Spis treści
Miało być ogłoszenie do końca lipca, a prawie w połowie sierpnia czytamy o zawiłej, zakulisowej rywalizacji pomiędzy Burgas a Sofią - dwoma miastami, które walczą o organizację przyszłorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Decyzja ma zapaść i zostać ogłoszona już wkrótce.
Co się stało, że oczywisty faworyt - stolica - nie jest już wcale pewnym gospodarzem i może przegrać rywalizację z mniejszym, turystycznym kurortem?
Spór o Eurowizję w Bułgarii. Będzie wielkie zaskoczenie?
Od chwili wygranej Dary z hitem "Bangaranga" w Wiedniu, zdecydowanym faworytem do organizacji przyszłorocznej Eurowizji była Sofia. Bułgarska stolica wydawała się najlepiej przygotowana do roli gospodarza tak wielkiego wydarzenia muzycznego, a zakłady bukmacherskie dawały jej nawet ponad 90% szans. Swoje kandydatury zgłosiły też Burgas, Płowdiw i Warna, ale dwa ostatnie miasta zostały już odrzucone.
Jak przyznała szefowa bułgarskiej delegacji na Eurowizję, Boriana Gramatikowa, ostateczny wybór nie należy tylko do publicznej stacji BNT, ale również do Europejskiej Unii Nadawców (EBU), i zależy od wymogów, które liczą setki stron w druku. Mimo że lokalne media zapowiadały ogłoszenie wyboru do końca lipca, a samo BNT niechcący podało na wizji wiadomość o wygranej Sofii, oficjalnych informacji wciąż brakuje.
Teraz lokalna prasa ujawniła zaskakujące przepychanki polityczne w kuluarach organizacji Eurowizji przez Bułgarów. Aktualnie szanse stolicy w zakładach bukmacherskich spadły poniżej szans dawanych Burgas - popularnemu wśród turystów kurortowi nad Morzem Czarnym.
Burgas kontra Sofia. W tle polityka i podejrzenia o korupcję
Stolica i największe miasto proponuje przeprowadzenie Eurowizji 2027 w Arenie 8888 Sofia, której nazwa odnosi się do bułgarskiego kasyna internetowego. Z tego względu na czas konkursu organizowanego przez media publiczne musiałoby dojść do zmiany nazwy, jednak hala byłaby największym pod względem miejsc na widowni gospodarzem Eurowizji od 2018 roku. Z kolei 200-tysięczne Burgas stawia na otwartą w 2023 roku, ale dużo mniejszą halę sportową Arena Burgas i jak na raj turystyczny przystało - reklamuje się jako bardziej atrakcyjna względem postkomunistycznej stolicy lokalizacja dla międzynarodowego show.
Według portalu Lupa.bg, Europejska Unia Nadawców (EBU) wraz z bułgarskim rządem preferuje właśnie Burgas. Pasowałoby to zresztą do koncepcji organizacji Eurowizji poza największymi miastami: w br. Wiedeń był pierwszą stolicą goszczącą konkurs od 2018 roku. Dlaczego gabinet Rumena Radewa miałby zdecydować się na skromniejszy kurort zamiast oczywistej Sofii? Stolicą rządzi aktualnie opozycja. Wspomniany serwis wspomina, że wicepremier Iwo Christow nie chce dopłacać do imprezy, na której wizerunkowo skorzystają jego polityczni przeciwnicy. Z kolei dyrektorka generalna nadawcy państwowego, Milena Milotinowa, ma lobbować za Sofią ze względu na swoje osobiste powiązania z burmistrzem.
Pojawiły się również pogłoski, że stacja namawia zwyciężczynię Eurowizji 2026 - Darę - do publicznego poparcia Sofii, choć ta od początku kibicowała wyłącznie rodzinnej Warnie. Do walki włączyło się też m.in. lotnisko w Burgas, przedstawiając plan zwiększenia oferty połączeń, by nie odstępować na krok większego portu w Sofii.
ZOBACZ TEŻ: Tak Polska i Ukraina głosują na siebie na Eurowizji. Kto komu przyznał więcej punktów?
Europejska Unia Nadawców nie komentuje afery
Czy względy logistyczne, w tym organizacja ochrony, imprez towarzyszących oraz systemu pracy telewizji BNT, przekonają wszystkich odpowiedzialnych do wyboru Sofii? A może nadawca ugnie się pod zewnętrznymi naciskami i przystanie na nieco egzotyczne Burgas? Przekonać mamy się najpóźniej w środę, 12 sierpnia. To wciąż całkiem wcześnie, jak na wybór miejsca, w którym odbędzie się Eurowizja.
W odpowiedzi na prośbę fanów o komentarz, szef komunikacji w EBU, Dave Goodman, przekazał, że organizacja nie będzie komentować spekulacji. Miasto-gospodarz zostanie ogłoszone od razu po podjęciu decyzji, poprzez oficjalne kanały EBU i BNT w Internecie.
Eurowizja 2027 - o konkursie. Co z Polską?
71. Konkurs Piosenki Eurowizji odbędzie się w maju 2027 roku w Bułgarii. Wszystko za sprawą tamtejszej gwiazdy popu, Dary Jotowej, która wygrała jubileuszową edycję w Wiedniu z hitem "Bangaranga". Artystka zdobyła największą przewagę nad drugim miejscem w 70-letniej historii imprezy.
Jak dotąd, udział w Eurowizji 2027 potwierdziło kilkanaście krajów, w tym debiutująca dzięki zmianie zasad Kanada. Swojej decyzji nie przekazała jeszcze Telewizja Polska.