Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, przedłożony przez Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które ma poprawić bezpieczeństwo artystów. Fakt ten podzielił całą Polskę. Szczególnie krytyczne nastawienie względem dopłaty do składek wykazał Skolim. Jego przemówienie pełne było wulgaryzmów i pogardy do osób wykonujących ten sam zawód, co on. Na słowa piosenkarza szybko zareagowała Doda. Wokalistka nazwała kolegę po fachu przedsiębiorcą i zaleciła mu "zajęcie się swoimi kiełbasami".
Doda wspiera artystów
Temat niskich zarobków w świecie artystycznym i niekorzystnych umów otworzył pole do dyskusji na temat sytuacji sportowców, którzy reprezentują niszowe dziedziny. Nie jest bowiem tajemnicą, że poza kilkoma dyscyplinami, zawodnicy nie są odpowiednio opłacani. W rozmowie z serwisem ESKA.pl za kulisami w festiwalu Opolu Doda, która wywodzi się z domu pełnego sportu, ubolewała nad losem wyczynowców. Jej ojciec - 7-krotny mistrz Polski - nie ma wysokiej emerytury.
Doda z bólem o sportowcach
Ojciec Dody, Paweł Rabczewski, to utytułowany polski sztangista. Jest nie tylko 7-krotnym mistrzem Polski, ale i medalistą mistrzostw świata oraz Europy. Mimo tego nie może liczyć na godne świadczenia emerytalne. Doda, która mocno zaangażowała się w tłumaczenie odbiorcom, na czym polega projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów, w rozmowie z dziennikarzem ESKA.pl pochyliła się nad trudnym losem sportowców. Zapytana, czy jej tata może liczyć na dobrą emeryturę, powiedziała:
Co ty? W życiu! Żeby ludzie mieli świadomość - jest tylko kilka dyscyplin, które osiągają horrendalne stawki i mogą żyć z tego sporu, jest to tenis, piłka nożna, gilf, wyścigi samochodowe i koszykówka. Lekkoatleci, wspaniali nasi sportowcy, olimpijczycy to są ludzie, którzy mimo niesamowitych zdolności i talentu, nie są w stanie kupić sobie czasami odżywek. Nie są w stanie zrobić dobrej regeneracji, ponieważ wiedzą, że bez Instagrama i social mediów nie zdobędą sponsorów. Jak można tak upokarzać sportowca, żeby musiał robić social media, żeby jego talent i medale nie były jego wizytówką i powodem dla innych, żeby w niego inwestować? Jeżeli nie ma z boku inwestycji, to państwo mu nie pomoże. To jest smutne.
Doda przy okazji podkreśliła, że uprzywilejowani przedstawiciele poszczególnych sekcji zawodowych powinni walczyć o tych słabiej opłacanych.
Każda grupa zawodowa musi o siebie walczyć. Mi jako artystce się powiodło, więc walczę o artystów, którzy są biedniejsi i którym nie może się powieść z prostej przyczyny, bo system wyklucza ich ze społeczeństwa i trzeba to zmienić. Sportowcy, którym się powiodło i mają dużą nośność jak ja, też powinni - dla swoich utalentowanych kolegów - nie bać się i powiedzieć swoje zdanie, bez względu na hejt, jakąś nagonkę, a nie: "mi jest dobrze, jeżdżę Ferrari, to nie będę się za innych wypowiadał, niech sobie walczą". Sami nie wywalczą. Potrzebujemy ludzi, którzy mają odwagę stanąć za słabszymi i spokojnie tłumaczyć. Ludzie są w większości ignorantami, idą za populistycznymi hasłami, gdzie jakiś chamski, nośny komentarz ich zawiedzie, bo łatwo ich podjudzić, nastawić przeciwko sobie, powiedzieć: "ktoś tobie zabiera", "biedniejsi będą musieli płacić", "chorzy nie będą mieli" i oni już w ogóle nie zwracają uwagi na to, że państwo ma na wszystkich i to, że dajemy komuś nie oznacza, że komuś innemu odbieramy godności. Powinniśmy walczyć o to, żeby każdy sektor miał tak samo dobrze. Albo minimalnie lepiej, by ludzie czuli godność i że to, co robią, im się najnormalniej w świecie opłaca - spuentowała w rozmowie z Eska.pl.