Spis treści
- Pomimo wywalczenia awansu w Toronto, Iga Świątek otwarcie opowiedziała o swoim kryzysie i braku psychicznej równowagi w trwającym sezonie.
- Rozwiązaniem problemów polskiej zawodniczki ma być powrót do preferowanego stylu gry oraz nawiązanie współpracy ze szkoleniowcem Francisco Roigiem.
- W półfinale tenisistka zmierzy się z Eliną Switoliną, która do tej pory była dla niej niezwykle trudną przeciwniczką. Ten mecz zadecyduje o układzie sił w rankingu WTA.
Iga Świątek otwarcie o problemach. "Nie miałam spokoju w głowie"
Polka rozprawiła się w ćwierćfinale z Dianą Sznajder w zaledwie 64 minuty, jednak po tym błyskawicznym zwycięstwie wcale nie tryskała nieskończoną radością. Zamiast standardowych formułek, zdecydowała się na bardzo osobiste podsumowanie swoich dotychczasowych trudności. Zawodniczka wprost zauważyła, że zmagania w kluczowych imprezach wywołały u niej spory chaos i nałożyły na nią olbrzymią presję.
Przeczytaj także: Ewa Swoboda poza bieżnią to prawdziwa drapieżnica! Takich ujęć w telewizji nie pokazują
„Okres turniejów wielkoszlemowych w lecie i innych ważnych imprez dla mnie oraz gra na mączce z tym całym zamieszaniem, które zwykle tam panuje - czasami nie pomaga. Nie miałam nawet zbyt dużego spokoju w głowie, żeby ciągle robić to, czego ode mnie oczekiwał trener” – przyznała szczerze Świątek w rozmowie z mediami.
Po niezwykle rozczarowującym występie na Wimbledonie nasza reprezentantka deklarowała, że jej forma nie pozwala na snucie wielkich planów. Obecnie utrzymuje to ostrożne podejście do swoich startów, co doskonale obrazuje skalę trudności, z jakimi musiała się ostatnio zmierzyć w kwestii własnej psychiki.
„Nic się nie zmienia. Póki co, to tylko półfinał turnieju. (...) Naprawdę staram się skupić na następnym meczu. Dziewczyny grają świetnie. Staram się utrzymywać niski poziom oczekiwań” – powiedziała polska tenisistka.
Francisco Roig nowym szkoleniowcem. Iga Świątek zmienia taktykę
Receptą na przezwyciężenie sportowego kryzysu okazało się zatrudnienie Francisco Roiga oraz radykalny powrót do sprawdzonych metod na korcie. Tenisistka zdradziła, że w najbardziej wymagających fragmentach sezonu działała kompletnie wbrew swojej intuicji, co bezpośrednio przekładało się na błędne wybory podczas wymian. Teraz ta tendencja ma ulec diametralnej zmianie.
„Czuję, że w zeszłym roku czasami grałam trochę zbyt płasko i za szybko, podejmując ryzykowne decyzje. To, co próbuję teraz robić, jest bardziej moją grą” – podkreśliła zawodniczka.
Wdrażanie odpowiedniego nastawienia w końcu zaczyna procentować, a niezbędna cierpliwość powraca. Polka zauważa, że nowy reżim treningowy staje się dla niej w pełni komfortowy, dzięki czemu paraliżujący stres wreszcie przestaje wpływać na jej dyspozycję.
„Mam wrażenie, że teraz to już weszło mi w nawyk i stało się bardziej naturalne. Zdecydowanie tak chcę grać, mieć tę cierpliwość. (...) Czuję, że najbardziej stresująca część sezonu już za nami” – dodała z ulgą.
Półfinał w Toronto. Elina Switolina na drodze do awansu w rankingu
Największe wyzwanie turnieju wciąż jednak przed reprezentantką Polski, która o finał zagra z wyjątkowo niewygodną w tym roku Eliną Switoliną. Nasza zawodniczka musiała uznać wyższość ukraińskiej rywalki w obu tegorocznych starciach, ulegając jej na kortach w Indian Wells oraz w Rzymie. Ewentualne zwycięstwo w tym meczu to nie tylko przepustka do walki o puchar, ale też gwarancja utrzymania pozycji punktowej.
Przełamanie złej passy i pokonanie Switoliny pozwoliłoby Polce wskoczyć na siódmą pozycję w światowym zestawieniu, a ostateczny triumf w całych kanadyjskich zawodach dałby jej awans na piąte miejsce. Przegrana będzie jednak bardzo kosztowna, ponieważ przeciwniczka wyrzuci ją z ósmej lokaty. Spadek na dziewiątą pozycję byłby niewątpliwie bardzo dotkliwą stratą dla tenisistki walczącej o odzyskanie dominacji.