Ignacy Liss miał wątpliwości, czy zagrać w "Proud". "To jest historia wproszenia się na casting" - WYWIAD

"Proud" minął już półmetek i do finału 31 lipca coraz bliżej. Serial wywołuje duże emocje i budzi nieco kontrowersji, co było akurat przewidzenia biorąc pod uwagę podejmowaną tematykę. Odtwórca głównej roli, Ignacy Liss, przyznał w rozmowie z Eską, że choć wpierw wprosił się na casting, po przeczytaniu scenariusza pojawiły się wątpliwości, czy udział w tym projekcie to w istocie dobry pomysł.

Aktor Ignacy Liss z otwartymi ustami i przejętym wyrazem twarzy. O serialu Proud przeczytasz na Eska.
Autor: HBO Max/ Materiały prasowe

Serialu "Proud" nikomu już przedstawiać nie trzeba. Polska produkcja narobiła sporo szumu jeszcze przed premierą, gdy wygraał główną nagrodę na francuskim festiwalu Series Mania. "Nie spodziewałem się [takiego sukcesu - przyp. red.]. To znaczy starałem się oczywiście w to wierzyć, ale nie spodziewałem się, że to będzie miało aż taki rozmach, że właściwie wygramy najważniejszy festiwal serialowy w Europie. [...] Staram się być powściągliwy w tych swoich oczekiwaniach, aczkolwiek z dumą chodzę na wywiady i mówię, że zrobiliśmy wspaniały serial" - mówi w naszej rozmowie Ignacy Liss, odtwórca roli Filipa, za którą zgarnął już szereg pochwał (i statuetkę).

PROUD. Kamil Studnicki o kulisach i międzynarodowym sukcesie polskiego serialu | Wywiady ESKA

Ignacy Liss wprosił się na casting do "Proud" i "sprzątnął" rolę koledze sprzed nosa

Producent "Proud", Bogumił Lipski, zdradził mi w wywiadzie, że Ignacy Liss nie był jednym z pierwszych kandydatów do roli Filipa i ich ścieżki przecięły się już w końcowej fazie przesłuchań. Sam Ignacy ujawnia zaś, że nie był to przypadek: "To jest historia wproszenia się na casting". Gdy drążyłam temat odparł, że o przesłuchaniach do "Proud" dowiedział się od kolegi z branży Bartłomieja Deklewy ("Absolutni debiutanci", "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"). 

Wiem, że na początku nie byłem brany pod uwagę do tej roli. O castingu do serialu dowiedziałem się jak malowałem mieszkanie z moim kumplem Bartkiem Deklewą. Bartek się przeprowadzał, odmalowywaliśmy mieszkanie i wtedy opowiedział mi o castingu do pewnego serialu. Oczywiście nie mógł za dużo zdradzić, ale ja już wiedziałem intuicyjnie, że coś fajnego się szykuje, więc zadzwoniłem do mojej agentki mówiąc "Błagam cię, chcę tam pójść, po prostu chcę tam wejść". Udało się. [...] oczywiście zostały mi postawione warunki, nie tylko takie zadaniowe, w sensie aktorskie, ale też fizyczne, bo musiałem przystosować swoje ciało do tego, żeby wyglądać jak model i żeby widz uwierzył w to, że ten chłopak może być modelem. I tak zaczęła się jedna z najpiękniejszych przygód w moim życiu, jeśli chodzi o kinematografię - wyjaśnił Ignacy. 

Jednocześnie zapewnił, że Bartek bynajmniej się nie obraził. "Bardzo się ucieszył. Mam paru takich dobrych kolegów, aktorów, z którymi bardzo się przyjaźnię. Spotykamy się i spędzamy razem wakacje. I pomimo tego, że to może wydawać się dziwne i niemożliwe, naprawdę jest tak, że my się cieszymy [z naszych sukcesów]" - dodaje aktor.

PRZECZYTAJ TEŻ: Okrągłe 100% pozytywnych ocen. Tak dobrego serialu jeszcze nie mieli, a nowy odcinek zszokował widzów

Wahał się, czy zagrać w tym serialu

Zapytałam Ignacego o jego reakcję, gdy po raz pierwszy przeczytał scenariusz. Wyznał mi wówczas, że był zachwycony, aczkolwiek z czasem pojawiły się pewne wątpliwości.

Ten scenariusz przeczytałem jednym tchem i byłem w szoku, że historia obyczajowa, która nie ma w sobie za dużo akcji, jest w stanie tak nieść i tak cię wciągnąć. Muszę też przyznać, że potem po tych pierwszych zachwytach i takim rozpromienieniu, że czegoś takiego będziemy się chwytać, pojawiła się też ogromna niepewność, jakieś takie zwątpienie, czy to jest dobry pomysł, żeby wziąć udział w tym projekcie. Bo jednak porusza temat, który w Polsce nadal budzi emocje.

Ignacy Liss w Proud
Autor: HBO Max/ Materiały prasowe

Bogumił Lipski zapewniał mnie, że jednym z głównych założeń "Proud" było opowiedzenie poruszającej historii o rodzinnym dramacie, która nikogo nie będzie indoktrynować (a chyba nie zaskoczę was pisząc, że takowe zarzuty pojawiły się już po ogłoszeniu pierwszej zapowiedzi). Ignacy uważa, że się to udało.

Serial nikogo do niczego nie przekonuje na siłę. Wręcz przeciwnie - chcieliśmy opowiedzieć historię konkretnego człowieka, który popełnia błędy i ma do tego prawo. Jest gejem i to jest po prostu część jego historii. Opowiadamy o człowieku, jego relacjach i odpowiedzialności. Głównym bohaterem jest po prostu mocno zagubiony chłopak, który chce adoptować dziecko i dlatego musi zmienić całe swoje życie. To historia o emocjach, z którymi może utożsamić się wielu widzów. Każdy z nas może też dostać od życia drugą szansę - podsumował.

Nowe odcinki "Proud" możecie oglądać w piątki w HBO Max. Będzie ich łącznie osiem, a ostatni ukaże się 31 lipca.

PRZECZYTAJ TEŻ: Serial "Proud" budzi podziw, ale i kontrowersje. Najsłabiej oceniają go Polacy

To serial Netflixa czy HBO?
Pytanie 1 z 14
Ten kadr pochodzi z serialu...
Ten kadr pochodzi z serialu...