Doda od lat jest mylona z Frykowską. Zdementowała plotki o igraszkach w TV!

2026-04-15 20:21

Doda zaczynała swoją karierę w programie "Bar". Do historii przeszło jej wyznanie z programu Kuby Wojewódzkiego, w którym opowiadała o miłosnych uniesieniach z ówczesnym narzeczonym. Mimo upływu lat wciąż do gwiazdy powraca kontrowersyjna teoria sugerująca, że uprawiała ona miłość przed kamerami. Wokalistka postanowiła raz na zawsze zdementować te doniesienia, przypominając o ekscesach Frykowskiej w "Big Brotherze".

Doda od ponad dwóch dekad niezmiennie trzęsie polskim show-biznesem. Pierwszą okazją do zaprezentowania swojej przebojowej osobowości był jej udział w popularnym reality show "Bar". Artystka weszła do programu z jasno określonym celem - chciała wypromować zespół Virgin, którego była wokalistką. Jak wyjawiła w serialu dokumentalnym "DODA", był to pomysł osób z jej wytwórni, które liczyły, że w formacie narobi sporo zamieszania. Nikt wówczas nie spodziewał się, że jeszcze nastoletnia Rabczewska tak dosłownie i konsekwentnie weźmie sobie te słowa do serca.

Zaczynając przygodę z "Barem", Doda była w związku z Damianem Pikusem, swoim chłopakiem z Ciechanowa, z którym wciąż ma doskonałe relacje. Byli Partnerzy spędzili nawet razem tegoroczną Wielkanoc i oblewali przechodniów w Lany Poniedziałek. To właśnie mówiąc o zbliżeniu z Damianem, do którego doszło w łazience, Doda wypowiedziała słynne zdanie "bo mi się bzykać chciało" na kanapie w programie u Kuby Wojewódzkiego. To spowodowało, że wiele osób do dziś uważa, iż piosenkarka baraszkowała na oczach widzów przed kamerami, co jest nieprawdą. 

DODA: Każdy na moim miejscu odebrałby sobie życie. Wszyscy na mnie żerują

Doda nie uprawiała miłości przed kamerami

W rozmowie z reporterem Eski Doda obaliła kilka mitów na swój temat. Jednym, który ciągnie się za nią najdłużej, jest ten dotyczący rzekomego pójścia na całość z partnerem przed kamerami, gdy była uczestniczką "Baru". Rabczewska podkreśliła, iż internauci mylą ją z Mają Frykowską, której ekscesy z jacuzzi zapisały się na kartach historii polskiej telewizji.

Fałsz. Oni mnie mylą z Frytką! - podkreśliła w rozmowie z Eską. 

Co jednak ciekawe - sama Frykowska podkreśliła, że tak naprawdę nie uprawiała seksu przed kamerami.

Media donosiły o stosunku seksualnym, którego... nie było! Prawda jest taka, że któryś z operatorów tak pędził z kamerą, że walnął z impetem w lustro weneckie. Huk sprawił, że natychmiast oprzytomniałam i zakończyliśmy baraszkowanie w pianie... Tymczasem w eter poszła informacja, że bzykaliśmy się na wizji jak króliki, a mnie okrzyknięto dziwką wszech czasów... - wyznała w książce "Pokonaj siebie".