Zaskakujący e-mail otworzył jej drzwi do telewizji. Maria Prokop poprowadzi nowe show!

Maria Prokop dołącza do grona prezenterów Polsatu, obejmując stery w nowym reality show "Wielka Miłość w Małym Mieście". Jak zdradza, propozycja nadeszła w niespodziewanym momencie – podczas wyjazdu do Tajlandii. Po powrocie musiała sprawdzić się przed kamerami. W wywiadzie dla "Super Expressu" ujawnia szczegóły swojego angażu.

Maria Prokop szczerze o castingu w Polsacie

Maria Prokop coraz pewniej stawia kroki w świecie telewizji, a najnowszym dowodem na to jest jej rola prowadzącej w programie "Wielka Miłość w Małym Mieście". Nowe reality show stacji Polsat skupi się na autentycznych relacjach uczestników poszukujących uczucia na malowniczych Mazurach. Choć praca przed obiektywem to dla niej środowisko naturalne, samo pojawienie się oferty było dużym zaskoczeniem. Wszystko wydarzyło się w czasie, gdy przebywała za granicą.

Zobacz także: Maria Prokop ma chrapkę na "Taniec z Gwiazdami"! Wskazała nawet partnera

Zaskakująca wiadomość dla Marii Prokop. Tak trafiła do Polsatu

To właśnie podczas weselnego wyjazdu do Tajlandii Maria Prokop otrzymała od menadżerki informację o intrygującej propozycji. Ofertę złożyła firma zajmująca się produkcją telewizyjną, co początkowo wzbudziło podejrzenia, czy nie jest to przypadkiem oszustwo lub pomyłka.

Sonda
Czy umawiasz się na randki przez Internet?

To jest tajemnica oczywiście, ale wiem, że było wiele zaproszonych prowadzących, po prostu zwyczajny casting. Firma producencka napisała do mnie maila. Ja byłam wtedy w Tajlandii ze swoimi przyjaciółkami, byłyśmy na weselu. I moja menadżerka napisała mi na WhatsAppie: "Słuchaj, dostałaś takiego mega dziwnego maila. Ktoś mówi, że jest z firmy Fremantle i zaprasza cię na zdjęcia próbne do jakiegoś nowego reality TV". Nie wiem, czy to ściema, czy nie ściema, bo to był tak znikąd mail, tak niespodziewany, że ja najpierw musiałam w ogóle się zastanowić, czy to jest prawdziwe, czy nie. Czy to nie jest scam? Podpisałam NDA, czyli taką umowę, że będę trzymała wszystko w tajemnicy. Jak wróciłam z Tajlandii, poszłam na casting. Musiałam się nauczyć tekstu, co było trudne. Musiałam się nauczyć i wkuć ten tekst - mówiła Maria Prokop w rozmowie z "Super Expressem".

Gdy prezenterka wróciła do kraju, stanęła do castingu, który dostarczył jej wielu wrażeń. Sam proces rekrutacyjny wyglądał dość nietypowo. W niewielkim pomieszczeniu, przy ostrym oświetleniu i w obecności kamer, musiała opanować scenariusz, zaprezentować swoje umiejętności i sprawdzić się w interakcjach z osobami odgrywającymi role uczestników programu.

Zobacz także: Maria Prokop o nowym partnerze. Gwiazda Polsatu poznała ukochanego przez internet

I po prostu poszłam do biura producenta, do takiej w ogóle bardzo niepozornej, małej sali, gdzie były bardzo jasne światła. I zawsze się śmieję, że jak weszłam do tego pokoju, właśnie były kamery, były światła, musiałam stanąć przy takiej po prostu białej ścianie. Czułam się, jakbym była na przesłuchiwaniu jakimś takim CIA, bo to było naprawdę śmieszne doświadczenie - wyjawiła Maria.

Zaraz po przesłuchaniu wynik nie był oczywisty, a oczekiwanie na decyzję potrwało kilkanaście dni. Ostatecznie jednak to właśnie do niej zadzwoniono z informacją, że wybrano ją na gospodynię nowego reality show.

Telefon, że jednak mnie wybrano, otrzymałam z dwa tygodnie po castingu, więc ja w ogóle zaczęłam zapominać o tym. Poszłam na ten casting po prostu z ciekawości - jak to jest na takim przesłuchaniu, jak to jest na takim castingu, bo nigdy nie byłam na takim. Chciałam zobaczyć po prostu, co to za nowa, dziwna sytuacja. Poszłam. No i jesteśmy tutaj dzisiaj - wyjawiła "Super Expressowi" Maria Prokop.

Rozmawiała Julita Buczek

Zobacz więcej zdjęć. Willa za miliony i koniec miłości! Prokop rozstał się z żoną po 20 latach

ROLKI