuje influencerów. Na taki wypad zdecydowali się Andziaks i Luka wraz z córką i dwumiesięcznym synkiem. Influencerka nadała relację znad hotelowego basenu, tłumacząc sytuację i apelując do fanów.

Maserak ocenia nową edycję. Natsu go zawiodła? 

Andziaks i Luka polecieli z dziećmi do Dubaju. Rodzinny urlop przerwał wojenny chaos

Para popularnych influencerów wciąż jest na tapecie. Dwa miesiące temu Andziaks i Luka doczekali się narodzin synka o imieniu Franco. Nie brakowało kontrowersji ze względu na zrelacjonowanie tysiącom obserwatorów porodu oraz kupienie 5-letniej Charlie nowego iPhone'a z okazji przyjścia na świat brata. Zakochani nie przejmują się głosami krytyki, a jako że słyną z zamiłowania do podróży i bogatych wczasów, udali się na rodzinny wypad do Dubaju. Pierwsze wakacje Trochonowiczów w czteroosobowym składzie przyciągnęły spore zainteresowanie, a to wzrosło, gdy nad popularną wśród turystów metropolią pojawiły się pociski...

Influencerka opowiada, jak słyszeli wybuchy. Uspokaja, że "ludzie żyją normalnie"

Początkowo, przebywająca na wczasach para wydała krótki komunikat, w którym potwierdziła swoje bezpieczeństwo i podziękowała za troskę. W końcu jednak Andziaks postanowiła szerzej zabrać głos i nagrała relację na Instagrama prosto znad hotelowego basenu. Jak podkreśliła, to jej jedyna wypowiedź na temat zaistniałej sytuacji.

ZOBACZ TEŻ: Gałązka broni "Dziewczyn z Dubaju". Tak mówi o współpracy z Dodą. "Była opoką"

Influencerka zrelacjonowała wydarzenia. Choć dziś sytuacja jest spokojna przynajmniej w ich najbliższej okolicy, to spore zamieszanie wywołały alarmy, które wszyscy otrzymali na telefony komórkowe. Wówczas urlopowicze skontaktowali się z recepcją hotelu. Ta zapewniła, że w razie ewakuacji na pewno przyśle po gości odpowiednie osoby. Wczoraj z kolei influencerska rodzina wyszła nad basen i usłyszała "trzy głośne huki".

"Siedzimy sobie właśnie na basenie i tak stwierdziłam, że się do was odezwę. Nic się tutaj nie odzywałam. Bardzo dużo dostałam wiadomości, jak tam u nas, czy wszystko w porządku, czy jesteśmy bezpieczni tutaj w Dubaju, więc stwierdziłam, że teraz się do was nagram, bo na początku nie chcieliśmy siać jakiegoś takiego zamętu. [...] Bardzo nie chcemy robić sobie contentu na całej tej sytuacji, bo jest to nam niepotrzebne" - powiedziała Andziaks.

"Dzisiaj wstaliśmy, poszliśmy na basen i jest faktycznie, powiedzmy, że "normalnie". Wczoraj poszliśmy z Charlie na basen i słyszeliśmy trzy takie mocne huki. Nic nie było widać na niebie tutaj w okolicy, więc nie wiemy, z której strony, gdzie i co było. Tutaj też jest dużo budynków, więc niesie się ten hałas, ale było to dosyć głośne. Był to mocny hałas, więc nie ukrywam, że się tego wystraszyłam, bo jeszcze czegoś takiego nie słyszałam" - zrelacjonowała.

Andziaks z ważnym przesłaniem o fake newsach

Przekonując o swoim bezpieczeństwie, Angelika zwróciła się do tysięcy swoich obserwatorów z arcyważnymi słowami. Jak powiedziała, w sieci pojawiło się wiele fałszywych informacji i sama wraz z ukochanym dostaje pytania dotyczące zdjęć i filmów, które w ogóle nie dotyczą Dubaju ani obecnego konfliktu zbrojnego w regionie.

"Pojawiają się takie materiały, które są absolutnie fejkowe i albo zrobione prze AI, albo wrzucone są miejsca z innych części świata. [...] Trzeba po prostu na to uważać. Znajomi wysyłają nam zdjęcia i filmiki, i pytają, czy faktycznie tak jest, a my mówimy, że nie" - objaśniła, dodając, że stosuje się z mężem do zaleceń polskiego MSZ.

Mimo że Andziaks mówi o spokoju w jej okolicy i pogłoskach o wybuchach w innych częściach Dubaju, nie brakuje ogromnych głosów krytyki względem podróży do zagrożonej części świata z małymi dziećmi. Przypomnijmy, że w płomieniach stanął popularny luksusowy hotel Fairmont The Palm, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Polsce od kilku tygodni przestrzega przed odwiedzaniem Bliskiego Wschodu.