Spis treści
Małgorzata Ostrowska pożegnała ukochanego męża
Małgorzata Ostrowska przeżywa obecnie niezwykle bolesny okres po stracie życiowego partnera. Jeszcze na początku grudnia informowała fanów, że jej mąż trafił pod opiekę specjalistów w poznańskim Hospicjum Palium. Historia ich miłości sięgała początku lat 80., kiedy to Jacek Gulczyński, ceniony fotograf dokumentujący koncerty grupy Lombard, pojawił się w życiu wokalistki. Para szybko nawiązała silną więź, której owocem są narodziny ich syna Dominika w 1987 roku.
Mężczyzna przez dekady stanowił dla piosenkarki fundament stabilizacji, wspierając ją zarówno w sferze domowej, jak i w wyzwaniach zawodowych. Niestety, ostatnie lata upłynęły pod znakiem walki z podstępnym przeciwnikiem – zaawansowanym stadium chłoniaka. Wyniszczająca terapia była trudnym doświadczeniem dla całej rodziny. Po śmierci męża artystka podkreśliła, że pragnie zachować w pamięci obraz ukochanego z czasów, zanim choroba odcisnęła na nim swoje piętno.
Zobacz również: Pogrzeb Bożeny Dykiel. Przyjaciel rodziny ujawnił szczegóły śmierci artystki
Małgorzata Ostrowska o nietypowym pochówku Jacka Gulczyńskiego
Jacek Gulczyński odszedł 5 grudnia, mając przy sobie ukochaną żonę do ostatnich chwil. Uroczystości pogrzebowe odbyły się niespełna tydzień później na Cmentarzu Junikowskim w Poznaniu, w specjalnie wydzielonym Lesie Pamięci. Ceremonia miała charakter kameralny i pozbawiony przepychu. Bliscy zmarłego zrezygnowali z wystawnych wieńców czy bogatej oprawy, a sam pochówek odbył się bez tradycyjnego nagrobka, co było świadomą decyzją rodziny.
Zobacz również: Małgorzata Ostrowska z powrotem na scenie. Fani okazali wsparcie artystce w żałobie
W rozmowie z serwisem Świat Gwiazd Małgorzata Ostrowska zdradziła, że jej mąż pragnął, by jego prochy zostały rozsypane. Polskie prawo nie zezwala jednak na taką formę pożegnania, dlatego rodzina musiała znaleźć alternatywne rozwiązanie, które byłoby jak najbliższe woli zmarłego. Wybór padł na Las Pamięci, gdzie prochy składa się w biodegradowalnych urnach bezpośrednio do ziemi. W tym miejscu nie stawia się pomników, a jedynym śladem po zmarłych są opcjonalne tabliczki z ich danymi.
„Zresztą, wolą Jacka było, żeby go rozsypać gdzieś. Jest w Lesie Pamięci. Mamy w Poznaniu dwa takie. [...] Nie ma nagrobka, nie ma grobu. Zasila rosnące tam drzewa. Tak chciał. Uważam, że to jest doskonałe. Też bym tak chciała” – powiedziała Ostrowska.