- Mistrzyni Polski na 400 metrów jasno stawia cel: finał MŚ i rekord kraju.
- Mimo worka medali ze stadionu, w hali wciąż czeka na indywidualny sukces.
- Sprawdź, czy polska gwiazda okaże się „czarnym koniem” imprezy w Toruniu.
Natalia Bukowiecka o braku medali w hali
Najszybsza od lat polska specjalistka od jednego okrążenia może pochwalić się imponującym dorobkiem ze stadionu, w tym brązem olimpijskim i srebrem mistrzostw świata. Sytuacja wygląda jednak inaczej w rywalizacji pod dachem, gdzie do tej pory nie stanęła na podium indywidualnie ani na poziomie globalnym, ani europejskim. Zawodniczka InPost Sport Teamu podchodzi do tego z pokorą, nie narzucając sobie presji faworytki.
– „W hali nie mam jeszcze żadnego medalu, nie byłam nawet w finale mistrzostw Europy, więc trudno mówić o roli faworytki. Mam swoje ambicje, ale nie czuję ciężaru oczekiwań. Może uda się zaskoczyć i zostać takim »czarnym koniem« zawodów?” – zastanawia się biegaczka.
Przeczytaj także: Władimir Semirunnij o rodzinie w Rosji. Boi się jednego
W miniony weekend Polka potwierdziła wysoką dyspozycję, pewnie zwyciężając w finale mistrzostw kraju. Bukowiecka otwarcie przyznaje, że jej dotychczasowe starty w hali często pozostawiały uczucie niedosytu, gdyż brakowało biegu idealnego. Teraz jednak czuje, że jest gotowa na wielkie bieganie na nowej nawierzchni w Toruniu.
– „Zdarzało się, że forma była, a na zawodach nie potrafiłam jej w pełni wykorzystać. To mnie bolało, bo jeśli mówię, że stać mnie na bardzo szybkie bieganie w hali, to nie są puste słowa. Wierzę, że właśnie podczas mistrzostw świata w Toruniu to wreszcie pokażę. Najważniejsze jest dla mnie, żeby pokazać się z bardzo dobrej strony i jasno stawiam sobie cel: finał i rekord życiowy, czyli rekord Polski. Wiem, że jestem w stanie tak szybko pobiec, szczególnie tutaj, na nowej bieżni” – podkreśla.
MŚ w Toruniu i wsparcie kibiców
Halowe Mistrzostwa Świata Kujawy Pomorze 26 to wydarzenie bez precedensu w ostatnich latach, gdyż imprezy tej rangi rzadko goszczą nad Wisłą. Polska publiczność miała okazję oglądać światowy czempionat w hali dwanaście lat temu w Sopocie, natomiast Toruń był gospodarzem mistrzostw Europy pięć lat temu. Obecność własnych kibiców na trybunach może okazać się kluczowym atutem.
– „Przy pełnej hali, w dodatku wypełnionej w większości naszymi kibicami, biegnie się zupełnie inaczej. Już ten start w trakcie mityngu Copernicus Cup dał mi dużo optymizmu, a na mistrzostwach świata emocje będą jeszcze większe. Tym bardziej, że na trybunach będą też moi bliscy” – mówi Bukowiecka.
Zobacz też: Anna Lewandowska w centrum niebezpiecznych wydarzeń. Trenerka wydała pilne oświadczenie
Reprezentantka InPost Sport Teamu poświęca ostatnie tygodnie na precyzyjne szlifowanie formy. W programie przygotowań znajdują się intensywne jednostki treningowe oraz praca nad detalami, które mają zaprocentować podczas rywalizacji. Po fazie mocniejszych akcentów przyjdzie czas na regenerację i odpowiednie nastawienie psychiczne.
– „Jeszcze trochę »podkręcimy« trening, może wpadnie jakiś szybki bieg na trzysta metrów, żeby poczuć solidne zmęczenie. Treningi dają mi dużo pewności i wierzę, że ranga imprezy i atmosfera sprawią, że pobiegnę naprawdę bardzo szybko. Potem już będzie więcej odpoczynku i praca mentalna” – tłumaczy.
Najważniejsza impreza sezonu halowego, czyli Halowe Mistrzostwa Świata w Toruniu, rozegra się w dniach 20-22 marca. Harmonogram biegu na 400 metrów jest napięty: eliminacje zaplanowano na piątkowy poranek, a półfinały odbędą się tego samego dnia wieczorem. Wielki finał, będący celem Natalii Bukowieckiej, zamknie rywalizację podczas sobotniej sesji wieczornej.