Choć Karol Nawrocki i Donald Tusk reprezentują zupełnie odmienne wizje polityczne, okazuje się, że potrafią znaleźć nić porozumienia. Najnowszy wywiad prezydenta udzielony dziennikowi „Rzeczpospolita” rzuca nowe światło na relacje między głową państwa a szefem rządu. Wynika z niego, że istnieją sytuacje, w których obaj panowie potrafią współpracować i mówić jednym głosem.
Nawrocki wprost o relacjach z Tuskiem
Prezydent wyraźnie zaznaczył, że potrafi merytorycznie rozmawiać z premierem, zwłaszcza gdy na tapecie pojawiają się kwestie związane z bezpieczeństwem naszego kraju. Jako dowód przywołał incydent z nocy z 9 na 10 września 2025 roku, kiedy to w polską przestrzeń powietrzną wleciały drony. Karol Nawrocki podkreślił, że w chwilach ćwiczeń lub realnego zagrożenia komunikacja z Donaldem Tuskiem przebiega sprawnie.
Odbyliśmy też wspólne, wielogodzinne ćwiczenia reakcji administracji państwowej na potencjalne zagrożenia. Wszystko odbywało się w spokoju i porozumieniu, więc mimo moich krytycznych ocen premiera Donalda Tuska i jego ofensywnej postawy wobec mnie, w sytuacji rzeczywistego zagrożenia potrafimy być w dialogu – przyznał prezydent Karol Nawrocki.
Rozmowa szefa MON z Trumpem. Nawrocki wyjaśnia
Podczas wywiadu poruszono również głośny temat rozmowy wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Karol Nawrocki nakreślił tło tych wydarzeń. Wyjaśnił, że już w sierpniu 2025 roku przygotowano plan rozmów o stałej obecności amerykańskich wojsk w Polsce. 3 września ogłoszono sukces i zapowiedziano zwiększenie amerykańskiego kontyngentu. Następnie miał powstać specjalny zespół BBN i MON, ale tak się nie stało. Z kolei w styczniu Ministerstwo Obrony Narodowej zdecydowało, że przedstawiciel prezydenta nie weźmie udziału w rozmowach, choć Amerykanie domagali się jego obecności ze względu na ustalenia obu przywódców.
Prezydent dodał, że miał pełną wiedzę o spotkaniu Kosiniaka-Kamysza z Trumpem. Co więcej, to pracownicy jego kancelarii aktywnie pomagali w jego zorganizowaniu.
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” zaznaczył również, że jego własne kontakty z Donaldem Trumpem miały bezpośredni wpływ na decyzję o stałej obecności amerykańskich sił zbrojnych w Polsce.