Spis treści
Od 2022 roku kariera Céline Dion zdecydowanie wyhamowała. Piosenkarka ograniczyła publiczne występy do minimum i jedynie od czasu do czasu była widywana na dużych wydarzeniach. Tuż przed historycznym występem na otwarciu Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2024 roku - ważnym punktem była premiera dokumentu "I Am: Celine Dion", w którym artystka pokazała trudy choroby.
Teraz Kanadyjka wraca na scenę - wkrótce zagra szereg koncertów w ramach hucznie zapowiedzianej rezydentury w Paryżu. Céline Dion nie tylko ładuje baterie, ale - jak się okazało - dalej otwarcie mówi o swoich problemach. Zaskoczyła wyznaniem o wieloletnim doświadczaniu niepokojących sygnałów.
Céline Dion - na co choruje? Diagnoza przerwała jej karierę
Jedna z najpopularniejszych piosenkarek świata potwierdziła, że zdiagnozowano u niej rzadko występującą chorobę. Zespół sztywnego człowieka (inaczej: SPS, zespół Moerscha-Woltmanna czy zespół sztywności uogólnionej) to schorzenie neurologiczne, często o autoimmunologicznym podłożu. Charakteryzuje się występowaniem bolesnych skurczów mięśni, współistnieniem z innymi poważnymi chorobami i brakiem możliwości całkowitego wyleczenia. Jednym ze sposób leczenia jest terapia lekami przeciwdrgawkowymi i rozluźniającymi, by objawy choroby nie nasilały się pod wpływem bodźców. W przejmującym dokumencie z 2024 roku Céline Dion pokazała jeden z ataków skurczu, które poza wywoływaniem bólu uniemożliwiły jej intensywną karierę na scenie.
Gwiazda zaskoczyła wyznaniem. Objawy męczyły ją latami, koncerty grała na lekach
Z czasem Céline Dion powróciła do wydawania nowych utworów w języku francuskim. Ogłosiła też rezydenturę w Paryżu - we francuskiej stolicy 58-letnia artystka zagra w sumie 26 koncertów. Najpierw we wrześniu i październiku 2026, a potem w maju 2027 roku.
Przygotowując się do powrotu na scenę, Dion udzieliła szczerego wywiadu miesięcznikowi modowemu "Harper's Bazaar". W najnowszym wydaniu, które ukaże się we wrześniu, piosenkarka zdradziła, że bólu i problemów z poruszaniem się doświadczała przez... siedemnaście lat przed diagnozą. Kanadyjka woli określenie "stan" niż "choroba", ale nie ukrywa, że schorzenie z biegiem lat przybiera na sile. Szczególnie źle czuła się w okresie pandemii COVID-19, jednak lekarze dalej byli wtedy bezradni. Jak wprost ujawniła, podczas koncertów zdarzało jej się zażywać końskie dawki popularnego za oceanem leku z grupy benzodiazepin.
- Fani płacili za bilety. Kupowali moje płyty. Dali mi ten luksus. Zatem najmniej, co mogę dla nich zrobić, to pokazać, że wciąż żyję - powiedziała w emocjach Céline Dion. - Chciałabym zaoferować im coś, żeby pokazać, jak za nimi tęskniłam. Będąc szczerą, nie zawsze jest łatwo. Czasem dzieją się szczęśliwe rzeczy, czasem jest smutno, ale to się nazywa życie. [...] Więc żyję swoim życiem - dodała.
Zobacz też: Nie tylko Céline Dion. Te gwiazdy z Kanady też były na Eurowizji
Céline Dion nabiera sił przed serią koncertów
Niedawno 58-letnia piosenkarka pokazała w mediach społecznościowych zdjęcia z wypadu na łono natury. Okazuje się, że to nie jedyny sposób Céline Dion na aktywność, odpoczynek i nabieranie sił przed wyjątkowo wyczerpującym wyzwaniem w postaci trzech serii koncertów z daleka od domu. Choć choroba wymaga stałej rehabilitacji, w rozmowie z "Harper's Bazaar" gwiazda zdradziła, że w utrzymaniu wystarczająco dobrej formy pomógł jej pilates.