Wcześniej lider ugrupowania poinformował w oficjalnym komunikacie, że szeregi Prawa i Sprawiedliwości opuściło około trzydziestu parlamentarzystów. Jak zapowiedział prezes partii: „We wtorek odbędzie się posiedzenie Komitetu, gdzie przyjmiemy ten fakt do wiadomości. Wszyscy wiedzieli, co mają podpisać, i jakie są skutki niepodpisania. Podjęli decyzję jaką podjęli. Z jednej strony jest to związane ze stwardzieniem, ale też z tym, by podzielić naszą partię. na stowarzyszenie nie dało się inaczej patrzeć, jak na podział partii. Propozycja ta padła ze strony istotnej osoby w partii. (...) Na to zgody być nie mogło. (...) Wnioski muszą być wyciągnięte. To, co robiło stowarzyszenie mogło być w ramach partii, taka propozycja padła. Nie zostało to przyjęte. Poszliśmy na ustępstwa, (...) każdy wiedział czym jest podpisanie niezgoda na podpisanie. Jest po wszystkim”.
Dokładnie o czternastej do sprawy na forum Sejmu odniósł się Mateusz Morawiecki. Polityk postanowił wprost skomentować stanowisko zaprezentowane przez lidera Prawa i Sprawiedliwości, z którym prowadził wcześniej negocjacje dotyczące przyszłości całego prawicowego środowiska. Były szef rządu stanowczo oświadczył:
„Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości, jeszcze dzisiaj wysłałem list z nowym propozycjami do Jarosława Kaczyńskiego. Byliśmy ludźmi, którzy stawali na pierwszym miejscu Polskę i sprawy ludzi. Dlatego nie mogliśmy się pogodzić z tym, że zmuszano nas do podpisania lojalki, która de facto nie pozwalała nam działać w takim formacie, jakim uzgodniliśmy”.