Polskie preselekcje do Eurowizji 2025 nie wyszły dobrze
"Koncert preselekcyjny do Eurowizji 2026 to była istna tragedia. Ja się czułem jakbym był w 2020 roku, kiedy wybuchła pandemia, ponieważ tam była taka martwa cisza" - mówi już na początku materiału Adrian Rybak. W tym odcinku mowa o tym, dlaczego Telewizja Polska nie stanęła na wysokości zadania. Po zeszłorocznych preselekcjach, które były jedne z najlepszych w historii startów Polski, dostaliśmy jeden z najgorszych koncertów w całej Europie.
"Uważam, że Telewizja Polska nie okazała szacunku do artystów, którzy się w to bardzo zaangażowali" - mówił Adrian oceniając program, który został sklejony z nagranych wcześniej występów w studiu teleturnieju "Jaka to melodia?". "Nie przyjmuję argumentu, że powodem są problemy finansowe. Zobaczcie sobie występy z koncertu walentynkowego, który Telewizja Polska wyemitowała 14 lutego. Ogromna scena, świetne wizualizacje, muzyka na żywo, publiczność. Na to musiały pójść ogromne pieniądze, więc jeśli są pieniądze na koncert walentynkowy, to tym bardziej są pieniądze na Eurowizję" - dodał. W tym wszystkim jednak coś dobrego.
ZOBACZ TAKŻE: Alicja Szemplińska dla ESKI: "Jestem zadowolona, ale jest duże pole do pracy" [WYWIAD]
Skończyło się happy endem
Zwycięstwo Alicji Szemplińskiej to dobre zakończenie bardzo niedobrego sezonu preselekcyjnego. Była faworytką fanów konkurs od samego początku, a dodatkowo dostała spełnienia marzenia, które miała spełnić już w 2020 roku.
"Kiedy na Eurowizję jedzie faworyt Polaków, to jest raczej święty spokój. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ preselekcje były raczej niespokojne, więc jeśli sezon już eurowizyjny będzie spokojny, to jest to dobra informacja. To jest też oczywiście ogromny sukces samej Alicji, która już miała jechać na Eurowizję 6 lat temu, ale wtedy się nie udało, ponieważ los tak chciał. Ona sobie tą Eurowizję wywalczyła" - ocenił Adrian.
Pełny materiał można zobaczyć niżej: