Spis treści
Poseł PiS wyniesiony z samolotu. Sprawa wróciła w Sejmie
Afera z udziałem Marcina Porzucka wciąż wywołuje ogromne emocje i zmusza go do kolejnych tłumaczeń. Parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości po wylądowaniu w Warszawie nie był w stanie o własnych siłach opuścić samolotu z Rzeszowa. Według ustaleń „Faktu” na pokład wkroczyły odpowiednie służby, by wyprowadzić polityka na zewnątrz.
Sytuacja błyskawicznie stała się jednym z najgorętszych tematów na Wiejskiej. Na podstawie relacji naocznych świadków w mediach pojawiły się doniesienia, że zachowanie posła mogło wynikać ze stanu upojenia alkoholowego. Na początku sam zainteresowany stanowczo odrzucał te teorie, zrzucając winę na dokuczliwe bóle stawu biodrowego.
Dopiero po kilku dobach parlamentarzysta wystosował specjalny komunikat, w którym przyznał się do katastrofalnego w skutkach połączenia środków przeciwbólowych z trunkami. W minioną środę, 10 czerwca, Marcin Porzucek znów musiał stawić czoła dociekliwym pytaniom reporterów na sejmowych korytarzach.
Marcin Porzucek mówi o silnych lekach. „Nie miałem wyobraźni”
Poseł PiS uparcie przekonywał, że znajduje się w trakcie silnej kuracji lekowej zaleconej przez ortopedę, a w niedalekiej przyszłości czeka go poważny zabieg biodra. Dziennikarze próbowali wymusić na nim odpowiedź, ile dokładnie napojów wyskokowych spożył tuż przed podróżą. Polityk sprytnie unikał podania dokładnych proporcji, deklarując jedynie, że alkoholu było „niewiele”.
– Przyjmuję bardzo silny lek przepisany krótko wcześniej przez ortopedę na tramadolu, czyli na silnym leku. Nigdy w życiu nie brałem takich mocnych leków. Nie miałem wyobraźni, że tak się to może skończyć. Przestrzegam wszystkich przed łączeniem jakiejkolwiek ilości alkoholu z tego typu bardzo silnymi lekami przeciwbólowymi – mówił Marcin Porzucek.
Przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości wprost przyznał, że wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością i popełnił fatalny błąd. Dodatkowo zarzekał się, że sam z własnej woli zdecydował się opublikować oświadczenie, a władze partii nie wywierały na nim w tej kwestii żadnej presji.
Majątek Daniela Obajtka ujawniony. Zegarki, dzieła sztuki i nietypowy wpis dotyczący domu
„Powinienem zero wypić”. Poseł PiS przeprasza
Chcąc uwiarygodnić swoje medyczne tłumaczenia, polityk pokazywał przed kamerami elektroniczną receptę w swoim telefonie. Jednak to nie dokumenty z Internetowego Konta Pacjenta, a jego szczere wyznanie o spożywaniu alkoholu wywołały największe zaskoczenie.
– Nigdy w życiu takich mocnych leków nie brałem. Powinienem zero wypić, nic nie wypić, nawet nie powinienem pół drinka wypić, biorąc tak silne leki. Nie miałem wyobraźni. Zrobiłem to. Przepraszam – powiedział poseł PiS.
To zdecydowany zwrot w narracji, bowiem początkowo parlamentarzysta budował swój wizerunek wyłącznie wokół problemów zdrowotnych. Tym razem bez owijania w bawełnę przyznał, że alkohol odegrał swoją rolę, cały czas upierając się przy wersji o wypiciu minimalnej ilości.
Porzucek odwołał się do Kwaśniewskiego i Sienkiewicza
Dziennikarze nie dawali za wygraną i wprost zapytali posła, dlaczego z wyjawieniem pełnej prawdy zwlekał aż kilka dni. W odpowiedzi Marcin Porzucek postanowił posłużyć się przykładami innych czołowych postaci ze świata polskiej polityki.
– Pan Kwaśniewski przez sześć lat utrzymywał, że nic nie pił w Charkowie, a potem się do tego przyznał. A ja nic nie mówiłem, że nic nie piłem. I po paru dniach przyznałem – stwierdził.
W trakcie rozmowy przewinął się również wątek Bartłomieja Sienkiewicza oraz dawnych niesnasek na linii poseł PiS – TVN24. Parlamentarzysta oskarżył komercyjną stację o celowe wyrwanie z kontekstu jego dawnych wypowiedzi z okresu pandemii dotyczących wysokich standardów wymaganych od polityków.
Poseł PiS: jedna sprawa nie może przekreślić lat pracy
Marcin Porzucek zadeklarował chęć żmudnego odbudowywania zaufania nadszarpniętego przez ten lotniskowy skandal. Stanowczo zaznaczył, że od wielu lat piastuje ważne stanowiska publiczne i głęboko wierzy, że to jedno kompromitujące zdarzenie nie przekreśli całego jego dorobku.
– Zrobię wszystko, by po kilkunastu latach nienagannej służby w Sejmie, a wcześniej kilkunastu latach czy wielu latach, trzech kadencjach nienagannej służby publicznej, żeby ta rzecz nie przyćmiła moich osiągnięć i moich wyników – mówił.
Polityk wyraził też nadzieję, że jeśli w przyszłości ponownie stanie do wyborczego wyścigu, uda mu się przekonać obywateli do oddania na niego głosu. Niezależnie od tych życzeń, temat wyniesienia pijanego posła z samolotu z pewnością na długo zapadnie w pamięć wyborców, ponieważ skupia w sobie wszystkie najbardziej chwytliwe elementy politycznej wpadki.
Poniżej galeria zdjęć: Siostry Porzucek