Spis treści
Nawet najbardziej strzeżone domy celebrytów nie są całkowicie odporne na ataki przestępców. Przekonała się właśnie o tym Kim Kardashian, która ma już za sobą traumatyczne doświadczenie związane z napaścią i kradzieżą kosztowności podczas pobytu w Paryżu. Tym razem miała na tyle szczęścia w nieszczęściu, że razem z dziećmi przebywała poza domem. Co się stało?
ZOBACZ TEŻ: 13-letnia córka Kim Kardashian odwołała pierwszą trasę koncertową. North West budzi wiele kontrowersji
Włamanie do willi Kim Kardashian. Złodziej ukradł kosztowności
Funkcjonariusze zjawili się w wartej dziesiątki milionów dolarów posiadłości celebrytki po godzinie 16:00, na wezwanie ochroniarzy. Z luksusowej willi w Hidden Hills zniknęły cenne przedmioty i samochód należący do jednego z pracowników, a nie do samej Kim Kardashian. Zainteresowana od kilku miesięcy mieszka z rodziną w wynajętym domu z powodu przeciągającego się remontu w jej rezydencji. Mimo sensacyjnych doniesień magazyn "TMZ" opublikował wypowiedź informatora z kręgu sióstr Kardashian, który twierdzi, że policyjne relacje ze zdarzenia są nieco przesadzone i włamanie wcale nie było tak dramatyczne, jak twierdzą media.
Ukradł auto, ale daleko nie odjechał
Dzięki ekspresowej reakcji ochrony i policji, 27-letniego złodzieja udało się zatrzymać, gdy z łupami przemierzał autem prestiżową okolicę, w której stoi willa Kim Kardashian. Złapany na gorącym uczynku uciekinier od razu przyznał się do winy i nie stawiał oporu. Nie był również uzbrojony. Prokuratura postawiła mu już zarzut kradzieży z włamaniem na prywatną posesję. W Kalifornii grozi za to do sześciu lat więzienia oraz grzywna sięgająca 10 tysięcy dolarów.
Dziesięć lat temu Kardashian też okradziono
W związku z sytuacją fanom i mediom od razu przypomniała się głośna napaść, do której doszło w 2016 roku. Przebywająca w Paryżu Kim Kardashian została napadnięta przez grupę pięciu mężczyzn przebranych za policjantów. Grupa skrępowała i zakneblowała gwiazdę, kradnąc jej biżuterię o wartości około sześciu milionów dolarów. W rodzinnym reality show "Keeping Up With the Kardashians" celebrytka relacjonowała, że bała się o swoje życie, a ostatecznie - ośmiu z dziesięciu mężczyzn powiązanych przez francuskie organy ścigania z napaścią trafiło za kraty.