Spis treści
Ostatnie pożegnanie ikony polskiego filmu i teatru przyciągnęło rzesze ludzi. Na uroczystościach pogrzebowych Bożeny Dykiel stawili się nie tylko jej najbliżsi, ale również liczni przedstawiciele świata kultury oraz fani, dla których jej role były ważne przez dekady. Nabożeństwo żałobne przebiegło w atmosferze głębokiego skupienia. Szczególnie poruszający moment nastąpił, gdy głos zabrały bliskie zmarłej gwieździe osoby. Sławomir Rogowski, wiceminister kultury, prywatnie zaprzyjaźniony z rodziną artystki, wspomniał o tym, jak dowiedział się o tragedii.
Tłumy na pogrzebie Bożeny Dykiel
Liturgia rozpoczęła się w samo południe w warszawskim Kościele Środowisk Twórczych przy placu Teatralnym. Po zakończonej mszy kondukt żałobny odprowadził urnę z prochami artystki na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, gdzie spoczęła w rodzinnym grobowcu. W tej ostatniej drodze gwieździe towarzyszyła rodzina, przyjaciele ze sceny oraz wielbiciele jej talentu. Hołd oddały jej również władze państwowe.
ZOBACZ TEŻ: Pogrzeb Bożeny Dykiel. Rodzina przekazała księdzu wyjątkowy list
Aktorka odeszła wieczorem. Jej mąż szybko powiadomił znajomych
Choć rodzina nie podała do publicznej wiadomości bezpośredniej przyczyny zgonu, wiadomo, że artystka zmagała się z problemami zdrowotnymi. W przeszłości Bożena Dykiel otwarcie mówiła o kłopotach kardiologicznych, które wymagały interwencji chirurgicznej, a nawet doprowadziły do zasłabnięcia na planie. Gwiazda cierpiała również na silne bóle kręgosłupa. Aktorka nie ukrywała także swojej walki z depresją, angażując się kilka lat temu w znaną kampanię społeczną „Twarze depresji”.
Podczas ceremonii pogrzebowej głos zabrał Sławomir Rogowski, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego. Zanim urzędnik odczytał oficjalny list od szefowej resortu, podzielił się osobistym wspomnieniem jako bliski znajomy aktorki i jej małżonka. Zdradził, że tragiczna wiadomość dotarła do niego błyskawicznie, niespełna godzinę po zdarzeniu. Mąż legendy kina zadzwonił do niego późnym wieczorem 12 lutego, a informacja o śmierci była dla wszystkich ogromnym szokiem.
"Jestem tu, w świątyni, w podwójnej roli, bo jako kolega, dobry znajomy, wielki admirator talentu Bożeny, a także kolega Ryszarda [męża aktorki - przyp. red.], który do mnie zadzwonił ponad tydzień temu. I ten telefon dość późną porą był jak piorun z nieba. Informacja o śmierci Bożeny, o tym, że umarła niespełna godzinę wcześniej, była zaiste piorunująca i trudna do uwierzenia" - powiedział wiceszef MKiDN, Sławomir Rogowski.