Spis treści
Dziedzictwo polskiej arystokracji i szacunek do historii są niezwykle ważne dla Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego. Przedsiębiorca często przypomina o swoim silnym przywiązaniu do wartości przekazywanych w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie. Biznesmen stoi na czele Fundacji Książąt Lubomirskich i poprzez tę funkcję wspiera rozmaite projekty. Słowa wypowiadane przez tego milionera regularnie trafiają na łamy prasy i wywołują żywe dyskusje wśród odbiorców.
Majątek Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego. Polski arystokrata dorobił się milionów na kanapkach
Pieniądze i gromadzenie dóbr to dla przedsiębiorcy temat wykraczający poza zwykłą sferę materialną. Będąc gościem programu "Portret", znany arystokrata mówił o podejściu do wychowania potomstwa i wspieraniu go w dorosłym życiu. Widzowie poznali również detale dotyczące jego nieruchomości, przedsięwzięć deweloperskich, willi w Monako oraz relacji, jaka istniała między nim a ojcem byłej małżonki, Dominiki Kulczyk. Jak 48-letni Lubomirski-Lanckoroński zapewnia, że swoje imperium zawdzięcza własnej przedsiębiorczości, a dokładnie - branży kanapkowej. Całość zgromadzonych przez niego środków finansowych wycenia się dziś na kwotę od 400 do 500 milionów złotych.
Jan Lubomirski-Lanckoroński o podatkach. "Broń Boże" i "to zależy"
Dziennikarz prowadzący rozmowę z kontrowersyjnym arystokratą postanowił zapytać o ewentualne zwiększenie obciążeń finansowych wobec państwa. Słynny multimilioner natychmiast odniósł się do tej kwestii, a w trakcie dyskusji chętnie chwalił obecną kondycję gospodarczą Polski.
"Broń Boże!" - odpowiedział krótko w kwestii podniesienia podatków.
Kiedy gospodarz doprecyzował, że zwiększone opłaty dotyczyłyby wyłącznie najzamożniejszych obywateli, arystokrata stracił jednoznaczność. Jan Lubomirski-Lanckoroński stwierdził, że kluczowy jest konkretny sposób pożytkowania tych środków i przeznaczanie ich na rzeczywiste wsparcie społeczeństwa.
"Czy dla najbogatszych? To jest dobre pytanie. [...] Trudno powiedzieć. Ja myślę, że to zależy też od społeczności, od wydajności tego systemu, od tego co za te podatki jest. Możemy mówić, że w Stanach Zjednoczonych jest fantastycznie i są niskie podatki, ale z drugiej strony musimy się tam ubezpieczyć i służby zdrowia nie mamy darmowej. [...] Jeżeli tego wymaga interes kraju i są momenty drastyczne, to rzeczywiście obciążenie najbogatszych powinno być dużo wyższe" - wyjaśnił.