Spis treści
- Wiosenne porządki to "być albo nie być" dla twoich hortensji – czas zrzucić zimowe płaszcze.
- Menu na bogato: azot, fosfor i potas to święta trójca pięknego kwitnienia.
- Babcine sposoby wracają do łask – domowa pielęgnacja potrafi zdziałać cuda.
- Owocowy hit sezonu: sprawdź, jak zwykły banan zamieni twój ogród w kwiatowy raj.
Wiosenna pobudka: czas na wielkie otwarcie sezonu
Początek wiosny dla ogrodnika jest jak próba generalna przed premierą spektaklu. Hortensje, które zazwyczaj dają swój popis od czerwca do jesieni, muszą się teraz zregenerować i nabrać sił. To właśnie od twoich działań w marcu zależy, czy latem będziesz zbierać owacje na stojąco, czy jedynie smutno patrzeć na mizerne pąki. Kluczowym momentem jest zdejmowanie zimowych okryć. Nie można z tym zwlekać, bo wiosenne słońce w połączeniu z "szalikiem" na krzewie może doprowadzić do zaparzenia rośliny, a stąd krótka droga do ataku grzybów.
Eksperci radzą, by odsłonić krzewy mniej więcej w połowie marca, oczywiście zerkając nerwowo na prognozę pogody. Jeśli aura spłata figla i zima postanowi wrócić na bis, okrycia trzeba będzie tymczasowo przywrócić. Gdy jednak krzewy złapią już oddech, wchodzi temat nawożenia. Na start potrzebują solidnej dawki azotu (na wzrost), a także fosforu i potasu (na korzenie i łodygi). To paliwo, bez którego hortensja po prostu nie ruszy z miejsca.
Zakop to pod krzakiem, a hortensja oszaleje
Oczywiście możesz stosować gotowe mieszanki ze sklepu, ale natura podsuwa rozwiązania, które masz pod ręką. Hortensje uwielbiają lekko kwaśne podłoże, więc fusy z kawy czy skórki pomarańczy są mile widziane. Jednak prawdziwym game-changerem może okazać się zakopanie wokół krzewy skórek po bananach. To naturalna bomba witaminowa, bogata w potas i fosfor, które będą powoli uwalniać się do gleby, karmiąc roślinę przez długi czas.
Metoda jest banalnie prosta i nie wymaga doktoratu z botaniki. Wystarczy jedna skórka po bananie na jeden krzew. Możesz zakopać ją w całości lub pobawić się w ogrodowego szefa kuchni – wysuszyć skórki, zmielić je na proszek i wymieszać z ziemią. Taki domowy dopalacz nie zastąpi całkowicie profesjonalnego nawożenia, ale zadziała jak doskonały suplement diety, dzięki któremu twoje hortensje rozkwitną z podwójną mocą.