19. edycja programu "Taniec z Gwiazdami" wchodzi w decydującą fazę. Do półfinału - za sprawą decyzji Jolanty Kwaśniewskiej i Ireny Santor, bohaterek 9. odcinka - awansowały wszystkie pary. Najlepsza w klasyfikacji jurorów okazała się Helena Englert. Za zaprezentowanego walca wiedeńskiego razem z Romanem Osadchiy otrzymali maksymalne noty od jurorów. Pierwsza czterdziestka, choć była spełnieniem marzeń Heleny, miała słodko-gorzki smak. Wszystko przez wpadkę z welonem!
Helena Englert zaplątała się w welon
Wpadki są wpisane w "Taniec z Gwiazdami". W tym sezonie przekonały się o tym m.in. Julia Wieniawa, która podczas pląsów z Iwoną Pavlović straciła spódnicę, jak również Mandaryna, w porę osłoniona przez swojego partnera tanecznego Krystiana Rzymkiewicza. Helena Englert z kolei stała się ofiarą będącego rekwizytem scenicznym welonu. Para zaplątała się w biały materiał. Profesjonalizm pozwolił im jednać zachować zimną krew i dokończyć show jak gdyby nic. W rozmowie z Eską Hela i Roman wyjawili, że bardzo się zestresowali. Chwila nieuwagi, a skończyliby show, leżąc na parkiecie.
Helena Englert o wpadce na parkiecie
To był pierwszy taniec na 40 punktów! Nie obyło się jednak bez wpadki. Gdy Roman Osadchiy zrzucał z wcielającej się w pannę młodą Heleny Englert welon, z pewnością nie spodziewał się, iż spłata im on takiego figla. W pewnym momencie, co uchwyciły również kamery, duet wkręcił się w tkaninę.
Było spięcie i był stres. Jeszcze potem gadaliśmy. Ja widziałam, że ten welon leży, a wiedziałam, że Roman nie widzi, bo idzie tyłem. I miałam takie: "Jezus Maria, nie wejdźmy w ten welon", gdzie welon jest grany od wczoraj, więc nie wiem, co się nagle stało, że on tam leżał. Ale no, mieliśmy dzisiaj pecha do tego. I tak jak bardzo, bardzo, bardzo chcieliśmy 40 punktów i ja nie miałam dużych ambicji związanych z tym programem, ale jeżeli miałam jedną, to marzyło mi się 40 punktów, tak dzisiaj, jak je dostaliśmy, to mam wrażenie, że oboje mieliśmy takie poczucie nienasycenia, że mieliśmy takie: "Kurczę, mogliśmy lepiej". Co więcej, o godzinie 15:30 na próbie generalnej zatańczyliśmy lepiej i chcielibyśmy zatańczyć lepiej, tylko po prostu wiadomo: złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. My się po prostu trochę wystraszyliśmy - wyznała Helena w rozmowie z Eską.
Równie przerażony był partner Heleny, Roman. Tancerz miał obawę, że wplątał się w suknię artystki i zaraz pozbawi ją garderoby!
Ja szczerze cały czas myślałem, że to jest twoja suknia. Myślałem, że zacząłem zdejmować z ciebie spódnicę albo suknię - dodał.
Problematyczne okazało się również piórko służące za rewizyt w tańcu góralskim.
Czasami musi się zaplątać welon, czasami musi spaść piórko i czasami nasz taniec ludowy musi wyglądać mega nieefektownie, chociaż był bardzo trudny i mega nam przykro, że tego nie było widać… To też jest nauka dla nas, że możemy sobie wszystko zaplanować i stanąć na rzęsach, wykonać najwięcej roboty na świecie, a i tak "at the end of the day" niewiele od nas zależy - podsumowała Englert.