Spis treści
- Utalentowany piłkarz mógł liczyć na gorący doping swojej ukochanej w czasie trwania mistrzostw świata.
- Ines Garcia po wygranym finale w 2026 roku zeszła z trybun i dołączyła do gwiazdora na boisku, by cieszyć się z ogromnego sukcesu.
- Urocze kadry przedstawiające zakochaną parę błyskawicznie stały się hitem w sieci.
Związek piłkarza z Ines Garcią trwa od dłuższego czasu, choć para początkowo trzymała swoją relację w tajemnicy. Pierwszy raz pokazali się razem publicznie podczas imprezy podsumowującej miniony sezon ligi hiszpańskiej, kiedy to sportowiec oficjalnie przedstawił wybrankę światu. Wyróżniająca się uroczym uśmiechem dziewczyna na co dzień prężnie działa w internecie, zdobywając serca użytkowników TikToka i Instagrama. Zasiadając na stadionach podczas turnieju, wyrażała swoje wsparcie w koszulce narodowej z nazwiskiem "Lamine Yamal" oraz numerem "19" na plecach.
Złoty medal mistrzostw globu wywołał prawdziwą euforię u młodego Hiszpana, który dzielił te wzruszające momenty nie tylko z kolegami z drużyny. Oprócz imponującego trofeum w jego rękach znalazła się również piękna Ines. Puchar Świata był tylko tłem dla ich miłosnych gestów, namiętnych spojrzeń i szczerych uśmiechów. Chętnie pozowali fotografom, a uwiecznione chwile obiegły najważniejsze światowe portale sportowe.
Partnerka Yamala postanowiła podzielić się swoją radością także z fanami w mediach społecznościowych, publikując wzruszające słowa: „Lo has conseguido. Enhorabuena, mi amor, eres el campeón del mundo” („Udało ci się. Gratulacje, moja miłości, jesteś mistrzem świata”).
Jak się poznali Lamine Yamal i Inés García? Influencerka rozwiewa wątpliwości
W przerwie między meczami mundialowymi Ines Garcia zdecydowała się zaspokoić ciekawość internautów i zdradziła kulisy swojego związku z gwiazdą futbolu. W krótkiej relacji w sieci wyznała całą prawdę o ich pierwszym kontakcie:
GALERIA: Lamine Yamal świętował mistrzostwo ze swoją ukochaną
„Pewnie oczekujecie idealnej, szalonej historii miłosnej, że zobaczyłam go w sklepie, tak jak podobno się stało. Tak pisali na Twitterze. Mój zbawca, mój bohater, który zapłacił. No to nie” - zaczęła barwnie opowieść. „Historia jest prosta: 3, 2, 1… Poznaliśmy się przez media społecznościowe! Chciałabym opowiedzieć wam jakąś super zwariowaną historię, że zobaczyłam go na lotnisku albo że się zderzyliśmy, upuściłam papiery, a on pomógł mi je pozbierać. Nie, nie, nie. Poznaliśmy się przez social media i tyle”