Spis treści
Martyna Wojciechowska straciła przyjaciela. Tragiczny wypadek na Islandii
Dwie dekady temu, w 2004 roku, Martyna Wojciechowska realizowała podróżniczy format "Misja Martyna". Ekipa z kamerą dotarła do 19 państw na pięciu kontynentach. Niestety, praca nad materiałem na Islandii zakończyła się katastrofą. Auto, w którym podróżowała dziennikarka z dwoma operatorami i kierowcą, ze względu na fatalne warunki atmosferyczne wpadło w poślizg, a następnie dachowało. Podróżniczka wspominała później, że zasnęła tuż przed zderzeniem, by obudzić się w zupełnie innej rzeczywistości.
Poszkodowani – operator Witold Szczepan, kierowca Tomasz Holband oraz sama Martyna Wojciechowska – natychmiast trafili do placówki medycznej. Gwiazda doznała licznych, poważnych urazów, w tym złamania kręgosłupa, a medycy nie byli pewni, czy kiedykolwiek wróci do pełni sił. Niestety, najciężej ranny Rafał Łukaszewicz, operator i bliski przyjaciel podróżniczki, zmarł mimo reanimacji.
Odejście Rafała było potężnym wstrząsem dla Wojciechowskiej, a jeszcze większą tragedią dla jego najbliższych. Zostawił żonę i trójkę dzieci, w tym zaledwie trzyletnie bliźniaki, Julię i Jakuba. Prezenterka regularnie przywołuje pamięć o nim, celebrując każdą rocznicę tragedii. W jednym ze swoich wpisów zadeklarowała wręcz, że zamierza "przeżyć dwa życia" – własne i Rafała. Poprzysięgła również wspierać wdowę po przyjacielu oraz jego osierocone dzieci.
Zobacz również: Martyna Wojciechowska wciąż cierpi po złamaniu kręgosłupa. Podróżniczka zdradza szczegóły w nowej książce
Dzieci Rafała Łukaszewicza nazywają Martynę Wojciechowską "drugą mamą"
Słowa dotrzymała. Do dzisiaj utrzymuje doskonały kontakt z rodziną operatora. Kiedy bliźniaki osiągnęły pełnoletność, dziennikarka podkreśliła, że stanowią "rodzinę z wyboru". Z kolei w sierpniu, w dniu 25. urodzin Julii i Jakuba, Martyna Wojciechowska podzieliła się w internecie długim i emocjonalnym wpisem.
Ich Tatą był Rafał Łukaszewicz, operator z którym podróżowałam na wiele krańców świata, ale przede wszystkim mój Przyjaciel. Rafał zginął w wypadku samochodowym podczas naszej podróży przez Islandię. Ja złamałam kręgosłup. Julka i Kuba mieli wtedy po 3 latka i kiedy spojrzałam w te ich rafałowe oczy postanowiłam, że chcę być obecna w ich życiu i że zawsze będę za Nich odpowiedzialna - napisała na początku.
W dalszej części publikacji zrelacjonowała, jak potoczyły się losy dorosłych już pociech Rafała Łukaszewicza. Okazuje się, że Julia przejęła po ojcu miłość do podróży i obecnie rezyduje w Pradze. Kuba natomiast zamieszkał w Amsterdamie, gdzie pracuje jako sommelier.
Są wspaniałymi ludźmi, otwartymi na świat i ciekawymi tego, co przed nimi. Żyją pełnią życia i czerpią z niego ile się da. To wielki przywilej być częścią ich codzienności i dumna jestem, że mówią o mnie "druga mama" a o Marysi "siostra" - dodała podróżniczka.
Rodzeństwo wzięło też udział w premierze najnowszej publikacji dziennikarki – "Przesunąć horyzont. 20 lat później". Sama autorka przyznała w mediach społecznościowych, że książka to symboliczny hołd dla Rafała. Zaznaczyła również, że skonsultowała jej wydanie z Julią i Kubą, chcąc upewnić się, czy powrót do bolesnych wspomnień nie będzie dla nich zbyt trudny. Otrzymała od nich pełne wsparcie – uznali, że jest to piękny sposób na uczczenie pamięci ich ojca, a dalsze wyprawy Martyny Wojciechowskiej stanowią przedłużenie jego pasji.
Zobacz również: Martyna Wojciechowska o tragicznym wypadku na Islandii. Prezenterka zdradza, dlaczego zadawała sobie ból