Dawid Podsiadło zagrał na PGE Narodowym. Mimo upału warto było tam być [RELACJA]

Dawid Podsiadło w ostatni weekend czerwca na stadionie PGE Narodowym kończy trasę Obrotowy Tour 2026. Akurat w tym samym czasie w Polsce pojawiła się fala bardzo wysokich temperatur, co było sporym wyzwaniem dla jego teamu. Organizacyjnie było jednak bezbłędnie, a Dawid dał show, które warte było zmierzenia się z upałem.

Niech świat się uczy

Zanim przejdę do samego show, chciałbym pochwalić organizatorów koncertów w Warszawie, ponieważ ich podejście do fali upałów wyznacza nowe standardy na rynku koncertowym. Z tyłu głowy gdzieś zawsze mam tragedię na koncercie Taylor Swift w Rio De Janeiro, kiedy to fanka zmarła z powodu ogromnego gorąca. Team Dawida Podsiadły podszedł do tego bardzo poważnie. Na koncercie łatwo było dostać darmową wodę. Kontrola nie robiła też żadnego problemu z wniesieniem nawet kliku półlitrowych butelek wody, a w barach można było dostać wodę za 3 złote. Na telebimach co chwilę pojawiały się komunikaty przypominające o nawodnieniu, a sam Dawid Podsiadło - inspirując się mundialem - wprowadził "hydration breaks" w trakcie show. To powinien być standard, a na świecie niestety nie jest. Fajnie widzieć, że w Polsce są artyści, którzy nie narażają swoich fanów na niebezpieczeństwo. 

ZOBACZ TAKŻE: Mimo upałów Dawid Podsiadło przyciągnął tłumy na PGE Narodowy! Mamy zdjęcia publiczności

Tak Dominik spełnił marzenie. Wystąpił z Dawidem Podsiadłą

Świetlne show jak u Coldplay

W ostatnich tygodniach w sieci sporo się mówiło o świecących opaskach na koncertach Dawida. Można było je kupić za horrendalne ceny, choć tak naprawdę każdy uczestnik wydarzenia powinien taką opaskę zwrócić. I choć tak naprawdę nie da się nad tym w pełni zapanować, to samo użycie takich opasek okazało się strzałem w 10. Zacznijmy od tego, że ten pomysł spopularyzował zespół Coldplay, którego trasa koncertowa Music of the Spheres World Tour bije rekordy popularności m.in. z powodu viralowych nagrań, na których widać stadiony pełne światełek. Dla tych, którzy nie chcą iść na Coldplay, ale chcą przeżyć coś podobnego, mamy dobrą informację: mogą iść na koncert Dawida Podsiadły. Choć to bardzo proste rozwiązanie, sprawiało fanom wiele frajdy, co dało się zauważyć po piskach za każdym razem, gdy trybuny zaczęły się mienić w różnych kolorach. 

Scena 360 to świetne rozwiązanie

Obrotowy Tour 2026 to był mój pierwszy raz na koncercie, na którym scena nie stała na końcu płyty, a w jej centrum. Muszę powiedzieć, że po tym wydarzeniu uważam, że to najlepsze rozwiązanie. Wydawało się, że jesteś blisko sceny tak naprawdę w każdym rogu stadionu. Bez względu na to, czy byłeś na płycie, czy na wysokiej trybunie. Być może takie rozwiązanie nie sprawdziłoby się na koncertach takich gwiazd jak Lady Gaga czy Beyoncé, gdzie jest pełno tancerzy i złożonych wizualizacji, ale artyści tacy jak Dawid Podsiadło, którzy stawiają przede wszystkim na kontakt z publicznością, mogą sobie na takie obrotowe show pozwolić. Problem w tym, że taki koncert trudniej wyprzedać, więc nie każdy się na to zdecyduje. To koncepcja dla naprawdę ogromnych gwiazd. 

Nie mogło zabraknąć gości

Stadionowe koncerty polskich artystów znane są z tego, że pojawiają się na nich inne gwiazdy naszej sceny muzycznej. Na poprzednich koncertach w ramach Obrotowego Tour 2026 pojawili się m.in. Artur Rojek, Oki czy Zalia. Pierwszego dnia na PGE Narodowym pierwszą gwiazdą była Kaśka Sochacka, z którą Dawid Podsiadło współpracował już przy okazji festiwalu ZORZA 2025. Jej obecność bardzo ucieszyła fanów, którzy śpiewali tekst piosenki razem z duetem. Pojawił się też ceniony artysta hip-hopowy: Pezet. Mnie jednak najbardziej urzekł występ Dominika. To perkusista, który wylicytował występ z Dawidem Podsiadłą na PGE Narodowym w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ten moment możecie zobaczyć w zamieszczonym wideo. 

ZOBACZ TAKZE: Dawid Podsiadło i Oki na jednej scenie. Wystąpili razem w Poznaniu [WIDEO]

To jeszcze nie koniec!

Dawid Podsiadło to artysta, który już na zawsze zapisał się w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Choć nie jest artystą, który często pojawia się na moich playlistach, tak naprawdę znałem teksty do większości piosenek, które wybrzmiały na PGE Narodowym. Choć fani dalej są głodni nowego materiału - a nowy album jeszcze w tym roku - to tak naprawdę Dawid może grać koncerty już do końca z życia z tym, co ma. Polacy kochają jego twórczość. Sam Dawid też nie potrzebuje tańczyć czy skakać, aby zabawiać publiczność, ponieważ odbiorcy kochają jego teksty, głos i osobowość. Jeśli dla kogoś najważniejszy na koncertach jest kontakt z publicznością, to tutaj było go bardzo dużo. I to sprawia, że fani dalej z nim są. Dawid buduje z nimi relację, a to w połączeniu z dobrym dorobkiem muzycznym zapewni mu niesamowitą karierę na jeszcze długie lata.