Maciej Rembikowski o odejściu z zespołu VHS. Dlaczego postawił na karierę solową?
Muzyk przez lata był kojarzony z grupą VHS, ale teraz postanowił spróbować swoich sił w pojedynkę. Decyzja o rozpoczęciu solowej drogi nie wynikała z kłótni, lecz z chęci sprawdzenia się w nowej sytuacji i odświeżenia swojego życia. Rembikowski przyznał, że lubi czasem utrudnić sobie sprawy i podjąć nowe wyzwanie, nawet jeśli oznacza to start od zera i budowanie marki pod własnym nazwiskiem. Rozstanie z kolegami z grupy odbyło się w przyjaznej atmosferze i było wspólną konkluzją wszystkich członków zespołu.
Wcześniej grałem w zespole, miałem swój zespół. Razem z kolegami mieliśmy wspólny zespół, nazywał się VHS, ale ja lubię sobie czasem życie utrudnić i stwierdziłem, że nadszedł taki moment, gdzie warto podjąć jakieś kolejne wyzwanie życiowe i teraz jestem solo już. [...] To jest po prostu czysta fanaberia. Jakaś taka potrzeba odświeżenia sobie trochę życia - powiedział Maciej Rembikowski w wywiadzie dla Radia ESKA.
Choć marka zespołu VHS powoli nabierała tempa, wokalista zdecydował się na odważny krok. Porównał swoją obecną sytuację do startu samolotu, który dopiero kołuje do bramki na lotnisku. Mimo że zaczyna od początku, czuje, że ma solidne podstawy, by jego solowy projekt odniósł sukces.
Nowy singiel "Za blisko" to szczera opowieść o emocjach. Rembikowski stawia na intymność
Pierwszy utwór, który promuje nowy etap w życiu artysty, to piosenka pod tytułem "Za blisko". Tekst opowiada o trudnych emocjach i unikowym stylu przywiązania (lęk przed bliskością), co czyni go bardzo osobistym. Rembikowski nie ukrywa, że wystawienie takiej twórczości na widok publiczny jest dla niego jak obnażenie się przed słuchaczami. Choć bywa to onieśmielające, wokalista docenia szczery kontakt z odbiorcami, którzy odnajdują w jego słowach własne przeżycia.
Mówiąc bardzo wprost, jest to utwór o posiadaniu, tak to się nazywa, tak fachowo, unikowy styl przywiązania i jakby te słowa, które są tam zawarte w pewien sposób obrazują te emocje, które się pojawiają u osoby, która taki styl po prostu posiada. [...] Mam wrażenie, że te emocje, które są tam pokazane, czy takie przemyślenia, czy jakieś przekonania to one są takie dość potencjalnie wstydliwe - wyjaśnił muzyk.
Artysta zdradził też, jak wygląda jego proces twórczy. Przyznał, że podczas miksowania piosenki potrafi przesłuchać ją setki razy, dbając o każdy szczegół i przesyłając producentowi liczne prośby o poprawki. Jednak gdy utwór jest już gotowy i trafia do ludzi, muzyk stara się do niego nie wracać, by zachować dystans do swojej pracy.
Polecany artykuł:
Plany na przyszłość i koncerty pod własnym nazwiskiem. Rembikowski zapowiada nowe piosenki
Fani mogą spodziewać się kolejnych nowości już w najbliższym czasie. Kolejny singiel ma roboczy tytuł "Friendzone" i dotyczy zjawiska, które wielu ludzi zna z własnego doświadczenia. Utwór ma być utrzymany w klimacie nawiązującym do lat osiemdziesiątych. Dodatkowo w kolejce czeka trzecia piosenka, która zdaniem prowadzącego audycję, Michała Hanczaka, ma bardzo wakacyjny i lekki charakter, idealnie pasujący do letnich miesięcy.
Ten trzeci singiel faktycznie wydaje mi się, że może dobrze współgrać z tym letnim klimatem, dlatego czekamy jeszcze do lata. Mamy jeszcze wiosnę - zaznaczył wokalista.
Rembikowski przygotowuje się również do występów na żywo jako solista. Przyznaje, że granie koncertów pod własnym nazwiskiem to dla niego zupełnie nowe doświadczenie, które budzi sporo emocji. Wcześniej na scenie odpowiedzialność rozkładała się na cały zespół, teraz muzyk musi udźwignąć wszystko sam.
Jeszcze sam nie grałem jako Rembikowski koncertów. I jakby znowu to pewnie będzie znowu takie zetknięcie się z czymś, czego człowiek nie zna i nie doświadczył, bo czym innym mimo wszystko były te koncerty, w których jakby tym całym podmiotem był zespół na scenie i było się tak naprawdę składową tej całości, a tutaj jestem jednocześnie i składową i całością - przyznał Rembikowski.
Mimo stresu związanego z nowym wyzwaniem, artysta jest pełen energii i optymizmu. Świadomie zdecydował się występować pod swoim nazwiskiem, traktując to jako wyraz autentyczności i brania pełnej odpowiedzialności za to, co przekazuje swoim słuchaczom.