Nowe umowy w Asseco Resovii
Słoweński przyjmujący Klemen Cebulj i środkowy reprezentacji Polski Mateusz Poręba zostają w klubie. Obaj zawodnicy przedłużyli kontrakty z zespołem z Rzeszowa do sezonu 2026/27. Wcześniej nową umowę, obowiązującą do 2029 roku, podpisał rozgrywający Marcin Janusz.
Dla 34-letniego Cebulja będzie to siódmy sezon w barwach Asseco Resovii. Słoweniec przeszedł do polskiego klubu z włoskiego Itas Trentino przed sezonem 2020/21. Z drużyną zdobył brązowy medal mistrzostw Polski w 2023 roku, a także Puchar CEV (2024) i srebrny medal tych rozgrywek (2025).
Jakie zmiany w składzie z Rzeszowa?
Mateusz Poręba, 26-letni środkowy polskiej reprezentacji, występuje w Rzeszowie od sezonu 2025/26. W klubie z minionego sezonu zostają także między innymi Artur Szalpuk, Karol Butryn, Dawid Woch czy obaj libero: Paweł Zatorski i Michał Potera. Z Asseco Resovią pożegnało się sześciu zawodników, w tym Erik Shoji, Yacine Louati i Cezary Sapiński.
Nieoficjalnie do zespołu dołączą atakujący Łukasz Kaczmarek, a także Kamil Kwasowski, Tobias Brand, Bella Bartha i Tymoteusz Lenik. Zmiana nastąpi również na stanowisku trenera. Włocha Massimo Bottiego zastąpi rumuński szkoleniowiec Gheorghe Cretu.
"Klub będzie informował w oficjalnych kanałach o ewentualnych decyzjach dotyczących zmian w sztabie szkoleniowym. Mamy świadomość, że rynek siatkarski zmienia się bardzo dynamicznie, zwłaszcza przy silnej konkurencji ze strony klubów japońskich, tureckich i włoskich. Mimo to, w naszej drużynie na nadchodzący sezon nie przewidujemy wielu zmian. Filarem, na którym chcemy opierać budowę zespołu w kolejnych latach, jest Marcin Janusz, który przedłużył umowę na trzy kolejne sezony. Myślimy o naszym projekcie długofalowo i wierzę, że w nadchodzącym sezonie będziemy walczyć o medale" – mówił prezes Asseco Resovii Piotr Maciąg.
"Liczę jednak na to, że zawodnicy, którzy do nas dołączą, wniosą do drużyny nie tylko umiejętności sportowe, ale także cechy liderów i będą ważnym wsparciem dla całego zespołu. Tego nam w minionym sezonie momentami brakowało – kogoś, kto w trudnych chwilach krzyknąłby, zareagował stanowczo i poderwał drużynę do walki" – zaznaczył Maciąg.