Spis treści
Sprawa praw do nazwy "Łzy" to jeden z najgłośniejszych sporów w polskiej branży muzycznej ostatnich lat. Po miesiącach przepychanek prawnych, na początku 2025 roku zapadł wyrok, który zezwala na posługiwanie się nazwą zespołowi z byłymi współpracownikami Adama Konkola. Jednak lider pierwotnego składu, autor takich przebojów jak "Agnieszka" i "Narcyz się nazywam", nie ustępuje. Znowu zabrał głos!
Spór o Łzy. W tle Eurowizja i Ania Wyszkoni
Oprócz batalii o nazwę, spore emocje w 2025 roku wzbudziła informacja, że oba zespoły występujące jako Łzy wysłały swoje zgłoszenie do polskich preselekcji do Eurowizji. Adam Konkol skomentował wówczas, że druga z grup powiela jego plany zawodowe i z tego względu obawia się planowanych na 2026 rok obchodów 30-lecia zespołu. Muzyk nie ukrywa również swojego niezadowolenia z faktu, że Ania Wyszkoni, pierwsza wokalistka Łez w latach 1996-2010, powróciła do wykonywania starych hitów zespołu. Konkol wielokrotnie krytykował ten fakt, a sama Wyszkoni w wywiadzie dla Radia Eska wyznała, że w przeszłości "była mieszana z błotem", ale teraz "z miłością" wraca do piosenek, które przyniosły jej popularność. Wykonuje je również podczas obecnej trasy "Aniaversary" z okazji 30-lecia kariery.
Adam Konkol odpowiada na pytania o "prawdziwość" Łez
W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych twórca "pierwszych" Łez sprzed trzech dekad ponownie poruszył kontrowersyjną sprawę. Jak podkreślił, to on jest twórcą kultowych przebojów, które zapadły w pamięć milionów słuchaczy, zaś dziś ktoś inny posługuje się "podróbkami" i może używać nazwy Łez z powodu... luki prawnej.
"Czasem słyszę pytanie: „Które ŁZY są prawdziwe?” Odpowiadam: Zespół ŁZY założyłem 30 lat temu. Jestem autorem repertuaru, tekstów i muzyki do przebojów, które znają trzy pokolenia. Dziś ta świadomość jest coraz większa, a ludzie nie pozwalają sobie na to, by ktoś wciskał im podróbki, nawet jeśli z powodu luki w prawie mogą używać nazwy" - napisał.
"Każdy szybko wyrabia sobie własne zdanie - wystarczy sprawdzić realne dane słuchalności w miejscu, gdzie liczy się muzyka i nikt nikogo nie nabierze, gdzie nie mają znaczenia "znajomości". Bo na Spotify jeszcze żaden fejkowy zespół nie był nigdy chętniej słuchany niż oryginał. Tutaj liczby nie powstają z przypadku, ich nie można "kupić". Powstają z zaufania. Prawdy, muzyki i serca nie da się przejąć ani zastąpić. Dziękuję wszystkim, którzy wiedzą, gdzie jest od zawsze serce i dusza tego zespołu" - czytamy dalej.
Drugi zespół Łzy nie odniósł się jeszcze do tej wypowiedzi. Z pewnością wielu internautów będzie dalej śledzić ten spór.