Pomiędzy 2021 a 2024 rokiem Iga Świątek oraz Tomasz Wiktorowski tworzyli niezwykle skuteczny duet, który seryjnie sięgał po najwyższe laury. Pod okiem byłego opiekuna Agnieszki Radwańskiej reprezentantka Polski zanotowała serię 37 wygranych spotkań z rzędu i objęła prowadzenie w rankingu WTA, spędzając na szczycie łącznie 125 tygodni. Wśród imponujących osiągnięć znalazły się przede wszystkim triumfy w paryskim Roland Garros, nowojorskim US Open czy prestiżowym turnieju WTA Finals. Jednak w końcowej fazie tej relacji widać było, że ta współpraca się wypala.
Jesienią 2024 r. Iga Świątek poinformowała, że zakończyła współpracę z Tomaszem Wiktorowski, który teraz pracuje jako szkoleniowiec Naomi Osaki, która w swoim dorobku posiada po dwa tytuły wielkoszlemowe wywalczone na kortach US Open i Australian Open w latach 2018-2021. Po dłuższej przerwie od zawodowego sportu japońska tenisistka nie zdołała jeszcze nawiązać do największych triumfów. Teraz odpadła z turnieju w Indian Wells na etapie czwartej rundy, przegrywając z Aryną Sabalenką 2:6, 4:6.
Podczas Indian Wells trener Tomasz Wiktorowski udzielił wywiadu telewizji Canal+ Sport. Dziennikarz Bartosz Ignacik poprosił go o porównanie współpracy z Igą Świątek i Naomi Osaki. Były opiekun Raszynianki przedstawił kilka niezwykle intrygujących spostrzeżeń, rozpoczynając swoją analizę od kwestii życia prywatnego oraz zupełnie innych momentów sportowej drogi, w których znajdują się obecnie obie gwiazdy.
"Szczerze, większość trenerów, przynajmniej tą pierwszą część odpowiedzi będzie miała taką samą. Wszystkie tenisistki są inne. Każda jest inna, inaczej się z każdą pracuje w jakimś stopniu.
Jak zaczynałem pracować z Igą czy z Naomi, były w zupełnie innych miejscach swojego życia prywatnego, ale także w innych miejscach swoich karier. Inne charaktery, inne osobowości, a to jest związane z tym, jak zawodniczki rozwiązują problemy na korcie, tak to nazwijmy. Zupełnie inne proporcje, jeżeli chodzi o trening przygotowania ogólnego, techniczno-taktycznego. To są zupełnie inne proporcje, inne też miejsca, gdzie teraz pracujemy" - analizował Tomasz Wiktorowski.
"A to też jest wbrew pozorom istotne, bo konstrukcja dnia, czy konstrukcja w ogóle tego dnia treningowego też w jakimś stopniu jest od tego uzależniona, więc bardzo dużo różnic. Ale chyba są też podobieństwa, bo obie dysponują bardzo płaskim, skutecznym bekhendem, które są w stanie zagrać z otwartej i zamkniętej pozycji, a to jest duży atut. Sporo rotacji u obu pań ze strony forhandowej, chociaż inna pozycja, inny chwyt dłoni na uchwycie, a to też implikuje różnicę.
Natomiast ta rotacja daje możliwości, żeby powalczyć z rozwiązaniami taktycznymi i tu są podobieństwa. To są podobieństwa i pewne rozwiązania rzeczywiście są podobne, a jak bym miał spuentować, to chyba bym powiedział, że 75 procent różnic, 25 procent podobnie" - dodał Wiktorowski.