Spis treści
Doda przypomina o konflikcie z Woźniak-Starak
Doda powróciła niedawno do głośnego incydentu sprzed lat, kiedy to doszło do jej fizycznego starcia z Agnieszką Woźniak-Starak. Konflikt wybuchł po emisji programu "Na językach", w którym dziennikarka przygotowała reportaż dotyczący rodziców piosenkarki. W najnowszym wywiadzie dla portalu Wirtualna Polska Doda stwierdziła, że Woźniak-Starak groziła jej kolejnymi publikacjami tego typu.
Poszłyśmy do łazienki i ona mi mówi, że "z twoimi rodzicami to dopiero początek". No to sorry, ale nie. Chciałabym, żeby to było w Amazonie, ale to wycięli. Mimo że było to w moich zeznaniach, na sprawie, wśród świadków - wycięli to.
Dziennikarka błyskawicznie zareagowała na te zarzuty, nazywając wokalistkę "kłamczuchą". Teraz postanowiła szerzej odnieść się do całej sytuacji.
ZOBACZ TAKŻE: Doda na streamie Łatwoganga. Zadzwoniła do Justyny Steczkowskiej! Miała do niej prośbę
Agnieszka Woźniak-Starak stanowczo odpiera zarzuty Dody
W wywiadzie udzielonym portalowi Pudelek Agnieszka Woźniak-Starak kategorycznie zaprzeczyła, jakoby z jej ust padły słowa cytowane przez Dodę. Dziennikarka twierdzi, że wokalistka celowo mija się z prawdą, czując się bezkarna, ponieważ nigdy nie poniosła odpowiedzialności za swoje zachowanie.
Przed sądem - i to pod przysięgą - Dorota opowiadała rzeczy, od których włos się jeżył na głowie. Normalny człowiek pewnie bałby się tak bezczelnie kłamać, ale ona nigdy nie poniosła konsekwencji swoich działań, więc pozwala sobie na wszystko. W tamtym czasie w ogóle nie zajmowaliśmy się już Dorotą w programie, zresztą na moją wyraźną prośbę, więc po co miałabym mówić takie głupoty? - mówi Pudelkowi.
Doda potrzebuje afery by wyprzedać PGE Narodowy?
Agnieszka Woźniak-Starak przedstawiła również swoją teorię na temat tego, dlaczego Doda właśnie teraz wyciąga brudy z przeszłości. Według dziennikarki, jest to zaplanowany zabieg marketingowy mający pomóc w sprzedaży biletów na nadchodzący koncert wokalistki na PGE Narodowym.
Dla mnie ta sprawa to bardzo odległa przeszłość - nawet nie pamiętam, który to był rok. Widzę jednak, że Dorota wciąż nie może o mnie zapomnieć. Przez wiele lat nic na ten temat nie mówiłam, ale ile można słuchać tych bredni, powtarzanych przy każdej możliwej okazji, do znudzenia? Rozumiem, że nie jest łatwo wyprzedać Narodowy, ale chyba są jakieś granice w opowiadaniu głupot.