Spis treści
Edward Miszczak szczerze o Filipie Chajzerze
Edward Miszczak, uchodzący za jedną z najbardziej decyzyjnych osób w rodzimej branży telewizyjnej, ponownie zabrał głos na temat swojego byłego podwładnego. Obecny dyrektor programowy Polsatu, który wcześniej przez dekady kształtował ofertę TVN, udzielił wywiadu, w którym powrócił do relacji z Filipem Chajzerem. Choć mogłoby się wydawać, że to zamknięty temat, wypowiedź menedżera dowodzi, że przeszłe wydarzenia wciąż budzą w nim ogromne emocje.
Zobacz też: Edward Miszczak o trudnej współpracy z Magdą Gessler. Nie uwierzycie, jak ją podsumował
Dyrektor Polsatu ocenia karierę Filipa Chajzera
W trakcie rozmowy menedżer wprost przyznał, że prezenter wywołuje w nim skrajne emocje. Z jednej strony bardzo docenia jego swobodę przed kamerą, a z drugiej nie ukrywa zawodu tym, w jakim kierunku potoczyła się jego telewizyjna kariera.
Zobacz też: Doda odpowiedziała Miszczakowi, gdy zarzucił jej kłamstwo. Poszło o posadę w znanym show
W mocnych słowach szef stacji ocenił, że dawny gwiazdor zaprzepaścił swój gigantyczny potencjał. Padły gorzkie słowa, które natychmiast poniosły się w przestrzeni publicznej. Menedżer nawiązał do tragicznych przejść w życiu osobistym prezentera, wskazując, że dramatyczne wydarzenia rzutowały na jego późniejsze zachowanie w mediach. Według niego brak czasu na zatrzymanie się i przepracowanie traumy odbił się na jego dalszej zawodowej drodze.
W wywiadzie pojawił się też wątek bezwzględnych realiów branży rozrywkowej. Dyrektor zauważył, że świat mediów bywa bezlitosny i nie działa na korzyść ludzi będących w kryzysie. Pomimo tak krytycznej oceny, zatrudnienie prezentera w słonecznej stacji nie było przypadkowe. Menedżer wytłumaczył, że dziennikarz posiada niezwykły dar zjednywania sobie ludzi. To właśnie absolutne mistrzostwo w realizowaniu sond ulicznych przeważyło o tym, że otrzymał on kolejny telewizyjny angaż na antenie.
Zobacz też: QUIZ. Czy wiesz, jakie wykształcenie mają gospodarze śniadaniówek? Nie brakuje zaskoczeń
"Filip Chajzer to jest niesamowita dla mnie postać. On ma dwukrotny dotyk Bozi. Najpierw mu dała talent, a potem mu zabrała (...) To jest facet, który myślę nie przerobił śmierci swojego dziecka, nie odbył żadnej terapii. I myślę, że jakieś mafie medialne, które decydują o tym, czy wspieramy Agnieszkę Szulim, czy wspieramy Dodę, się do niego dorwały. Poległ na polu, że lansuje się tak bardzo na rynku, że podał do mediów szczegóły śmierci swojego dziecka. (...) W pewnym momencie on potrzebował pomocy, dużej pomocy. Przyjąłem go do pracy tylko dlatego, że jest mistrzem w tzw. sondzie ulicznej. Nie znam innego reportera, który by świetnie robił te sondy - powiedział Miszczak w podcaście."