Spis treści
Proces wyłaniania odpowiedniego pretendenta zajął trochę czasu i spoczywał niemal całkowicie na barkach władz krajowych Koalicji Obywatelskiej w Warszawie. Odpowiedzialność za sondowanie rynku oraz zachęcanie poszczególnych osób do startu przejęło ścisłe otoczenie Donalda Tuska. Krakowskie struktury partii zostały w tym przypadku całkowicie odsunięte od procesu decyzyjnego. Główni lokalni politycy nie otrzymywali żadnych informacji o przebiegu negocjacji prowadzonych przez stolicę i nikt nie liczył się z ich zdaniem.
Koalicja Obywatelska znalazła się w niezwykle trudnym położeniu po tym, jak mieszkańcy odwołali Aleksandra Miszalskiego w drodze referendum. Partia stanęła przed gigantycznym wyzwaniem o charakterze wizerunkowym i strategicznym. Kluczowe stało się wytypowanie osoby zdolnej do podjęcia realnej walki o najwyższy urząd w mieście przy jednoczesnym odcięciu się od kompromitacji poprzednika.
Wybory w Krakowie. Rafał Sonik odrzucił propozycję
Przestrzeń medialną w ostatnim czasie zdominowały spekulacje dotyczące startu Rafała Sonika. Zwycięzca rajdu Dakar, a zarazem znany przedsiębiorca, uchodził w tych doniesieniach za murowanego faworyta do reprezentowania połączonych sił KO oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Rzeczywistość rozminęła się jednak z tymi rewelacjami w kluczowym punkcie. Wprawdzie słynny kierowca faktycznie dostał taką ofertę od polityków, jednak postanowił z niej nie skorzystać.
Przedstawiciele obu ugrupowań uczestniczący w rozmowach z przedsiębiorcą byli mocno zaskoczeni jego ostateczną deklaracją. Biznesmen nie wyraził woli podjęcia rzuconej rękawicy w obecnych wyborach przedterminowych. Zasygnalizował on natomiast gotowość do ewentualnego ubiegania się o najważniejsze stanowisko w krakowskim magistracie w perspektywie dwóch lat. Odnosi się to do terminu, w którym odbędą się kolejne planowe wybory samorządowe.
„To dla wielu osób jest trudne do zrozumienia. Jeśli ktoś chce być prezydentem Krakowa, to moment jest teraz. Za dwa lata sytuacja polityczna może być zupełnie inna” – skomentowała w rozmowie z mediami osoba posiadająca wiedzę o szczegółach tych politycznych układów.
Wieści o potencjalnym wejściu przedsiębiorcy do gry przedostały się do opinii publicznej mimo jego wcześniejszej odmowy. Niektórzy przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej traktują ten przeciek jako próbę zbadania nastrojów społecznych lub celowy zabieg wewnątrzpartyjny. „To wyglądało raczej na testowanie Sonika niż na zamkniętą decyzję” – przekazał informator znający tło wydarzeń. Sam biznesmen próbował wzmacniać swoją pozycję, lecz takie ruchy uznano za pozbawione szerszej perspektywy. Jego sylwetka mogłaby stać się łatwym celem dla politycznych oponentów podczas trwania kampanii. „Już widzę, jak opozycja gra hasłem: zamiast hotelarza proponują wam dewelopera” – ocenił z kolei jeden z członków KO.
Taka argumentacja bezpośrednio odwołuje się do przeszłości Aleksandra Miszalskiego, który działał w sektorze usług hostelowych przed objęciem stanowiska prezydenta. Rafał Sonik z powodzeniem funkcjonuje natomiast w świecie wielkiego biznesu, inwestując między innymi w rynek nieruchomości. Dziennikarze wielokrotnie przyglądali się jego majątkowi, wskazując na udziały w zabytkowych kamienicach zlokalizowanych przy ulicy Krupniczej oraz Podwale w ścisłym centrum Krakowa.
Jak centrala Koalicji Obywatelskiej szukała kandydata na prezydenta Krakowa?
Osoby znające kulisy sprawy podkreślają, że ostateczne decyzje dotyczące krakowskiego wyścigu zapadały w gabinetach warszawskiej centrali. To właśnie kierownictwo krajowe Koalicji Obywatelskiej przejęło całkowitą kontrolę nad analizami socjologicznymi i kluczowymi negocjacjami. Pod uwagę brano przede wszystkim znajomość kandydata wśród wyborców, jego siłę przyciągania głosów oraz odporność na potencjalną krytykę ze strony politycznych rywali. Miejscy działacze partii zostali pozbawieni realnego wpływu na tę procedurę.
„Po krakowskim referendum w Warszawie jest przekonanie, że lokalna KO nie może sama wybrać kandydata, bo to właśnie lokalne środowisko ponosi polityczną odpowiedzialność za katastrofę Miszalskiego” – stwierdziło w rozmowie anonimowe źródło, rzucając światło na motywacje centrali.
Władze partii intensywnie analizowały więc koncepcję wystawienia osoby niezwiązanej na co dzień z czystą polityką. Celowano w postaci cieszące się ogromnym szacunkiem w środowisku naukowym, doradczym lub gospodarczym. To właśnie dlatego podjęto próby zaangażowania ludzi legitymujących się tytułami profesorskimi. Taki kierunek działań był na rękę również politykom PSL, którym zależało na wypromowaniu kogoś zdecydowanie odciętego od bieżących, partyjnych układanek.
Koalicja Obywatelska poważnie analizowała możliwość poparcia profesora Andrzeja Szaraty, pełniącego funkcję rektora Politechniki Krakowskiej. Wdrożenie takiego planu pasowałoby idealnie do narracji o wykreowaniu wizerunku miejskiego specjalisty od infrastruktury, komunikacji oraz spraw naukowych. Po udanym referendum odwołującym Miszalskiego, bezpartyjny ekspert skupiony na administracji, a unikający konfliktów ideologicznych, stanowiłby bardzo bezpieczny wybór dla sztabu wyborczego.
Kolejną rozpatrywaną w kuluarach opcją był profesor Jerzy Lis, sprawujący urząd rektora na Akademii Górniczo-Hutniczej. Z punktu widzenia strategii wyborczej, ogromną zaletą tej propozycji była pozycja samej uczelni, uznawanej za jeden z filarów edukacji technicznej w całym kraju. Dodatkową wartością były mocne i wieloletnie związki kandydata z miejscową społecznością akademicką.
Niestety dla pomysłodawców tej strategii, uznani naukowcy nie wyrazili zainteresowania porzuceniem dotychczasowych ról i ostatecznie odrzucili składane im propozycje. Dotyczyło to również profesora Tomasza Grodzickiego, wybitnego specjalisty w dziedzinie medycyny oraz byłego prorektora Uniwersytetu Jagiellońskiego do spraw Collegium Medicum. Lekarz ten zdecydował się otwarcie i publicznie uciąć wszelkie plotki łączące go z walką o stanowisko gospodarza miasta.
Wobec fiaska dotychczasowych starań, uwaga decydentów skupiła się na osobie senator Moniki Piątkowskiej. Przedstawiciele partii wskazują ją obecnie jako zdecydowaną faworytkę do otrzymania oficjalnej nominacji od Koalicji Obywatelskiej. Jest to wybór o charakterze stricte politycznym, jednak minimalizujący ryzyko wizerunkowe dla całego ugrupowania. Parlamentarzystka dysponuje silnym zapleczem po niedawnym triumfie w wyborach uzupełniających do Senatu i cieszy się odpowiednią rozpoznawalnością wśród mieszkańców miasta.
„Jest bardzo pracowita, będzie gryźć ziemię by osiągnąć sukces – to nie jest tłusty kot KO” – skwitował sytuację jeden ze współpracowników partii zapytany o predyspozycje kandydatki.
Znaczącą przewagą polityczki nad potencjalnymi ekspertami spoza branży jest możliwość natychmiastowego zaangażowania w wyczerpującą rywalizację wyborczą. To właśnie drastycznie kurczące się terminy spędzają obecnie sen z powiek kluczowym przedstawicielom Koalicji Obywatelskiej i zmuszają ich do szybkiego działania.
Wybory samorządowe 2024. Wyścig o prezydenturę Krakowa
Ugrupowanie musi niezwłocznie zatwierdzić ostateczny wybór, ponieważ okres promocyjny nieubłaganie dobiega końca. Pozostali gracze na scenie politycznej zdążyli już odkryć swoje plany lub finalizują ostatnie przygotowania. Prawo i Sprawiedliwość reprezentować będzie Michał Drewnicki, z ramienia Konfederacji wystartuje Bartosz Bocheńczak, natomiast partia Razem wytypowała Aleksandrę Owcę. Inne ruchy także przystępują do rywalizacji, a Lewica oficjalnie postawiła na Darię Gosek-Popiołek.
WIĘCEJ: Kto z KO będzie kandydatem? Szukają kandydata wśród rektorów
Donald Tusk musiał zatem rozwiązać skomplikowany problem taktyczny. Typowy działacz partyjny gwarantuje sztabowi lepszą koordynację działań, lecz niesie za sobą bagaż niedawnej kompromitacji Aleksandra Miszalskiego. Reprezentant nauki bądź biznesu wniósłby powiew nowości, jednak przeciągające się dyskusje nie zakończyły się sukcesem. Przedsiębiorca rajdowy ostatecznie się wycofał, badacze zrezygnowali, a czas na przeprowadzenie skutecznej kampanii kończy się z każdym dniem.
Nie można też zapominać o silnej pozycji Łukasza Gibały, który wyrasta na jednego z poważniejszych pretendentów w tym wyścigu. Samorządowiec uważnie obserwuje ruchy wewnątrz Koalicji Obywatelskiej, gdyż to one ostatecznie zdefiniują architekturę nadchodzącej bitwy o miasto. Walka o stolicę Małopolski stanowi dla Platformy Obywatelskiej znacznie ważniejszy sprawdzian niż tylko regionalne potyczki o władzę. To kluczowy wskaźnik pokazujący, czy ugrupowanie potrafi podnieść się po referendalnej wpadce i odbudować wpływy w tak strategicznej aglomeracji.