Spis treści
Ekstremalne warunki pogodowe utrudniały zaciętą rywalizację
Podopieczni Nielsa Frederiksena zdołali pokonać rywali 2:1 w spotkaniu drugiej kolejki rozgrywek o mistrzostwo Polski. Pojedynek odbył się na obiekcie w Krakowie, gdzie zawodnikom obu drużyn przyszło zmagać się z potężnym upałem. Duński szkoleniowiec zwrócił szczególną uwagę na ogromne wyczerpanie całego poznańskiego zespołu po końcowym gwizdku. Gracze odczuwali jeszcze trudy wcześniejszej, środowej rywalizacji z drużyną Aarhus, która trwała aż sto dwadzieścia minut. Dodatkowym utrudnieniem była dla nich długa podróż autokarowa na południe kraju.
Trudności fizyczne nie przeszkodziły jednak gościom w wywalczeniu niezwykle cennego kompletu punktów w krajowych rozgrywkach. Trener zwycięskiej ekipy stanowczo podkreślił, że powrót na właściwą ścieżkę był priorytetem w tych niesprzyjających okolicznościach. Niestety, już w dziesiątej minucie murawę musiał przedwcześnie opuścić Filip Jagiełło z powodu nieszczęśliwego urazu. Szkoleniowiec poinformował, że piłkarz uszkodził mięsień dwugłowy uda, co będzie skutkowało absencją trwającą od dwóch do nawet pięciu tygodni.
"- Ja pociłem się stojąc przy ławce, co dopiero czuli piłkarze. Dzisiaj w Krakowie było bardzo gorąco. My mieliśmy w nogach 120 minut gry w środę przeciwko Aarhus, a potem długą podróż autokarem do Krakowa. Pod tym kątem były to dla nas ekstremalne warunki. Dla nas najważniejsze było zwycięstwo, odbicie się po trudnym dla nas czasie i powrót na właściwe tory. Jestem usatysfakcjonowany" - stwierdził trener Lecha.
Dlaczego drużyna z Małopolski straciła punkty?
Z perspektywy gospodarzy wymagająca rywalizacja ostatecznie nie potoczyła się po ich sportowej myśli. Trener Kazimierz Moskal przyznał otwarcie, że w tym starciu triumfował zespół prezentujący wyższą jakość piłkarską. Według opiekuna krakowian jego zawodnicy grali zbyt nerwowo i mieli duże problemy z utrzymaniem posiadania piłki. Wynikające z tego niewymuszone straty bezpośrednio przełożyły się na utratę dwóch kluczowych goli, które definitywnie ułożyły przebieg całego spotkania.
Trudnej sytuacji krakowskich gospodarzy z pewnością nie ułatwiły nagłe problemy zdrowotne w szerokiej kadrze meczowej. Kazimierz Moskal przekazał dziennikarzom informacje o poważnym urazie kolana napastnika Stefana Feiertaga, który w najbliższym czasie będzie musiał przejść zabieg operacyjny. Ponadto z gry niespodziewanie wykluczony został obrońca Karol Fila, mający kłopoty ze stawem kolanowym. Chociaż defensor wyrażał chęć występu w tym pojedynku, narastający ból podczas przedmeczowej rozgrzewki zmusił sztab szkoleniowy do wycofania go z wyjściowego składu.
"- Byliśmy zbyt nerwowi, przy czym nie mówię, że wystraszyliśmy się rywala, bo to nie było problemem, ale w sytuacjach gdy mieliśmy piłkę nie potrafiliśmy jej utrzymać, sprowadzić na ziemię, uporządkować gry. Poza tym przytrafiły się straty. To kosztowało nas dwie bramki, które ustawiły mecz. Po przerwie zagraliśmy lepiej. Gdy padła kontaktowa bramka myślałem, że stworzymy coś więcej, że będzie więcej emocji, ale tak się nie stało. Jak mówiłem, wygrał lepszy zespół" - nie miał wątpliwości szkoleniowiec Wieczystej.