Karolina Gilon wstydziła się, że dobrze zarabia
Gwiazda nie ukrywa, że w trakcie swojej kariery dorobiła się sporych pieniędzy. Problem pojawiał się w momencie, gdy jej ówcześni partnerzy dowiadywali się o jej dobrej sytuacji finansowej.
Ja zazwyczaj musiałam niektórych facetów przepraszać za to, że ja w ogóle zarabiam. To im ujmowało, ich to denerwowało i nie mogłam się pochwalić żadnym moim sukcesem, dlatego że oni byli jacyś na to źli, wściekli, że ja zarabiam pieniądze, więc raczej chowałam te sukcesy gdzieś tam w środku. (...) Czułam, że ja robię coś złego, że ja zarabiam, że to jest mój minus, że to jest moja wada, że jestem kobietą zarabiającą
– powiedziała Karolina Gilon w rozmowie z Michałem Dziedzicem.
Polecamy: Karolina Gilon przyjęła oświadczyny! Ukochany zaskoczył ją pod Koloseum, wszystko zostało nagrane
Z upływem czasu gwiazda zupełnie zrezygnowała z opowiadania o swoich zawodowych osiągnięciach. Sytuacja uległa zmianie dopiero wtedy, gdy w jej życiu pojawił się Mateusz Świerczyński. Celebrytka w wywiadzie dla Wirtualnej Polski podkreśliła, że jej obecny partner nie postrzega jej sukcesu jako zagrożenia.
On się cieszy, on jest dumny z każdego mojego sukcesu w życiu
– dodała.
Gilon dzieli się z narzeczonym wydatkami
Prezenterka zaznaczyła, że jej narzeczony również jest aktywny zawodowo i nie ma problemów finansowych, dzięki czemu w ich relacji nie ma miejsca na rywalizację na tym polu. Mateusz Świerczyński na co dzień zajmuje się sprowadzaniem i sprzedażą warzyw. Para zrezygnowała z rygorystycznego dzielenia wszystkich rachunków na pół. Część kosztów pokrywa Gilon, a część jej partner – ona opłaca czynsz, z kolei on zajmuje się tankowaniem samochodów.
Ja płacę czynsz, a Mati tankuje auta. To jest tak. Nie ma czegoś takiego: dobra, daj stówę, bo nie ma czegoś takiego, więc jest to takie naturalne
– wyjaśniła w wywiadzie.
Dla prezenterki od drobiazgowego rozliczania każdego paragonu znacznie ważniejsze jest wzajemne wsparcie. Przyznała, że model finansowy w ich związku jest elastyczny i działa w obie strony. Kiedy Gilon ma bardziej dochodowy okres, bez problemu funduje wspólne wakacje. Z kolei, gdy to jej partner zarabia więcej, on organizuje wyjazd dla nich obojga.
Jeśli ja miałam na przykład lepszy czas w życiu, to nie ma problemu, żebym ja zaprosiła nas na wakacje, ale później za chwilkę Mati ma lepszy moment w swojej pracy i to on nas zabiera gdzieś na wyjazd. Po prostu
– podsumowała Karolina Gilon.