Jak przebiegała pierwsza połowa meczu?
Wtorkowe starcie w Bostonie toczyło się w trudnych, deszczowych warunkach i przyciągnęło na trybuny 63 983 widzów. Zawodnicy trenera Thomasa Tuchela od początku kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Anglicy narzucili rywalom swój styl gry, jednak wyraźnie brakowało im celności. Dwa uderzenia Declana Rice'a minęły bramkę strzeżoną przez Benjamina Asare, a strzał Harry'ego Kane'a w doliczonym czasie został zablokowany przez obronę.
Zespół z Afryki skupił się na głębokiej defensywie i próbach wyprowadzania szybkich kontrataków. Przed tym spotkaniem obie ekipy miały na swoim koncie po trzy punkty, gdyż wyspiarze pokonali wcześniej Chorwację 4:2, a Ghańczycy wygrali z Panamą 1:0. Żółtymi kartkami zostali ukarani Declan Rice oraz Inaki Williams, a zawody prowadził sędzia Said Martinez z Hondurasu. Do przerwy obie jedenastki nie zdołały zmienić bezbramkowego rezultatu.
Co wydarzyło się po zmianie stron?
Po przerwie podopieczni Carlosa Queiroza zagrali zdecydowanie odważniej w formacji ofensywnej. W 50. minucie Marvin Senaya znalazł się w bardzo dobrej sytuacji, ale źle trafił w piłkę przed angielską bramką, marnując szansę na gola. Pierwszy celny strzał w spotkaniu oddał po chwili Anthony Gordon, zmuszając do interwencji golkipera Ghany. Niedługo później bramkarz Jordan Pickford musiał wybiec poza pole karne, aby zatrzymać szarżującego Prince'a Adu.
W końcowej fazie meczu Anglicy rzucili się do zmasowanych ataków, starając się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Najlepszą okazję faworyci stworzyli w 86. minucie spotkania. Wówczas po strzale głową Nico O’Reilly’ego piłka uderzyła z dużą siłą w poprzeczkę, a dobijający kapitan Harry Kane spudłował z kilku metrów. Reprezentacja Ghany przetrwała ten potężny napór i utrzymała cenny remis do ostatniego gwizdka.