Spis treści
Dawid Kwiatkowski niewątpliwie należy do najpopularniejszych piosenkarzy młodego pokolenia w Polsce. Artysta ma bardzo napięty grafik, nie tylko prowadząc solową karierę muzyczną, ale również współpracując z innymi wokalistami czy oceniając uczestników jako juror w programie "Must Be The Music". W ostatnim obszernym wywiadzie zaskoczył wyznaniem o problemach zdrowotnych, które przyprawiły mu bardzo trudnych doświadczeń.
Dawid Kwiatkowski skończył 30 lat. Przed urodzinami postanowił się zbadać
Piosenkarz obchodził swoje "okrągłe" urodziny 1 stycznia, a życzenia złożyła mu cała Polska podczas sylwestrowego koncertu TVP w Katowicach. 30-letni Dawid Kwiatkowski może poszczycić się wieloma osiągnięciami zawodowymi oraz gronem oddanych fanów. Sukcesy i popularność schodzą jednak na dalszy plan, jeśli chodzi o zdrowie.
NIE PRZEGAP: Edward Miszczak ostro podsumował Filipa Chajzera. Wskazał jeden powód, dla którego dał mu szansę
Ostatnio piosenkarz zagościł w podcaście "Bliskoznaczni", który prowadzi Katarzyna Nosowska z synem Mikołajem Krajewskim. Jednym z wątków były kontrolne badania, które ujawniły zdrowotny problem sprawdzany pod kątem możliwych przerzutów. Jak wyjaśnił Kwiatkowski, w grudniu minionego roku postanowił wykupić pakiet badań i była to bardzo dobra decyzja.
Zobacz galerię: Dawid Kwiatkowski zaczynał jako nastolatek, dziś ma 30 lat! Tak zmieniał się artysta
Kontrola zdrowia przyniosła niespodziewaną diagnozę. U artysty podejrzewano złośliwy nowotwór
Po sylwestrowym występie zapracowany piosenkarz przygotowywał się do oficjalnej premiery hitu "Proszę tańcz", który nagrał w duecie z Kayah. Tuż przed długo wyczekiwaną datą udał się na zaplanowane badania i przeżył prawdziwy szok. Podczas USG okazało się, że na jego pęcherzu znajdowała się podejrzana zmiana. Rutynowy przegląd stanu zdrowia przybrał nieoczekiwany przebieg. Musiały odbyć się dodatkowe badania, by zweryfikować, czy mogły już zaistnieć przerzuty nowotworu. Na szczęście, okazało się, że wykryty guz pęcherza moczowego nie miał złośliwego charakteru.
"Mam USG i rozmawiam, pan mnie rozpoznał, pyta się: 'Jak tam?'. Widzę, że jego mina z banana idzie w drugą stronę i wykryli mi guza na pęcherzu. On mi mówi: 'To chyba nowotwór'. Ja w ryk. On przez pięć minut mi jedzie w jedną, w drugą stronę tym USG. Jeszcze dziesięć badań przede mną, ja już nie mam ochoty nic robić. Zbiegło się kilkoro specjalistów i zmienili ten plan - tu rezonans, trzeba kontrast, tomografia. To był najstraszniejszy dzień w moim życiu. Potem mnie wzięli na badania, czy nie ma przerzutów. [...] To było trzy dni przed premierą piosenki z Kayah, przed press tourem. Napisałem utwór o śmierci. Leżę w rezonansie, nie mogę się ruszyć, płaczę, policzki mnie swędzą" - opowiadał rozemocjonowany artysta.
"Dzień byłem w zawahaniu, bo nie wiedziałem, czy to złośliwe, czy nie. Nazajutrz już miałem doraźne badania. Okazało się, że to niezłośliwe" - dodał.
Polecany artykuł:
Dawid Kwiatkowski szczerze o powrocie do zdrowia. Najadł się strachu
Piosenkarz podsumował, że niegroźny guz już jest wycięty i teraz czekają go jedynie regularne kontrole. Tym samym, szybko wrócił do zdrowia, choć nie ukrywa, że doświadczenie było dla niego niezwykle trudne.
"Wyzdrowiałem, wycięto to. Jest naprawdę wszystko okej. Muszę to sprawdzać. Mam za kilka tygodni kontrolne badania" - powiedział Dawid Kwiatkowski.