Ruch Morawieckiego to oferta dla Tuska? Prof. Konarski: "PiS nie ma szans na wygraną"

2026-07-24 16:54

Rozłam w PiS może całkowicie zmienić polską scenę polityczną. Prof. Wawrzyniec Konarski w rozmowie z „Super Expressem” ocenia, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma już szans na samodzielne zwycięstwo. Ruch Mateusza Morawieckiego nazywa natomiast potencjalną „ofertą” dla Donalda Tuska.

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki na tle logo PiS. Na miniaturze obok prof. Wawrzyniec Konarski. Analiza na Eska.
Autor: Jacek Domiński & Artur Hojny/Super Express/ Reporter

Rozpad struktur Prawa i Sprawiedliwości stał się rzeczywistością

Jarosław Kaczyński poinformował w piątek, 24 lipca, że ponad trzydziestu posłów zrezygnowało z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Decyzje w tej sprawie ma jeszcze zatwierdzić Komitet Polityczny PiS.

Kryzys wybuchł po ultimatum dotyczącym dalszej działalności stowarzyszenia Rozwój Plus, skupiającego polityków związanych z Mateuszem Morawieckim. Były premier odmówił podpisania deklaracji nazywanej przez część działaczy „lojalką”. Jednocześnie przekonywał, że nadal uważa się za jednego z liderów PiS.

Dr hab. Wawrzyniec Konarski, prof. AFiB Vistula, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, uważa, że ruch Morawieckiego nie jest przypadkowym buntem. Zdaniem politologa to przemyślana próba uratowania własnej pozycji i przejęcia części prawicowego elektoratu.

Mateusz Morawiecki podejmuje ryzykowną grę o władzę

Według profesora były premier nie pogodził się z próbą odsunięcia go na dalszy plan. Porażka PiS w 2023 roku nie zakończyła jego politycznych ambicji.

– Myślę, że Mateusz Morawiecki myśli strategicznie, ponieważ jest osobą absolutnie ambitną na najwyższym poziomie z możliwych poziomów do wyobrażenia, ponieważ to, że Prawo i Sprawiedliwość przegrało walkę o władzę w 2023 roku dla niego nie oznaczało końca jego kariery, tylko odwrotnie. Z pewnością podejmowane były jakieś wysiłki wewnątrz szeroko pojętej grupy przywódczej w PiS, żeby sobie poradzić z tą porażką i znaleźć sposób na to, jak można byłoby funkcjonować w tych nowych realiach – ocenia prof. Wawrzyniec Konarski w rozmowie z „Super Expressem”.

– Skoro mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją, w której Morawiecki dokonuje takiej wolty, to jest to naturalna i konsekwentna forma jego działania, ponieważ on ma ambicje bardzo duże, ma ambicje i premierowskie, a kto wie, czy nie prezydenckie. Jest w dobrej formie fizycznej i mentalnej. W związku z tym jest to polityk, który z pewnością nie mógł się pogodzić z taką próbą odsunięcia go na boczny tor przez Kaczyńskiego – mówi politolog.

Konarski zwraca również uwagę na doświadczenie gospodarcze byłego premiera oraz grupę polityków skupionych wokół niego.

– Jest człowiekiem, który odniósł również sukces, można powiedzieć, gospodarczy... skupił wokół siebie ludzi, którzy mają podobne aspiracje jak on – zaznacza.

Prof. Konarski: przywództwo Kaczyńskiego jest w stanie erozji

Źródeł obecnego kryzysu profesor szuka przede wszystkim w słabnącej pozycji Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS przez lata pozostawał niekwestionowanym centrum decyzyjnym partii. Ten model przywództwa przestał jednak odpowiadać politykom, którzy sami sprawowali już najwyższe funkcje państwowe.

– Przywództwo Kaczyńskiego jest przywództwem w stanie erozji już od kilku lat. Nawet w okresie rządów PiS, i w związku z tym aspirantów do objęcia sukcesji po nim jest bardzo dużo, włącznie oczywiście z Morawieckim – przekonuje prof. Konarski.

Ekspert uważa, że Kaczyński nie dostrzegł także zmian, które zaszły w samej partii. Dzisiejsze PiS znacznie różni się od ugrupowania budowanego kilkanaście czy dwadzieścia lat temu.

– Kaczyński myślę, że nie rozumie tego, że jego partia, mimo że nominalnie jest przez niego prowadzona, jest kompletnie inna niż 20 lat temu. W związku z tym to jest różnica metodyczna. (...) Kompletnie nie ma tego typu w nim weny dzisiaj i on po prostu nie rozumie tego, że jego partia własna się zmieniła – mówi.

Według politologa styl ręcznego sterowania partią jest „nie do przyjęcia dla polityków, zwłaszcza takich, którzy już zakosztowali władzy”. Woltę Morawieckiego określa w tym kontekście jako naturalną konsekwencję działań prezesa.

Nominacja Przemysława Czarnka pogrążyła partię Jarosława Kaczyńskiego

Jednym z najważniejszych punktów konfliktu stała się kandydatura Przemysława Czarnka na premiera po ewentualnym zwycięstwie PiS w wyborach parlamentarnych w 2027 roku.

Dla środowiska Morawieckiego był to sygnał, że były szef rządu został odsunięty na boczny tor. Prof. Konarski krytycznie ocenia decyzję Kaczyńskiego.

– To była nieprzemyślana decyzja Kaczyńskiego, ponieważ Czarnek demontruje polityczne doktrynerstwo, a nie jest w stanie opanować własnego temperamentu – stwierdza ekspert.

W ocenie politologa Czarnek nie jest politykiem, który mógłby pogodzić konkurujące ze sobą środowiska. Jego rosnąca pozycja jedynie przyspieszyła konflikt narastający w PiS od dłuższego czasu.

Wawrzyniec Konarski przesądza o klęsce Prawa i Sprawiedliwości

Najmocniejsza diagnoza profesora dotyczy wyborczych perspektyw partii Kaczyńskiego. Zdaniem Konarskiego dalsza fragmentacja prawicy może całkowicie przekreślić szanse PiS na samodzielne zwycięstwo.

– W ogóle nie ma mowy o żadnej samodzielnej wygranej Prawa i Sprawiedliwości, bo ta secesja może za sobą pociągnąć kolejne działania, czyli odłączenie kolejnych politków z partii. PiS jako główna partia mainstreamowa, ale prawicowa w Polsce ulegnie dalszej fragmentacji i nie tylko nie będzie miało Prawo i Sprawiedliwość, szansy na jakąkolwiek samodzielną wygraną, ale będzie miało problem, żeby się utrzymać na powierzchni polskiej sceny politycznej jako wiodąca partia – przewiduje prof. Konarski.

Pierwsza fala odejść nie musi zakończyć kryzysu. W partii wciąż pozostają politycy, którzy mogą w najbliższym czasie zdecydować się na przejście do obozu byłego premiera.

– Ta sytuacja tego powolnego, takiego segmentowego rozpadania się PiS będzie skutkowała tym, że Morawiecki będzie zasilony przez innych ludzi w PiS, którzy się jeszcze wahają – zaznacza.

To właśnie ich decyzje mogą przesądzić o sile nowego projektu politycznego. Im więcej parlamentarzystów poprze Morawieckiego, tym trudniej będzie PiS zachować dotychczasową pozycję na prawicy.

Mateusz Morawiecki stworzy koalicję z Donaldem Tuskiem?

Najbardziej zaskakujący wątek analizy dotyczy relacji środowiska Morawieckiego z obozem Donalda Tuska. Choć obaj politycy od lat stoją po przeciwnych stronach sporu, przyszły układ sił w Sejmie może wymusić poszukiwanie nowych partnerów.

– To, co się dzieje dzisiaj w PiS i po odejściu Morawieckiego będzie formą oferty wobec Tuska. Czy to się komuś podoba, czy nie – stwierdza prof. Konarski.

Zdaniem eksperta pierwszymi potencjalnymi partnerami nowego środowiska mogą być jednak PSL oraz partie politycznego centrum. Dopiero później możliwe byłoby porozumienie z Koalicją Obywatelską.

– W pierwszym rzędzie może stać się ofertą dla PSL i partii centrum, ale nie mozna wykluczyć, że w przyszłości dla samej Koalicji Obywatelskiej. Może bowiem to się stać jedyną szansą na utrzymanie pozycji najważniejszej partii rządzącej, przez Koalicję Obywatelską – dodał.

Nie musiałoby to oznaczać bezpośredniego przejścia Morawieckiego do obozu Tuska. Bardziej prawdopodobne byłoby powstanie centroprawicowego bloku, który po wyborach mógłby stać się partnerem obecnej koalicji rządzącej.

– Jeśli koalicja obecnie rządząca będzie chciała poważnie myśleć o tym, żeby swoje rządy przedłużyć, to będzie musiała szukać partnerów w ramach secesjonistów z PiS-u, którzy się dzisiaj wyłaniają – ocenia politolog.

Morawiecki, PSL i centrum. Nowy blok pomoże Tuskowi?

Jednym z rozważanych przez profesora scenariuszy jest zbliżenie środowiska Morawieckiego do PSL oraz innych ugrupowań centrowych.

– A jeżeli przyjmiemy... że Morawiecki się będzie zbliżał ideologicznie do partii centrum... i do PSL-u, to gdyby powstał blok wspólny, pospekulujmy, w postaci partii Morawieckiego, PSL-u i partii centrum, to jest to niezwykle ważny, byłby to niezwykle ważny blok z perspektywy planów utrzymania władzy, jakie z pewnością cały czas towarzyszą Tuskowi – mówi prof. Konarski.

Taki blok mógłby odebrać PiS część umiarkowanego elektoratu prawicowego. Jednocześnie mógłby stać się języczkiem u wagi przy budowaniu większości parlamentarnej.

Dla Donalda Tuska byłaby to szansa na pozyskanie partnera po prawej stronie sceny politycznej bez konieczności szukania porozumienia z którąkolwiek z Konfederacji.

Konfederacje zastąpią PiS w roli głównego przeciwnika władzy?

Rozpad największej partii opozycyjnej może całkowicie zmienić dotychczasowy układ sił. Zdaniem profesora na znaczeniu zyskają ugrupowania konfederackie, które mogą przejąć rolę głównego przeciwnika obecnego rządu.

– Będziemy mieli sytuację, w której głównymi rywalami dla siebie będzie obóz pojęty rządzący, a przeciwnikiem głównym staną się obie konfederacje. Natomiast obie te duże grupy... będą szukały zwolenników, niezwolenników, partnerów do potencjalnego rządzenia – przewiduje ekspert.

– Prawica mainstreamowa ulega fragmentacji, bo tą prawicą było do tej pory PiS – dodaje.

PiS przestałoby w takim układzie być jedynym naturalnym wyborem dla prawicowych wyborców. O ich poparcie rywalizowałyby ugrupowania konfederackie, partia Kaczyńskiego oraz centroprawicowy projekt Morawieckiego.

Bunt Morawieckiego to działalność frakcyjna

Prof. Konarski zaznacza, że samo istnienie frakcji nie musi być dla partii czymś szkodliwym. Problem pojawia się wtedy, gdy ugrupowanie opiera się na niepodważalnej pozycji jednego lidera i nie dopuszcza wewnętrznej konkurencji.

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - WSTĘP
Sonda
Czy środowisko Mateusza Morawieckiego może po wyborach porozumieć się z obozem Donalda Tuska?