Mateusz Morawiecki gotów na ustępstwa. Ekspert: Kaczyński pozostanie nieugięty

2026-07-24 16:55

Były premier Mateusz Morawiecki deklaruje brak chęci tworzenia wewnętrznej opozycji w Prawie i Sprawiedliwości. Zaoferował nawet oddanie stanowiska wiceprezesa partii na rzecz kompromisu z Jarosławem Kaczyńskim. Prof. Wawrzyniec Konarski nie pozostawia jednak złudzeń co do szans na ugodę. „Prezes nie ustąpi” – stwierdza politolog w rozmowie z „Super Expressem”.

Mateusz Morawiecki. Na miniaturze obok prof. Wawrzyniec Konarski. O sporze w PiS przeczytasz na Eska.
Autor: Art Service/Super Express, Artur Hojny/Super Express

Morawiecki kładzie karty na stół. 21 punktów kompromisu dla Kaczyńskiego

Mateusz Morawiecki odsłonił kulisy negocjacji mających na celu wygaszenie napięć w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. W trakcie czwartkowych rozmów z Jarosławem Kaczyńskim położył na stole obszerny pakiet 21 propozycji ugodowych.

Kluczowym elementem oferty była gotowość do złożenia dymisji z funkcji wiceprezesa ugrupowania. Mateusz Morawiecki deklarował chęć funkcjonowania jako zwykły działacz, koncentrując swoje wysiłki na przyciąganiu do partii nowych środowisk wyborczych.

W piątek były szef rządu podtrzymał swoją propozycję. Argumentował to koniecznością zastąpienia „jakichkolwiek niesnasek zdrowym rozsądkiem”. Równocześnie kategorycznie odrzucił możliwość podpisania pisemnego zobowiązania, którego domagało się kierownictwo formacji.

– Żadnej lojalki nie podpiszę, bo to mi się bardzo źle kojarzy – podkreślił twardo Mateusz Morawiecki.

Inicjatywa ugodowa byłego premiera wykraczała daleko poza samą rezygnację z fotela wiceprezesa. Wśród dwudziestu jeden przedstawionych punktów znalazło się zobowiązanie, że jego zwolennicy powstrzymają się od tworzenia konkurencyjnego ugrupowania i budowy własnych struktur lokalnych.

Ponadto Morawiecki zadeklarował chęć bieżącej koordynacji przekazu medialnego, wymiany informacji oraz modyfikacji formuły działania stowarzyszenia Rozwój Plus. Zgodnie z tym planem organizacja miała zrezygnować z aktywności stricte partyjnej, zredukować liczbę wielkich eventów i działać w ścisłym porozumieniu z centralą PiS. Jak relacjonował sam zainteresowany, podczas rozmowy Jarosław Kaczyński miał przyznać, że są to daleko idące ustępstwa. Mimo ponad dwugodzinnej dyskusji nie udało się jednak wypracować konsensusu. Mateusz Morawiecki wciąż podtrzymuje, że nie planuje opuszczenia szeregów Prawa i Sprawiedliwości.

W przestrzeni publicznej były premier wielokrotnie zapewniał, że inicjatywa Rozwój Plus nie powstała jako alternatywa dla PiS. Jej celem miało być budowanie mostów z centrowym elektoratem oraz wypracowywanie innowacyjnych koncepcji programowych dla obozu zjednoczonej prawicy.

Mateusz Morawiecki niezmiennie deklaruje lojalność wobec partii. Odpowiedzialnością za eskalację sporu obarcza najbliższe otoczenie lidera ugrupowania. W jego wypowiedziach padły mocne słowa o „grupie intrygantów”, „garstce kombinatorów” i „wichrzycielach”, którzy rzekomo wpłynęli na nieprzejednaną postawę Jarosława Kaczyńskiego. Ujawniono także, że w czwartkowym spotkaniu niespodziewanie wziął udział Jacek Sasin, mimo iż pierwotnie miały to być rozmowy w cztery oczy. Zdaniem Morawieckiego to właśnie obecność osób trzecich mogła zaważyć na ostatecznym fiasku negocjacji.

Profesor i rektor AFiB Vistula dr hab. Wawrzyniec Konarski sceptycznie ocenia szanse na to, że lider Prawa i Sprawiedliwości przystanie na warunki sformułowane przez byłego szefa rządu.

Według politologa z Vistuli deklaracje o braku ambicji do budowy nowego bytu politycznego mogą okazać się nieaktualne w momencie ostatecznego rozwodu z Jarosławem Kaczyńskim. Ekspert jest przekonany, że dynamika zdarzeń zmusi Mateusza Morawieckiego do zorganizowania własnej formacji.

– On jednak nie będzie miał wyboru. Będzie musiał zbudować coś innego, bo prezes nie ustąpi. Jarosław Kaczyński jest osobą, która nie ustępuje i nie rozumie, że utracił już możliwość takiego manipulowania innymi. To jest proste i oczywiste, ale, jak rozumiem, najtrudniej dociera to do osoby, która nie chce zmienić poglądu na własny temat. Po prostu tak to jest – komentuje dla „Super Expressu” prof. Wawrzyniec Konarski.

Oferta kompromisu przyszła za późno?

Mimo zapewnień o chęci pozostania w strukturach PiS i braku planów powołania nowej partii, Mateusz Morawiecki stanowczo sprzeciwia się likwidacji stowarzyszenia Rozwój Plus oraz złożeniu podpisu pod dokumentem nazywanym potocznie „lojalką”.

Z drugiej strony Jarosław Kaczyński nie wykazuje najmniejszych chęci do ustępstw. Jak sam przekazał, ponad trzydziestu parlamentarzystów zignorowało wytyczne kierownictwa formacji. Decyzję o ich usunięciu z partii ma ostatecznie przypieczętować Komitet Polityczny PiS. W świetle tych faktów 21-punktowy kompromis może okazać się martwą literą. Jeżeli obie frakcje okopią się na swoich pozycjach, Mateusz Morawiecki będzie musiał podjąć decyzję: wycofać się z życia politycznego na własnych warunkach czy rozpocząć żmudny proces budowy nowego stronnictwa.

Analiza prof. Konarskiego sugeruje, że to właśnie opcja budowy nowej partii ma większe szanse na realizację. Mateusz Morawiecki dysponuje odpowiednim kapitałem politycznym: rozpoznawalnością, zapleczem eksperckim oraz lojalną grupą parlamentarzystów. Jak poinformował sam były szef rządu, jego stronnictwo może obecnie liczyć na poparcie czterdziestu posłów, jednego senatora oraz trójki deputowanych do Parlamentu Europejskiego.

Polityka SE Google News
CZY WŁADZA ICH PONOWNIE ZJEDNOCZY? ZAKULISOWY ROZPAD PiS! | DR OCZKOŚ, KRUPA
Sonda
Czy Mateusz Morawiecki powinien zbudować własną partię?