Spis treści
Planowane zmiany dotyczące pomocy z ZUS dla twórców wywołały burzę w sieci, nie tylko wśród polityków. Swoje zdanie na ten temat głośno wyrażają też przedstawiciele polskiego show-biznesu. Ogromne kontrowersje wzbudziły niedawne, zawierające wulgaryzmy słowa Skolima. Po tym, jak inni twórcy skrytykowali jego wypowiedź, do dyskusji włączył się Ralph Kaminski. Artysta wytłumaczył "Skolimusiowi", jak on postrzega tę sprawę, i opowiedział o własnych, niełatwych początkach na scenie muzycznej.
Ralph Kaminski odpowiada Skolimowi po wulgarnych słowach o artystach
Skolim stwierdził niedawno, że pieniądze powinny być przeznaczane na dzieci czy drogi, a nie na "jakieś ku*wy i ćp*nów". Te słowa wywołały w sieci lawinę komentarzy i podzieliły opinię publiczną w kwestii państwowej pomocy dla twórców. Ostro na te słowa zareagowała m.in. Doda, a teraz dołączył do niej Ralph Kaminski. Muzyk opublikował w mediach społecznościowych wideo, w którym zwrócił się prosto do "króla latino disco". Zaznaczył przy tym, że próby kontaktu przez Instagram spełzły na niczym, a numeru telefonu do niego nie ma.
Polecany artykuł:
Piosenkarz o kontrowersyjnej ustawie. "Ogrom ludzi, których wy nie widzicie"
Autor hitu "Bal u Rafała" zaznaczył, że budząca emocje sprawa wcale nie dotyczy wyłącznie najbogatszych twórców, a zwłaszcza tych ze statusem celebrytów. Wyjaśnił, że wsparcie ze strony państwa miałoby trafić również do osób wykonujących zawody artystyczne na terenie całego kraju, które borykają się z poważnymi problemami finansowymi.
"Ta ustawa w ogóle nie ma na celu, nie miała na celu pomocy ludziom uprzywilejowanym. Bo prawda jest taka, że ja jako twórca, który pracuje już od 10 lat jako artysta, żyję z tego, żyję dzięki swoim słuchaczom, dzięki swojej sztuce, dzięki swojej też, wiadomo, ciężkiej pracy. Płacę ogromne podatki na ten kraj i chciałbym, żeby te gigantyczne podatki z moich nieraz sporych zarobków, co by jak co nie mówić, szły dla artystów, którzy są w potrzebie. Bo artyści to nie tylko te gwiazdy czy celebryci, których państwo tak niektórych nie lubią, tylko jest mnóstwo, ogrom ludzi, których wy nie widzicie. Ludzi, którzy potrzebują wsparcia" - powiedział.
Trudne początki kariery i apel do Skolima
Wokalista w nagraniu odwołał się również do własnej przeszłości. Ralph Kaminski przyznał, że dawniej musiał pracować w kawiarni i dzielić mieszkanie z innymi osobami, a wydanie pierwszych utworów nie zapewniło mu od razu bezpieczeństwa finansowego. Wynajem własnego, samodzielnego mieszkania stał się dla niego możliwy dopiero w wieku 29 lat, czyli mniej więcej po sukcesie "Kosmicznych energii" i zwycięstwie na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Zakup własnej nieruchomości był jednak nadal poza jego zasięgiem. Na koniec 35-latek zaapelował do Skolima, by ten przeprosił za swoje słowa.
"Dopiero zadebiutowałem jako 26-latek, ale to, że wydałem swoją pierwszą płytę czy drugą płytę... ja naprawdę nie czułem, że to jest coś, co pozwoli mi się utrzymać. Żyłem w ciągłym lęku, czy ja muszę szukać jakiejś pracy. W ogóle moim totalnym marzeniem było to, żeby móc się utrzymać z pracy artystycznej. [...] Ja mam taką prośbę do ciebie, Skolimuś. Weź ty chłopie, przeproś może po tym, co powiedziałeś. Pamiętaj, że masz ogromną moc, ogromną moc. Grasz 500 koncertów rocznie, dziennie to jeszcze nie. Weź ty wytłumacz, bo ja rozumiem, że cię poniosło" - podsumował Ralph.
Polecany artykuł: